Cracovia w finale PP

HOKEJ. Cracovia została pierwszym finalistą rozgrywanego w Nowym Targu turnieju o Puchar Polski. W półfinale „Pasy” pokonały JKH Jastrzębie.

Pierwsza tercja przez zdecydowaną jej część wyrównana. Jedyny gol w tej części gry padł w 17 min. Cracovia grała wówczas liczebnej przewadze. Damian Kapica świetnie dograł przed bramkę do Petra Navojovskiego, a ten tylko dołożył łopatkę kija i krążek znalazł się za plecami Davida Zabolotnego.

Po drugiej tercji „Pasy” prowadziły już 3:0. W 28 min składną akcję trzeciej formacji Cracovii sfinalizował Grzegorz Pasiut. W 34 min padł gol kuriozum. W trakcie gry w liczebnej przewadze JKH, fatalny kiks przytrafił się Zabolotnemu, który po dalekim wyjeździe z bramki, chciał zagrać krążek w poprzek lodowiska, ale zrobił to na tyle nieporadnie, że „guma” wylądowała w jego bramce. Sytuacje bramkowe w tej części gry mieli także i jastrzębianie, ale zaporą nie do przebycia był dla nich Rafał Radziszewski, który wychodził zwycięski m.in. z pojedynków z Leszkiem Laszkiewiczem i Michalem Plichtą.

W trzeciej tercji Jastrzębie – przy nieustającym dopingu swoich fanów – próbowało jeszcze poderwać się do walki. Sytuacje mieli Laszkiewicz i Borodowski, ale „Radzik” był tego dnia nie do pokonania.

– Spodziewaliśmy się bardzo trudnego spotkania. JKH już nie raz dowiodło, że potrafi być bardzo ciężkim przeciwnikiem. I to się potwierdziło. Po pierwszej wyrównanej tercji, w drugiej udało się nam przejąć inicjatywę do tego dopisało nam szczęście przy tej trzeciej bramce, która w mojej opinii była kluczowa – ocenił trener Cracovii, Rudolf Rohaczek.

– Walczyliśmy. Mieliśmy wiele swoich szans. Byliśmy jednaka nieskuteczni. W dodatku przytrafiały nam się błędy. To co się stało przy trzecim golu, lepiej nie komentować. Jeszcze próbowaliśmy się podnieść, ale Cracovia to zbyt doświadczony zespół, żeby pozwolić sobie wyrwać zwycięstwo przy takim prowadzeniu – podsumował trener JKH, Robert Kalaber.

– Mecz nie był łatwy. Kosztował nas sporo sił. W dodatku po świątecznej przerwie ciężko było z początku obu zespołom złapać rytm. Najważniejsze jednak, że wszystko i poszło po naszej myśli – przyznał gracz Cracovii, Krystian Dziubiński.

– Brakło nam przede wszystkim szczęścia. Grając z tak mocnym zespołem jak Cracovia, skuteczność jest kluczowa. Nam jej zabrakło – stwierdził gracz JKH, Kamil Górny.

Comarch Cracovia – JKH Jastrzębie 3:0 (1:0, 2:0, 0:0)
Bramki: 1:0 Navojovsky (Kapica, Noworyta) 17, 2:0 Pasiut (Drzewiecki, Guzik) 28, 3:0 Dziubiński 34. Kary: 8-8 min. Widzów: 500. Sędziowali: Przemysław Kępa (Nowy Targ), Tomasz Radzik (Krynica).
Cracovia: Radziszewski – Rompkowski, Grman, Svitana, Dziubiński, Sinagl – Novajovsky, Noworyta, Urbanowicz, Słaboń, Kapica – Wajda, Kruczek, Drzewiecki, Pasiut, Guzik – Dutka, Dąbkowski, Kisielewski, Wróbel, Domagała.
JKH: Zabolotny – Bigos, Górny, Laszkiewicz, Ł. Nalewajka, Bordowski – Pastryk, Gimiński, Danieluk, Stantien, Kulas – Janeczek, Latal, R. Nalewajka, Petro, Plichta – Szczurek, Vrana, Stasiewicz, Jaworski, Matusik.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *