Rozmowa z Krystyną Pałką z Czerwiennego – jedną z najlepszych polskich biathlonistek, dwukrotną olimpijką, uczestniczką pucharów świata i pucharów Europy, niekwestionowaną liderką w biegach biathlonowych na nartorolkach, uhonorowaną teraz przez władze powiatu Medalem Pamiątkowym Podhala
– Każda sportowa kariera zaczyna od jakichś małych zwycięstw. Jak to było z Pani biathlonem?
– Zaczęłam go uprawiać w 2003 roku, w szkole w Czerwiennem. Po kilku treningach okazało się, że dość dobrze sobie radzę. Trener, Tadeusz Jankowski, zaczął mnie namawiać, żebym poszła do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Zakopanem. Dlatego mogę powiedzieć, że wywodzę się z WKS Kościelisko.
– Potem przyszły większe sukcesy…
– Od dziewięciu lat jestem w kadrze seniorów, brałam udział w dwóch igrzyskach olimpijskich: w Turynie i w Vacouver. W Turynie, w 2006 r., zajęłam V miejsce w biegu na 15 km, w Vancouver – w 2010 – XV miejsce w biegu na 15 km. W Pucharze Świata w sezonie 2011/12 byłam na XVII miejscu z dorobkiem punktowym 495. W tym sezonie najlepsze moje wyniki to XVIII miejsce w biegu sprinterskim oraz XIV miejsce w biegu ze startu wspólnego i XIV w biegu pościgowym. Był to jej najlepszy sezon w całej historii moich startów. Najlepsze moje miejsca w poszczególnych konkurencjach Pucharu Świata to z kolei VIII pozycja w sprincie i w biegu pościgowym w Trondheim – 2008/09 – IX w biegu pościgowym w czeskim Nowym Mieście i X w biegu pościgowym w rosyjskiej Khanty Mansiysk, też w tym sezonie. W biathlonowych mistrzostwach świata na nartorolkach, które odbywają się od 2006 r., zdobyłam sześć medali: trzy złote, dwa srebrne i jeden brązowy. Z tych wszystkich startów mam mnóstwo wspomnień – w większości bardzo miłych, ale bywały też momenty trudne.
– Można się domyślać, jak ogromny to wysiłek…
– Startów mam bardzo dużo, ok. 40 w roku. Praktycznie cały czas jestem na wyjazdach, na zgrupowaniach. 7 sierpnia wyjeżdżam do Austrii na kolejne. Do domu wracam tylko na święta. Podczas tego pobytu też mam do zrealizowania plan treningowy. Potem Czekaja mnie Mistrzostwa Polski w Dusznikach lub w Czechach, trzy biegi na nartorolkach. Starty mam z końcem listopada, a na początku grudnia – puchary świata. W tym sezonie musimy już robić kwalifikacje olimpijskie. O wakacjach mogę zapomnieć…
– Równolegle do kariery sportowej nasza mistrzyni dba o swoją naukową – żeby szkolić następców.
– Kończyłam Akademię Wychowania Fizycznego w Katowicach, specjalność „wychowanie fizyczne”. Teraz skończyłam drugi rok studiów doktoranckich. A zawodowo jestem związana z wojskiem we Wrocławiu – jako starszy szeregowy na stanowisku „strzelec” w zespole sportowym.
– Znaczy to, że na jakieś hobby czasu już nie wystarcza?
– Lubię czytać książki, lubię dłuższe chodzenie, zajmuję się też innymi sportami – tenisem i golfem, który uprawiam w Popradzie. Jeśli to tylko możliwe, wyruszam w Tatry czy Alpy.
– Sukcesy w sporcie wyczynowym zawsze są okupione kontuzjami, urazami, przeciążeniami organizmu. A biathlon to jedna z najbardziej wymagających dyscyplin…
– Biathlon wymaga przede wszystkim systematyki treningowej. Nieraz strzelamy na mrozie, a nieraz – leżąc w wodzie. Mam poodmrażane palce u nóg i rąk. A jeśli jakaś granica bólu zostaje przekroczona, już się na niego nie reaguje. Wtedy łatwo o kontuzje. Na porządku dziennym są historie przeciążeniowe. Przeszłam już kilka operacji. Ale taki właśnie jest sport wyczynowy…
– Dla patrzących to zawsze zagadka: jak biathlonista zmęczony po biegu, zdyszany, kiedy pot zalewa oczy, może się jeszcze skupić na celności strzału?
– Tutaj, żeby walczyć, trzeba się umieć szybko „przełączać”. Trzeba mieć jakby dwie osobowości: bardzo spokojną, opanowaną i porywczą. Osiąga się to tylko treningiem, doświadczeniem. Strzał trzeba oddać na półoddechu, kiedy jeszcze trochę powietrza zostało w płucach. Ale nie ukrywam, że jest ciężko – zwłaszcza przy mocnym wietrze, gdy słońce się zmienia.
– Co będzie Pani celem w tym sezonie?
– W zeszłym sezonie wszystkie starty miałam bardzo dobre – w czołówce. Wchodzę teraz w najlepszy biathlonowy wiek. Staram się wyrównać braki, które wyszły w poprzednim sezonie i trafić w tę dziesiątkę, tym bardziej, że często do niej zaglądam… Jak wspomniałam – robimy kwalifikacje olimpijskie na następne igrzyska. Wymaga to wysiłku, ale sądzę, że stać mnie, aby tam zawalczyć naprawdę wysokie miejsce.
– Pozostaje życzyć, aby był to wynik na miarę Pani talentu, poświęcenia, ambicji!