Czyśmy nie za daleko odeszli od betlejemskiej stajni?.. (z galerią zdjęć)

wigryn13NOWY TARG. Siódmy raz miejscowi i przyjezdni, mieszczanie i goście spotkali się na Wigilii w Mieście. Ta przedświąteczna tradycja niesie urok góralskiego żywiołu, ale i poczucie wspólnoty. Tworzy klimat, w którym zapomina się o wzajemnych urazach i króluje życzliwość wzajemna. Muzyka i śpiewa radują serce, krzepią nadzieję. A życzeń sypie się tyle, ile ziarnek owsa i ryżu z sukiennych góralskich toreb.

Wigilię na rynku przygotował, jak zwykle, nowotarski Oddział Związku Podhalan, miasto natomiast sypnęło na nią groszem. Mróz oszczędził uczestników tego szczególnego spotkania i pozwolił wytrwać w centrum miasta aż trzy godziny. Tyle bowiem trwały występy zespołów – począwszy od barwnego jasełkowego spektaklu „Małych Śwarnych”, po brawurowy i zabawny popis „Młodego Podhala”. Wszystko osnute było na starych „zwykach”, na archiwalnych tekstach i… pomyślunku występujących. Po prostu – duże brawa dla prowadzących, instruktorów, muzyk i wykonawców. Tancerzy, śpiewaków, przygotowujących stroje i rekwizyty.

Nie brakło żywej szopki, która zaczęła się przyjazdem pod scenę Świętej Rodziny, saniami zaprzężonymi w zaskalańskie kucyki Wacka Cetery.

Krótkie a mocna słowo „do sumień” wygłosił kapelan Związku Podhalan – ks. Jan Gacek, akurat w tym czasie i miejscu zadając fundamentalne pytania: „ – Czyśmy nie za daleko odeszli od betlejemskiej stajni? Czy nie nosimy za miękkich szat?..”. I życząc wszystkim „prostoty pastuszków, a mądrości mędrców”.
Potem kolędniczy kanon – długi tekst góralskich powinszowań (opanowany na pamięć z iście aktorskim profesjonalizmem) potrafił jeszcze rozszerzyć o część uwspółcześnioną, która objęła niemal wszystkie stany i zawody.

…Mężatkom prohibicji,
a pannom ambicji…

– i tak dalej, i tak dalej – winszował kapelan w góralskim serdaku na sutannie.

Ku poczuciu wspólnoty i temu, co ją buduje kierował się w swoich świątecznych życzeniach burmistrz Marek Fryźlewicz, mówiąc:

– To jest piękny znak, znak tego, że bliskie już święta przyjścia na świat Chrystusa Pana chcemy przeżywać we wspólnocie. Najpierw tej wspólnocie rodzinnej, wspólnocie, do której zaprosił nas nowotarski oddział Związku Podhalan, wspólnocie miejskiej, którą mam zaszczyt razem z panem przewodniczącym reprezentować. Chcemy, aby nasza wspólnota była tym elementem jednoczącym. Chcemy, aby do tych wszystkich życzeń, które dzisiaj będziemy sobie tutaj składać, łamiąc się – góralskim zwyczajem – chałką, doszły jeszcze te życzenia, abyśmy potrafili tworzyć wspólnotę. Abyśmy potrafili w tej wspólnocie żyć, potrafili w niej jednoczyć, a nie dzielić, potrafili dawać z siebie coś dla tej wspólnoty.

Prócz miejskich władz życzenia składali zgromadzonym na rynku przewodniczący Rady Miasta Paweł Liszka, Alojzy Lichosyt w imieniu Zarządu Głównego Związku Podhalan i prezes nowotarskiego Oddziału ZP, Wojciech Groń. Do tego dołączali swoje kunsztowne sceniczne powinszowania zespołowicze.

Potem było dzielenie się chałką i smakowanie wigilijnych potraw, które przygotowały gospodynie ze Związku Podhalan: barszczu z fasolą, łazanek z kapustą, wonnego kompotu z suszu. Dla nich też wielkie brawa za to wigilijne jadło. Przy parujących miseczkach i kubkach wspólnota się umacniała. To pewne.

Fot. Anna Szopińska

Tutaj – galeria zdjęć:

Wigilia w Mieście

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *