NOWY TARG. Prof. Maria Szoska i Jan Gryglak – tej dwójce wojennych bohaterów poświęcił swój pierwszy powakacyjny wykład w ratuszu Marek Fryźlewicz. Wznowiony cykl „Galeria Nowotarżan” cieszy się niezmienną popularnością, co pokazała frekwencja. A wojenną odsłonę wzbogaciła obecność krewnych obojga żołnierzy-tułaczy.
Wzruszeń podczas tej ponad godzinnej prelekcji było wiele. Wywołały je losy tych dwóch żywych jeszcze w pamięci nowotarżan ikon wojennej historii, ale też słowa i nuty pieśni poruszających polskie serca: na początku wykładu – „Karpackiej Brygady”, a na końcu – „Czerwonych maków”. Ludzie wstali z miejsc. Niejednemu z obecnych błysnęły łzy w oczy.
Spotkanie w ratuszu było okazją, by dotknąć bezcennych pamiątek: munduru i beretu pani porucznik Marii Szoskiej z czasów żołnierskiej służby w Armii Andersa oraz skoroszytu z jej wojennymi wspomnieniami spisanymi na maszynie. Także zachowanej w nienaruszonym stanie, większej od męskiej dłoni autentycznej odznaki Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich na drewnianej tarczy. Odznaka z kolei była darem dla b. burmistrza od – jak głosiła dedykacja – „oryginalnego szczura Tobruku spod Medauaru”, czyli zmarłego w ubiegłym roku w Anglii nowotarskiego Żyda Janka Langera. Multimedialne urządzenia pozwoliły odtworzyć nagraną kiedyś na filmowej taśmie wypowiedź pani prof. Szoskiej. Zabrzmiały też słowa gen. Andersa.
Nieżyjąca od 15 lat prof. Maria Szoska co prawda nie urodziła się w Nowym Targu, bo pod Krakowem, ukończyła studia filozoficzne i zdobyła pedagogiczne kwalifikacje w Uniwersytecie Jagiellońskim, ale przybywszy tutaj poślubiła mecenasa Adama Szoskiego. Wzięli oni ślub trzy lata przed wybuchem wojny. Tuż przed niemiecką agresją, w sierpniu 1939 r., opuścili Nowy Targ, szukając schronienia we Lwowie. Nie minął rok, gdy aresztowana przez NKWD Maria Szoska została deportowana na Syberię. W rejonie Swierdłowska, bytując w nieludzkich warunkach, przeżywa osobistą tragedię, tracąc dwójkę dzieci z powodu chorób. Zwolniona na mocy porozumienia Stalin – Sikorski, wyjeżdża na południe Rosji, do Uzbekistanu. W Buzułuku i Ferganie formowała się tam już armia polska. W jej szeregach, w 1942 r., zostaje ewakuowana do Iranu. Przydzielona do I Obozu Cywilnego, znowuż może być gimnazjalną nauczycielką polskich dzieci. Rok później nauczycielską pracę kontynuuje już w Szkole Młodszych Ochotniczek w Nazarecie. Naukę pobierały tam dziewczęta w wieku od 12 do 18 lat. W ich wspomnieniach zapisała się jako wychowawczyni z pozoru surowa, a przy bliższym poznaniu – osoba szlachetna, czuła, po prostu „mama Szoska”.
W roku 1947 wróciła z Nazaretu do Polski, do Nowego Targu. Jej mąż, mec. Szoski, był pierwszym powojennym burmistrzem. Przez krótki czas, bo szybko zorientował się, jakie siły kreują powojenną rzeczywistość między Odrą a Bugiem. Ona sama objęła posadę w I Liceum im. Seweryna Goszczyńskiego, jako nauczycielka łaciny, języka angielskiego i polskiego. Ze względu na swoją wojenną przeszłość, kompetencje, stosunek do uczniów i etyczną postawę, była w szkole i w mieście wychowawczym autorytetem. W latach nasilonych prób ateizacji szkolnictwa, wsławiła się odosobnionym w gronie pedagogicznym głosem za postawieniem nauki religii w szkole. Prócz nauczycielskich i społecznych zająć, mieszkając na Kokoszkowie, oddawała się swojemu hobby, czyli pszczelarstwu. Ostatnie lata życia spędziła u kontynuującego rodzinną prawniczą tradycję syna w Kielcach. Zmarła piętnaście lat temu, a jej pogrzeb na nowotarskim cmentarzu był wielką manifestacją wdzięczności dla nieocenionej profesorki i zaangażowanej społeczniczki. To właśnie syn darował miastu, na ręce ówczesnego burmistrza, cenne pamiątki – mundur, kolekcję zdjęć i wspomnienia mamy, spisane na konkurs organizowany przez Związek Nauczycielstwa Polskiego w 1983 r. Wspomnienia te trafiły do kolejnego numeru Almanachu Nowotarskiego, który ukaże się wkrótce.
W tymże roczniku znajdzie się druga część wspomnień spisanych przez zmarłego w ubiegłym roku Jana Gryglaka – żołnierza-ochotnika Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich, II Korpusu Wojska Polskiego na Zachodzie, obrońcy twierdzy Tobruk, uczestnika walk o Monte Cassino, Ankonę i Bolonię, odznaczonego Krzyżem Czynu Zbrojnego Wojska Polskiego Na Zachodzie oraz medalami angielskimi – Afryka Star, Italy Star i Tobruk Siege.
Jan Janusz Gryglak, urodzony w Łapszach Wyżnych, w maju 1940 r., z grupą kolegów i koleżanek, przez zieloną granicę, w tajemnicy przed rodzicami, uciekł z Polski przez Słowację na Węgry, by potem przez Jugosławię, Grecję, Turcję dostać się do formowanego w Palestynie polskiego wojska. W szeregach Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich, potem II Korpusu Wojska Polskiego na Zachodzie, walczył na trzech kontynentach. Taki też tytuł nosi książka zawierająca historię całego życia i opis wojennego szlaku. Wyedukowany humanistycznie w Polsce i na Słowacji, obdarzony żywością umysłu i literackim talentem – barwnie opisał bowiem swoje dzieje w kilkusetstronicowej biografii.
Jednym z epizodów jego żołnierskiej drogi był udział w obozie szkoleniowym dla grup dywersyjnych, które miały być przerzucone do Grecji. Tam szkolił się razem z Jerzym Iwanowem Szajnowiczem, późniejszym „agentem numer jeden” polskich służb specjalnych, bohaterem greckiego ruchu oporu, organizatorem wielu skutecznych akcji dywersyjnych.
Po wojnie, w 1949 r., poślubiwszy piękną Włoszkę Liberę Ciarloni, wrócił do Nowego Targu. Służba wojskowa na Zachodzie wkrótce po powrocie do kraju skutkowała krótkim na szczęście internowaniem w Krakowie. Potem Jan Gryglak pracował jako nauczyciel w Łapszance, a kolejne miejsca jego zatrudnienia to wapiennik w Szaflarach, PKS w Nowym Targu i obuwniczy kombinat. Doczekał się trzech synów, z których jeden, Luciano – przybył na prelekcję do ratusza.
Jak relikwia przechowywana jest w rodzinie wojenna pamiątka – srebrny widelec z prawdopodobnie książęcej zastawy ofiarowanej klasztorowi benedyktynów na Monte Cassino. Ten widelec znalazł Jan Gryglak w ruinach po zdobyciu twierdzy.
W 2009 r. – razem z majorem Stanisławem Mroszczakiem, innym tobrukczykiem – został odznaczony Medalem „Za szczególne zasługi dla Miasta Nowego Targu”. Jeszcze jednym nowotarżaninem – tobrukczykiem był śp. Kazimierz Koszyca, który również zostawił po sobie również prezentowaną w ratuszu wspomnieniową książkę „Tułaczy ślad”.
Jego przygotowana do druku, bogato ilustrowana zdjęciami biografia ukazała się na razie tylko w dziesięciu egzemplarzach, wydana na potrzeby rodziny. Jan Gryglak zmarł w ubiegłym roku, w wieku 96 lat.
Bohaterami kolejnego wykładu Marka Fryźlewicza w ratuszu, będą nowotarscy artyści: wybitny grafik, współtwórca polskiej szkoły plakatu Józef Mroszczak i pani Teresa Zydroń – mistrzyni tkaniny artystycznej. To już sylwetki do planowanej drugiej części „Galerii Nowotarżan”.
Fot. Anna Szopińska