NOWY TARG. Wielkimi krokami zbliża się wydarzenie „Czyste Tatry”. W tym roku prologiem tej akcji jest sprzątanie szlaków prowadzących na Turbacz. Podczas, gdy wolontariusze będą przemierzać gorczańskie szlaki w celu ich posprzątania, inni wciąż uznają otulinę Gorczańskiego Parku Narodowego za świetne miejsce na wysypisko śmieci.







Kolejny raz organizowana jest największa akcja sprzątania Tatr pt. „Czyste Tatry”, w której udział biorą pasjonaci gór. Miłośnicy Tatr bezinteresownie posprzątają miejsca, które uważają za piękne i warte pielęgnowania. Wszystko po to, aby kolejnym pokoleniom pozostawić te urocze zakamarki nienaruszone. Jednak te wszystkie śmieci, które rozkładać się będą przez setki lat – ktoś tam pozostawił.
Zanim wolontariusze wyruszą na tereny Tatrzańskiego Parku Narodowego, zadbają o gorczańskie szlaki. Będzie to swoistego typu rozgrzewka, ale czy na pewno? Z pewnością jest to mniejszy teren, ale również bardziej dostępny, więc niektórzy w lasach tworzą swoje „prywatne śmietniska”. Oznacza to ciężką pracę dla osób biorących udział w akcji „Czyste góry – czyste szlaki”.
Na pozór czysty szlak i piękne drzewa – sama przyroda. Wystarczy zrobić kilka kroków w głąb lasu, aby odkryć drugie oblicze tych miejsc. Nie trzeba daleko szukać. Tuż obok zielonego szlaku, między Polaną Brożek, a Sralówkami znajduje się wielkie wysypisko śmieci. Do tak ogromnego składowiska odpadów z pewnością przyczynił się fakt, że w okolicy znajdują się bacówki. Jedni właściciele sumienne znoszą lub zwożą śmieci na dół, inni wolą iść na łatwiznę i pobyć się ich w nielegalny sposób. Warto przypomnieć, że za zanieczyszczanie środowiska sprawcy grozi m.in. kara grzywny.
Wyprawa na bagna w Borze na Czerwonem przynosi podobne „estetyczne doznania”. Daniel Urbaniak – laureat konkursu „Odkrywamy Małopolskę” – spacerując obrzeżami rezerwatu w okolicy nowotarskiego lotniska dokonał podobnego odkrycia. Fotograf z zamiłowania, robiąc zdjęcia przyrody do albumu „Chodzenie po bagnach wciąga” uwiecznił również śmieci. Wybierając się na taki spacer można znaleźć wszystko: puszki, butelki oraz worki porozrywane przez psy. Do tego stanu rzeczy z pewnością doprowadziła budowa kładki na Białym Dunajcu. Nowotarżanie pokochali to miejsce, gdzie chodzenie stało się wręcz modne. Jednak wytyczenie ścieżki edukacyjnej miało umożliwić ludziom poznanie rezerwatu, a nie przyczynić się do jego dewastacji. Tymczasem w okolicy palone są ogniska, po których nikt nie sprząta. Najgorsze jest to, że podczas rodzinnego pikniku wszystkiemu przyglądają się dzieci. Dobrze znane przysłowie mówi: czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Kto więc nauczy młode pokolenie, jak dbać o przyrodę?