POWIAT NOWOTARSKI. Ważną i miłą, integrującą ludzi tradycją „Chatki” prowadzonej przez nowotarskie Koło Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym staje się doroczne, wiosenne Święto Rodziny. Szczególną wagę ma ono dla podopiecznych Środowiskowego Domu Samopomocy, niejednokrotnie pozbawionych najbliższych osób.
A w tym
roku
udało się
ono
nadzwyczajnie.
Przy
pięknej
pogodzie
kilkudziesięciu
podopiecznych
mogło
hasać po
chatkowym
ogrodzie
przez
pół dnia.
Rodzice,
opiekunowie, przynieśli furę domowych wypieków. Były kiełbaski z grilla, lody tradycyjne z lodziarni Lubieńskich, cukrowa wata (za sprawą jednej z mam) oraz wiele przyjemności innego rodzaju.
Wystąpiła grupa podopiecznych przygotowywana w „Chatce” na zajęciach terapii muzycznej; przyszli, by zagrać, zaśpiewać i zatańczyć „Mali Hyrni”. Uatrakcyjnili chatkowiczom czas swoim popisem karatecy trenowani przez Yokozunę Ewę Pawlikowską. Miła pani wyczarowywała zręcznymi palcami z kolorowych balonów co się komu zamarzyło – pieska, kotka, ptaszka, kwiatek. Przybyła ze swoim sprzętem policja, a motocykl z „dyskoteką” (czyli kolorowymi światłami), policyjny samochód, kuloodporny rynsztunek, broń – cieszyły się zdecydowanie większym zainteresowaniem niż zwykłe zabawki…
Takie dni są dla podopiecznych „Chatki” świętem i wydarzeniem, które pamięta i za którym się potem tęskni. Rodzicom i opiekunom chatkowe imprezy dają z kolei poczucie wspólnoty i świadomość, że z wyzwaniem takim jak niepełnosprawne dziecko nie są pozostawieni samym sobie.