NOWY TARG. – Dlaczego śnieg z centrum miasta nie jest wywożony? To już właściwie nie śnieg, ale lód, a pod nim zalegają papiery, żwir i śmieci… Pryzmy blokują miejsca parkingowe. W niektórych miejscach powstały takie zawężenia, że sam widziałem jak miejski autobus omal nie został uszkodzony – interpelował na miejskiej sesji radny Włodzimierz Zapiórkowski.
– Jeszcze
nie widzimy
jeszcze pilnej
potrzeby – odpowiadał radnemu naczelnik wydziału gospodarki komunalnej i drogownictwa w Urzędzie Miasta, Marian Twaróg. – Do tej pory miałem tylko jeden telefon w tej sprawie. Na razie nie podjęto decyzji, a powody są różne. Sytuacja będzie monitorowana, firma może uruchomić wywożenie w 12 godzin.
– A mnie, jako radnego, o wywózkę pyta wielu ludzi każdego dnia, bo nie mają gdzie aut zaparkować… – ripostował bynajmniej nie usatysfakcjonowany taką odpowiedzą radny.
Śnieg rzeczywiście wcześniej zaczął topnieć niż doczekał się wywózki. Kawałki lodu i błoto pośniegowe mieszkańcy przeważnie zgarniają z chodników, gromadząc na poboczu jezdni. No i pryzmy stoją, choć już nieco stopione. Ci, którzy mają ciągniki, zaczęli wywozić mocno już poszarzały lodo-śnieg na własną rękę, nie czekając na decyzję miasta i firmę zajmującą się zimowym utrzymaniem. W ten sposób odblokowują sobie pobocza, a na oczyszczone miejsca tylko czekają inni kierowcy…
Miasto tymczasem czeka, aż ze śniegiem upora się natura (albo sami zniecierpliwienie właściciele posesji), bo wywózka to spory wydatek, poza tym nie wiadomo, jak zima da się jeszcze we znaki.
Inny problem to zalodzone i zatkane studzienki kanalizacyjne, które powodują, że woda ze stopniałego śniegu stoi na jezdniach i chodnikach wielkimi kałużami.