Rozmowa z Magdą Bałajewicz, wokalistką i liderką projektu Mag Balay.
B.Sz. – Magdo, występujesz na scenach krakowskich klubów, można cię będzie też zobaczyć w Nowym Targu i w Szczawnicy. Twoja muzyka jest skonkretyzowana, mimo młodego wieku. Jak jednak doszło do tego, że zaczęłaś śpiewać? Na pewno nie jest to przecież tradycja rodzinna.
M. B. – Od najmłodszych lat przejawiałam zdolności i zainteresowania artystyczne -malowałam, długo tańczyłam w zespole baletowym itd. Pomimo tego, że w domu rodzinnym nikt zawodowo nie zajmuje się muzyką czy inną sferą artystyczną, zamiłowanie i szacunek do sztuki zawsze był obecny i poniekąd konieczny. Rodzice postanowili więc posłać mnie do nowotarskiej szkoły muzycznej i tak, z ich ogromnym wsparciem, ukończyłam I stopień w klasie fortepianu. Zdanie do klasy śpiewu solowego do II stopnia było już moją samodzielna decyzją. Nadal starałam się podtrzymać umiejętność gry na fortepianie, w okresie gimnazjalnym chodziłam na kółko muzyczne, w liceum zaczęły się moje pierwsze próby grania w zespole z kolegami, słuchanie różnego typu muzyki. Pierwsze samodzielne poszukiwania.
B. Sz. – Teraz jesteś studentką Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach. Dlaczego wybrałaś tę uczelnię?
M.B. – Bardzo chciałam dostać się do Katowic ponieważ tam właśnie znajduje się Wydział Wokalistyki Jazzowej, a ja już powoli zaczynałam czuć, że muzyka jazzowa jest najbliżej tego co chciałabym wykonywać. Zaraz po maturze uczyłam się przez rok w Krakowskiej Szkole Jazzu i Muzyki Rozrywkowej. Studiowałam równocześnie na UJ Wiedzę o teatrze, co robię do dziś, starając się, drogą edukacji i zdobywania wiedzy pozyskać umiejętności, które pozwoliłyby mi na poruszanie sie w materii muzycznej bardziej świadomie i coraz swobodniej. Na I roku w Katowicach studiowałam równocześnie wokalistykę jazzową i śpiew solowy (klasyczny) jednak na II roku zdecydowałam, że zostaje przy pierwszej opcji.
B. Sz. – A kiedy powstał twój zespół?
M. B. – Wszystko zaczęło sie pod koniec pierwszego roku studiów w Katowicach graliśmy wówczas w składzie: ja, Tomasz Boruch (gitara), Paweł Harańczyk (piano),Marcin Chryczyk (bas), Szymon Fortuna (perkusja). Był to materiał autorski, mój i kolegi Tomka, oraz własne aranżacje coverów i standardów jazzowych. Funkcjonowaliśmy jako „Balay”. Każdy z nas miał jednak inne pomysły. Zdecydowaliśmy więc o rozwiązaniu zespołu. Każdy poszedł w swoją stronę. Ja swoją koncepcję od paru miesięcy kontynuuje, jako „Mag Balay” i wspólnie z z Michałem Wierbą (fortepian, piano), Jędrzejem Łaciakiem (bas), Łukaszem Kurzydło (perkusjonalia) i Szymonem Fortuną(perkusja) pracujemy obecnie nad autorską płytą. W Nowym Targu i w Szczawnicy zagramy w trio w składzie: ja, czyli Mag Balay – wokal, Michał Wierba- piano, Łukasz Kurzydło – perkusjonalia. Serdecznie zapraszam!
B. Sz. – A gdzie już wspólnie występowaliście?
M. B. – W poprzednim składzie udało się nam zagrać we Wrocławiu, w Warszawie, w paru miejscach w Małopolsce i oczywiście w krakowskich klubach m.in. Piec art, Milestone Jazz Club itd. Jakiś czas temu pojawiłam się w Radio Kraków w ,,Radiowej Kafejce” w audycji pana Antoniego Krupy, z autorskim utworem pt. „Mavra”. inspirowanym mitologią cypryjską. Mity, sfera ludowych podań, wierzeń z różnych kręgów kulturowych mocno mnie inspirują. Już 29 grudnia o w Radiu Kraków o godzinie 15 w programie „Radiowa kafejka” pana Krupy, będzie można posłuchać krótkiego koncertu LIVE oraz rozmowy na temat całego projektu i dalszych planów. Zapraszam gorąco.
B. Sz. – A jakie masz plany na przyszłość?
M. B. – Skończenie materiału i wydanie dobrej płyty. Już w marcu 2014 roku zespół nagrywa swój debiutancki album w m.in. w Stavanger Studio w Norwegii, na którym znajdą się kompozycje autorskie. Planuję też koncerty, festiwale mające na celu promocję płyty.
B. Sz. – Czy utwory przez ciebie wykonywane są twego autorstwa?
M. B. – Tak. Sama piszę teksty i muzykę, aranżuję. poszukuje inspiracji nie tylko w muzyce, ale i literaturze, filmie. W kompozycjach można usłyszeć wpływy zarówno francuskich impresjonistów, twórców współczesnych, jak i Byrona, czy Williama Blake. Muzycy, z którymi pracuję, również wnoszą mnóstwo inspiracji, doświadczenia, energii i osobowości, a wszystko to wzbogaca utwory. Grając w trio wykonujemy również kompozycje Michała Wierby i Łukasza Kurzydło. W tym składzie (trio)nie ma lidera, każdy ma swoje miejsce, przestrzeń do wypełnienia.
B. Sz. – Dziękuję za rozmowę.
M.B. – Dziękuję.