PIŁKA NOŻNA. Rozmowa z Dawidem Bartosem, kapitanem Porońca Poronin, który awansował na fotel lidera rozgrywek grupy małopolsko-świętokrzyskiej III ligi.
Bądźmy szczerzy. Tego, że Poroniec będzie po ośmiu kolejkach liderem tabeli, przed rozpoczęciem sezonu nikt nie zakładał.
– Na pewno. Dla nas samych jest to miłe zaskoczenie, zwłaszcza, że te nasze wyniki i gra w ostatnich meczach sparingowych przed ligą wcale jakoś specjalnie nie napawały optymizmem. Widać, jednak że czas grał na naszą korzyść. Powoli, krok po kroku zaczęliśmy się stawać drużyną i potwierdzać potencjał jakim dysponujemy. A wiadomo, dobre wyniki budują atmosferę.
W czym upatrywać klucz do tak świetnych wyników? Już w tym momencie po 8 meczach macie 18 punktów, czyli blisko połowę dorobku z całego ubiegłego sezonu.
– Wydaje mi się, że nasza siła tkwi w szerokiej, wyrównanej kadrze. Jest 24 ludzi wyselekcjonowanych przez trenera, z który każdy jest tak samo ważny. Jest po 2-3 zawodników na każdą pozycję. Na kogokolwiek trener by nie postawił, to większej różnicy nie ma. To jest myślę ten klucz do naszej dobrej postawy w tym sezonie.
Tym razem wygląda na to, że kolejna już rewolucja kadrowa jaką zespół przeszedł przed sezonem, okazała się trafiona. Wcześniej różnie z tym bywało.
– Nie da się ukryć, że wcześniejsze ruchy kadrowe niewiele dały tej drużynie, poza oczywiście drobnymi wyjątkami. To przekładało się na atmosferę w drużynie i tym samym wyniki na boisku. Teraz udało się dobrać ludzi, którzy przede wszystkim potrafią się ze sobą porozumieć. Jest sporo doświadczonych zawodników, ale i jest też grupa młodych, utalentowanych graczy. Na razie ta mieszanka przynosi oczekiwany efekt.
Można mówić już o tym, że kadra jest kompletna?
– Jak popatrzymy przez pryzmat wyników, to trudno znaleźć słabe ogniwo w drużynie. Oczywiście to jest tylko moje zdanie. Trener, działacze, czy kibice mogą mieć zupełnie inną opinię na ten temat. Ale to już ich trzeba pytać. Dla mnie weryfikacją tego czy drużyna dobrze funkcjonuje są wyniki, a te jak do tej pory są bardzo dobre.
Patrząc na waszą grę, wydaje się, że jest jednak jeszcze w was sporo rezerwy.
– Sami jesteśmy tego świadomi. Nie gramy jeszcze tego, na co stać nas stać. Wygrywamy, ale też trzeba przyznać, że mieliśmy w tych ośmiu kolejkach sporo szczęścia. Potrafiliśmy jednak z tego skorzystać. Na pewno nie pokazaliśmy jeszcze wszystkiego i uważam, że najlepsze mecze jeszcze przed nami.
Stwierdzenie, że Poroniec staje się faworytem do awansu jest przesadzona?
– Myślę, że tak. Za wcześnie jeszcze na takie deklaracje. Na pewno jednak te wyniki, które osiągnęliśmy dotychczas pokazują, że z Porońcem każdy się musi liczyć. Jesteśmy nieobliczalną drużyną, która może wygrać z każdym w tej lidze.
Liga czymś Ciebie zaskakuje?
– Przede wszystkim jestem zdumiony postawą beniaminków m.in. Wolanii Wola Rzędzińska. Generalnie liga jest bardzo wyrównana, nieprzewidywalna. Tutaj nie ma faworytów. Każdy z każdym może wygrać. Nie ma w niej słabych zespołów. Nikogo nie można lekceważyć.
Przed wami mecz z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, z zespołem z którym w tamtym sezonie dwukrotnie przegraliście.
– Zawsze powtarzam chłopakom, że mamy sporo do udowodnienia za zeszły, nieudany dla nas sezon. Podkreślam, ze choć większość z nas pochodzi z innych rejonów kraju, to jednak teraz gramy w zespole z gór i ten góralski podrażniony charakter obliguje nas do tego aby w każdym spotkaniu grać na 110 procent. Podobnie podchodzimy do sobotniego meczu w Ostrowcu Świętokrzyskim.
Rozmawiał Maciej Zubek