PIŁKA NOŻNA. Łukasz Sral jeszcze nie tak dawno był jednym z najważniejszych zawodników Lubania Maniowy. W znaczący sposób przyczynił się do ubiegłorocznego, historycznego awansu do III ligi. Na tym poziomie rozgrywek dane mu było rozegrać jednak ledwie kilka spotkań. Na więcej nie pozwoliła poważna kontuzja kręgosłupa, która zmusiła go do zakończenia kariery w wieku zaledwie 26 lat.
– Stwierdzono u mnie niestabilność kręgosłupa i podwójną przepuklinę, co praktycznie przekreśla moje szanse na dalsze granie w piłkę, szczególnie na tym poziomie, gdzie na każdym meczu trzeba dać z siebie wszystko – wyjaśnia Sral – Zaczęło się niewinnie od częstych i dokuczliwych skurczy, przy których mało kiedy dotrwałem do ostatniej minuty meczu. Potem doszły kłucia w prawej nodze co przypominało naderwany mięsień dwugłowy. Dalej już było tylko gorzej. Leczyłem się u różnych lekarzy i fizjoterapeutów, wszystko na własny koszt a poprawa była krótkotrwała. W końcu wyniki badań i diagnoza okazały się bezlitosne. Zrozumiałem, że kontuzja wygrała ze mną i muszę pożegnać się ze sportem, przynajmniej tym wyczynowym. Mógłbym się zdecydować na operację, ale to za duże ryzyko i wcale nie ma gwarancji, że wyzdrowiał bym w 100 procentach. Piłka to dla mnie coś więcej niż pasja, dlatego wierzę, że jeszcze kiedyś przynajmniej amatorską będą ubiegał się za futbolówką – dodaje 26 latek.
Jak ważną był on postacią dla klubów z Maniów najdobitniej dowodzi gest jaki w jego kierunku wykonali jego koledzy z zespołu. W inaugurującym bieżący sezon meczu na swoim stadionem z Przebojem Wolbrom, wybiegli oni na murawę w symbolicznych koszulkach z napisem: „Trzymaj się Łukasz, jesteśmy z Tobą”. – Na pewno nie zapomnimy o Łukaszu – zapewnia prezes Lubania Adam Bańka – W końcu to jeden z nielicznych wychowanków, który przebił się do pierwszego zespołu i odgrywał w nim jedną z ważniejszych ról. Bardzo ambitny i waleczny, gotów wiele poświęcić aby jak najlepiej przygotować się do każdego meczu. Nawet kiedy zaczęły się jego problemy z kręgosłupem dawał z siebie wszystko. W głowie utkwił mi wyjazdowy mecz w Andrychowie w ubiegłym sezonie, kiedy Łukasz był już gotowy wejść na boisko, nagle poczuł kłucie w nodze i ze łzami w oczach usiadł na ławce. To najlepiej świadczy jak ważna była dla niego piłka. Łukasz na dobre wpisał się do historii klubu. To on przecież zdobył dla nas pierwszego gola w III lidze – przypomina Bańka: – Chciałbym bardzo podziękować zawodnikom i działaczom za okazane wsparcie. Duchem zawsze będę z tym klubem. Chciałbym bardzo pomóc swoją postawą na boisku, ale zdrowie jest najważniejsze. Życzę im jednak kolejnych sukcesów. Wierzę, że jeszcze długie lata będą oni wizytówką Podhala na piłkarskiej mapie Polski – mówi na koniec Sral.