PIŁKA NOŻNA. 28 letni wychowanek Unii Oświęcim, mistrz Polski juniorów młodszych w barwach Cracovii Kraków, jest pierwszym zimowym nabytkiem klubu z Nowego Targu.
Jeszcze we wrześniu jako zawodnik Soły Oświęcim miały spory wkład w pokonanie Podhala na jego stadionie 3:0, a dziś już jesteś zawodnikiem nowotarskiego klubu…
– Tak wyszło. Życie, piłkarza bywa przewrotne. W Sole spędziłem parę lat. Kawał czasu. Niestety stało się jak się stało. Wycofał się główny sponsor, w dodatku jedyny. To wiązało się z cięciem kosztów. Już wtedy wiedzieliśmy, że część z nas musi sobie szukać nowych klubów. Kontrakty rozwiązaliśmy za porozumieniem stron. Potem zadzwonił do mnie trener z Podhala, potem zaczęły się rozmowy z działaczami. Dogadaliśmy się i dzisiaj jestem zawodnikiem tego klubu.
Zapewne ofert dostał pan znacznie więcej. Czemu więc zdecydował się pan przyjąć właśnie tę z Nowego Targu?
– Ważnym aspektem dla mnie było aby nowy klub mieścił się blisko Krakowa, w którym mieszkam. Raczej nie wchodziła inna opcja, chyba że byłby jakiś topowy polski klub. Wiadomo, przeprowadzka gdzieś z dala od miejsca zamieszkania wiąże się z wieloma zmianami w życiu prywatnym. A mi się to nie uśmiechało. Dlatego ofertę z Nowego Targu od samego początku traktowałem bardzo poważnie. Szczególnie, że wiem że to klub bardzo dobrze zorganizowany. Cieszę się, że tutaj trafiłeś.
Z jakim nastawieniem przychodzisz do Nowego Targu?
– Chcę pomóc w osiąganiu jak najlepszych wyników. Wiem, że działacze Podhala maja ambitne plany na przyszłość i chciałbym przyczynić się do ich realizacji. Wiadomo, chciałoby się już w tym sezonie zrobić fajny wynik. Jak popatrzmy na tabelę to ta strata do czołowych zespołów jest spora, ale przy dobrej grze wiosną i odrobinie szczęście, myślę że śmiało jeszcze możemy się włączyć do walki o coś więcej niż środek tabeli. Ważny będzie początek. Wiadomo zaczynamy z liderem tabeli Motorem Lublin. Na pewno wygrana w tym meczu bardzo by nam pomogła.
Z aklimatyzacja w drużynie nie masz problemów?
– Absolutnie. Co prawda z żadnych z zawodników z obecnej kadry nie miałem okazji grać w jednym klubie, ale większością już gdzieś na boisku, po przeciwnych stronach się spotkaliśmy. Jest też paru chłopaków z którymi grałem w Kadrze Małopolski. Mam już na tyle doświadczenia, że zmiana klubu nie jest dla mnie problemem.
Twoją nominalną pozycją jest „6”. Trener Janusz Niedźwiedź widzi też jednak w tobie środkowego obrońcę. Na tej pozycji byłeś już próbowany m.in. w meczach sparingowych z Limanovią i Glinikiem Gorlice. Jak się odnajdujesz w tej roli?
– Nie mam z tym problemu, zwłaszcza że w dzisiejsze piłce środkowy obrońca już po części pełni rolę rozgrywającego. To od niego zazwyczaj zaczyna się budowanie akcji w ofensywie. Mi to bardzo odpowiada. Lubię mieć piłkę przy nodze. Myślę, jednak że ja na środku obrony, to raczej wariant rezerwowy. W drużynie mamy bardzo dobrych zawodników na tej pozycji , a i myślę że ze mnie więcej pożytku będzie na środku pomocy.
Jako zawodnik Soły masz miłe wspomnienia z Nowego Targu…
– No rzeczywiście, na ogół tutaj wygrywaliśmy, choć zawsze były to trudne przeprawy. Pamiętam jednak że pierwszym mecz tutaj, kiedy Podhale było beniaminkiem, przegraliśmy i to na własne życzenie. Szybko objęliśmy prowadzenie, mieliśmy kilka jeszcze okazji bramkowych, których nie wykorzystaliśmy, a potem Podhale nas skarciło.
Serce mocniej zabije kiedy wiosną z Podhalem przyjedziesz do Oświęcimia?
– Na pewno, choć w Sole z tego co wiem nie ma już za dużo chłopaków z którymi grałem. Przyznam, że nawet nie wiem kto tam został trenerem.
3 października 2008 roku zadebiutowałeś w barwach Cracovii w ekstraklasie. W przegranym w 0:1 meczu z Polonią Bytom w 71 min zmieniłeś Marcina Krzywickiego. Miałeś wówczas 19 lat. Wydawało się, że to początek fajnej kariery. Niestety skończyło się ostatecznie ledwie na 3 meczach na najwyższym krajowym poziomie.. Co poszło nie tak?
– Szczerze, to był tak dawno że za wiele nie pamiętam. Wiem tylko tyle że każde z tych 3 spotkań zagrałem u innego trenera. Debiutowałem u trenera Stefana Majewskiego, potem był Orest Lenczyk i wreszcie Dariusz Płatek. A co poszło nie tak? Trudno powiedzieć. Na pewno i szczęścia, ale i umiejętności.
Gra w 3 lidze na ten moment spełnia Twoje ambicje?
– Jestem realistą. Lata lecą. Choć mówi się, że 28 lat to najlepszy wiek dla piłkarza. Twardo jednak stąpam po ziemi i wiem, że już pewnego poziomu nie przeskoczę, co nie znaczy że zadawalam się tym co jest. Tak jak mówiłem na wstępie, wiem że w Nowym Targu są ambitne cele i liczę że wspólnie coś fajnego uda się nam osiągnąć.
Rozmawiał Maciej Zubek