Dawniej myto, dziś podatki

NOWY TARG. Stolica Podhala, miasto królewskie Korony Królestwa Polskiego, od zawsze było miastem handlowym, ważnym na szlaku komunikacyjnym, a jego mieszkańcy mieli liczne przywnt dawnejarmarkiileje. Już król Kazimierz Wielki zwolnił nowotarżan od płacenia cła krakowskiego, to dlatego kwitły tu handel i rzemiosło. Także i dziś Nowy Targ jest najważniejszym centrum handlowym, nie tylko Podhala, ale i południowej części Małopolski.

Do Nowego Targu ściągają na zakupy nie tylko mieszkańcy Podhala, Spisza i Orawy, ale też Słowacy. Dawniej handel kwitł głównie na jarmarkach. Przywilej ich organizowania pochodzi jeszcze z pierwszej połowy XIV wieku. Teraz handel rozwija się głównie na obrzeżach miasta, gdzie powstają wielkopowierzchniowe sklepy. Budują je zarówno sami nowotarżanie, jak i firmy z zewnątrz.

Nic w tym dziwnego. Mieszkańcy szeroko pojętego Podhala od zawsze „na handel” jechali do „Miasta”, jadą i dziś. To tu zaopatrnt jarmarknt ratuszdawnyują się także w produkty spożywcze, zarówno detalicznie, jak i hurtowo, robiąc zakupy do swych pensjonatów. Wokół „Miasta” stawia się bowiem na turystykę.Nasi południowi sąsiedzi też są częstymi klientami sklepów, posiadają nawet karty „stałego klienta”, co można zaobserwować przy kasach „marketów”.

Dawniej miasto miało spory dochód z handlu, było zwolnione z cła, a równocześnie samo je pobierało, tak jak i tzw. „myto” w wysokości 1 grosza polskiego od wozu i 1 denara od konia. To tędy prowadził szlak handlowy na Węgry i od 1533 roku kupcy nie mogli ot tak ominąć miasta, by uniknąć opłaty. Miasto się bogaciło… Jak jest teraz? Czy nadal miasto ma dochody z handlu?

– Miasto przy opracowywaniu planu zagospodarowania przestrzennego jest zobowiązane do wyznaczania terenu pod obiekty wielkopowierzchniowe, związane z handlem – mówi burmistrz Marek Fryźlewicz. Wyjaśnia, że wraz z przekwalifikowaniem terenu z rolnego na budowlany wzrasta w tym obszarze wartość działek. Bogacą się więc ich właściciele.

Gdy jednak zechcą swe tereny sprzedać przed upływem 5 lat od wejścia w życie nowego planu muszą wpłacić do miejskiej kasy 30 procent od wzrostu wartości swej nieruchomości. – Miasto korzysta więc z tzw. renty planistycznej. Muszą zapłacić ją wszyscy dokonujący transakcji na gruncie w określonym czasie – zapewnia burmistrz. Jak wygląda to w praktyce? Otóż, gdy ktoś sprzedaje działkę, której wartość po zmianie planu jest wyższa, to najpierw oblicza się różnicę w jej wartości przed i po zmianie. To z kwoty zysku właściciel musi wpłaci do kasy miasta owe 30 procent…

– Obrót nieruchomościami na Równi Szaflarskiej przyniósł np. miastu z jednej transakcji wpływ do budżetu powyżej 300 tys. zł – wyjaśnia skarbnik miasta, Łukasz Dłubacz. Dodaje, że z kolei z gruntów, które zostały sprzedane pod budowę Biedronki przy rondzie Jana Pawła II ok. 100 tysięcy złotych. Skarbnik podkreśla, że jeszcze innym zyskiem miasta związanym z dużymi inwestycjami – czyli siłą rzeczy najpierw transakcjami na gruncie – może być podatek od czynności cywilno-prawnych, gdy teren sprzedaje osoba fizyczna.

Z kolei burmistrz podkreśla, że warto zwrócić uwagę na to, że gdy powstaje nowy duży sklep, to jest spora szansa, że obok powstaną kolejne. Wówczas ziemię po dobrej cenie będą mogli spieniężyć jej właściciele… Taki trend występuje np. na Równi Szaflarskiej, gdzie początkowo zbudowano duży sklep meblowy, sklep z płytkami i salony samochodowe, a teraz stoi tam już kilka obiektów wielkopowierzchniowych, także i na terenie sąsiedniej szaflarzańskiej gminy, przy granicy z miastem. Będą na pewno kolejne. Zaopatruje się tu i słowacka klientela.

To nie koniec korzyści dla miasta i mieszkańców. Do miejskiej kasy wpływa też 100 procent przychodu z tzw. podatku od nieruchomości przeznaczonych na działalność gospodarczą. Jest on niemały w przypadku dużych obiektów. – Łącznie mamy ok. 1 mln 300 tysięcy złotych podatku rocznie – wyjaśnia skarbnik miasta, Łukasz Dłubacz. Stawka roczna podatku od nieruchomości przeznaczonych pod działalność gospodarczą za 1 m kwadratowy powierzchni opiewa bowiem na 20 zł 33 grosze. Tym samym od większych istniejących już obiektów do miejskiej kasy wpływa średnio po 150 – 180 tysięcy złotych rocznie. Skarbnik zaznacza, że w przypadku obiektów wielkopowierzchniowych miasto – prócz podatku od nieruchomości zyskuje na udziale w podatku dochodowym od osób fizycznych, a jest on 5-procentowy. – Z podatków od działalności gospodarczej mamy w sumie rocznie kilkanaście milionów złotych – zapewnia.

Burmistrz nie ukrywa, że miasto od inwestorów, chcących coś budować w mieście, wymaga też poprawy sieci komunikacyjnej. Co to oznacza w praktyce? – Gdy powstawała Dekada, miasto zobowiązało inwestora, aby ten na własny koszt zrobił drogę i rondo – mówi burmistrz. – Korzysta na tym miasto, bo nie wykłada pieniędzy z własnego budżetu, a drogi są lepsze.

Warto też podkreślić, że miasto Nowy Targ leżące w samym sercu Podhala na przecięciu jego szlaków komunikacyjnych trudno minąć… To tędy wiodą drogi w kierunku Tatr, Pienin, Spisza, czy na Orawę, a i do Krakowa. To przy nich na obrzeżach „Miasta” powstają kolejne centra handlowe i sklepy z których chętnie korzystają też turyści.

Zdjęcia z archiwum Muzeum Podhalańskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *