NARCIARSTWO. Bardzo pracowite dni ma za i przed sobą Dariusz Duda, zakopiańczyk specjalizujący się w dyscyplinie Speed Ski. W ramach przygotowań do rozpoczynających się już w piątek w szwedzkiej miejscowości Idre Mistrzostw Świata, wystartował Mistrzostwach Szwecji oraz zawodach z cyklu Pucharu Świata.
– Do Szwecji dotarliśmy po 30 godzinach podróży, w tym 16 godzinnej przeprawie promem. Na odpoczynek nie było czasu, bo już 20 marca miałem zaplanowane pierwsze treningi – mówi Duda, który w mocno obsadzonych otwartych Mistrzostwach Szwecji zajął w końcowej klasyfikacji 6 miejsce z wynikiem 151,45 km/h co było rezultatem gorszym o 4 km/h od zwycięzcy.
Dzień później rozpoczęła się rywalizacja w ramach cyklu Pucharu Świata. Zaplanowano trzy przejazdy, ale ze względu na silny wiatr, jeden z nich odwołano. W finałowym przejeździe Duda osiągnął prędkość 152,60 km/h co dało mu miejsce 11.
– Nie udało się wejść do pierwszej „dziesiątki” co było moim celem w PŚ, więc mały niedosyt odczuwam, zaszcza że zabrakło bardzo niewiele. Z drugiej strony na tle przeciwników widać, że brakuje mi treningów na dużych prędkościach. Niestety to wiąże się z dużym nakładem finansowym. PZN odmówił mi pomocy w tej kwestii więc zdany byłem tylko na siebie – przyznał zakopiańczyk, który w Mistrzostwach Świata będzie jedynym reprezentantem Polski – Cel taki jak w PŚ, czyli zająć miejsce w pierwszej „dziesiątce” To do tej pory nigdy się nie udało żadnemu Polakowi – dodał Duda.