Rozmowa z Moniką, siostrą zamordowanego brutalnie pod klubem ADHD w Andrzejki 2013 roku 20-letniego Andrzeja Krzysztofiaka
Pani Moniko niedawno Sąd Apelacyjny w Krakowie zmienił karę dożywocia na karę 15 lat pozbawienia wolności dla sprawcy zabójstwa Pani brata Andrzeja. Co Pani czuła po ogłoszeniu zmiany wyroku?
Bałam się z rodziną tej rozprawy. Wiedziałam, że to krakowski Sąd Apelacyjny, a mecenas Widacki obrońca Dawida M. który zabił mego brata jest profesorem znanym w krakowskim środowisku związanym z Sądem. Na rozprawie było dużo studentów mecenasa, początkowo nie mieliśmy gdzie usiąść z rodzicami i z mężem. Staliśmy w drzwiach.
Głos zabrał mecenas, jednym z jego argumentów było to, że statystycznie w Polsce mało orzeka się kar dożywocia. Potem na sali rozpraw padały takie sformułowania, że tak surowy wyrok mógłby być brany pod uwagę, jeśli zostałoby zamordowane dziecko, czy kilka osób, czy gdyby sprawca znęcał się nad ofiarą tak, że konałaby w bólu. Okolicznością łagodzącą miało być to, że Dawid M. przeprosił naszą rodzinę, że jest młody i ma niemożność odczuwania emocji. A mój brat Andrzej nie był młody?
W moim i w naszej rodziny odczuciu Sąd Apelacyjny zakpił z nas i z Sądu Okręgowego w Nowym Sączu oraz z bardzo doświadczonego sędziego Sądu Okręgowego, a także z Prokuratury. Przecież pani prokurator z Nowego Targu osobiście przesłuchiwała wszystkich świadków, włożyła w to co robiła wiele pracy. Sędzia sprawozdawca pytała nas czego oczekiwaliśmy, mówiła, że Dawid M. przeprosił. Jak można było te przeprosiny uznać za wiarygodne? Byliśmy zdruzgotani…
My nie szukamy zemsty, a sprawiedliwości. Zabójca naszego brata i syna odczytał przeprosiny z kartki, nie był w stanie ich sam powiedzieć? Nigdy nie odpowiedział nam na pytanie dlaczego zabił? Do końca nie przyznawał się do zabójstwa.
Jak czułam się na tej rozprawie? Jak intruz. Nie docierało do mnie, że z dożywocia można obniżyć karę do 15 lat. Myślałam, jadąc na rozprawę, że może dadzą mu 25 lat z możliwością wyjścia np. po 20 latach. Nie przypuszczałam nawet, że to może być 15 lat bez żadnych warunków, co oznacza, że może wyjść nawet po odbyciu połowy kary… , a skoro już siedzi ponad dwa lata, to może wyjść za pięć lat. Mówiono, że młody, że trzeba dać mu szansę. Takiej szansy nie miał mój 20-letni brat. Też był młody…
Ten wyrok sprawił chyba to, że sprawca czuje się jeszcze bardziej bezkarny. Utwierdziło go to w przekonaniu, że dobrze manipuluje ludźmi. Zmiana wyroku w Sądzie Apelacyjnym to policzek dla mnie i moje rodziny…
Pani Moniko wiem, że nie jest to łatwe, ale proszę przypomnieć ten ostatni dzień pani brata. Opowiedzieć coś o nim, jaki był…
Andrzej był bardzo spokojny, był sportowcem, miał świetną dziewczynę. Spędzali czas razem. Bardzo rzadko wychodzili na dyskoteki. Byli na nich dosłownie kilka razy. Woleli prywatki. Andrzej był niekonfliktowy, nigdy nie miał zatargów z prawem.
W Andrzejki 2013 roku z bratem widziałam się dosłownie dwie godziny przed tym co wydarzyło się pod ADHD. Przyszedł do mnie, złożyłam mu życzenia.
Dlaczego poszedł do ADHD? Przyjechał wtedy z Kanady Kacper, jego dawny kolega, bardzo spokojny. Postanowili się wybrać do klubu, poszedł z nimi też Sebastian. Stali pod ADHD, gdy to się wydarzyło.
Dla mnie najgorsze jest to, ze tam było dużo ludzi, stali patrzyli, nie reagowali. Gdyby ktoś wcześniej zadzwonił na policję, że coś się dzieje, może mój brat by żył… Tak naprawdę zadzwonił tylko jeden chłopak, gdzieś spod Sącza. Dlaczego nikt nie dał znać policji, że przyjechała banda z Rabki…
Dlaczego nikt nie reagował, gdy Dawid M. wraz z kolegami, co potem było widoczne na monitoringu, pił i palił siedząc wewnątrz banku przy bankomacie?
Ten brak reakcji ze strony ludzi bardzo boli. Mój brat zginął w środku swego miasta, w tłumie ludzi gapiących się na to, 200 metrów od mego domu… Gdyby ktokolwiek zareagował, mogłoby do tego nie dojść.
Śledztwo było długie, żmudne i wyczerpujące z pewnością dla Pani i rodziny. Potem był wyrok w Sądzie Okręgowym w Nowym Sączu. Zabójca pani brata dosłał dożywocie. Co państwo czuliście?
Poczuliśmy ulgę. Tak naprawdę nic nie wróci życia człowiekowi, ale poczuliśmy, że jest sprawiedliwość. Że jednak prawo stoi po naszej stronie. Byliśmy usatysfakcjonowani.
Po drugim wyroku obniżenia kary byli państwo – jak Pani powiedziała – zdruzgotani. Skąd znaleźliście sobie tyle energii, aby jednak nie pogodzić się z wyrokiem i szukać rozwiązania?
Na początku czuliśmy bezsilność. Mieliśmy duże poczucie upokorzenia, niesprawiedliwości. Potem na spokojnie w domu spotkałyśmy się z moją przyszłą bratową. Ma 25 lat, jest pełna pomysłów i energii. Powiedziałyśmy sobie, że nie możemy tak tego zostawić. Zaczęłyśmy czytać o kasacji. Wiedziałyśmy już, że rodzina – jako oskarżyciele posiłkowi – nie może jej pisać. Znalazłyśmy, że kasację może złożyć jedynie rzecznik praw obywatelskich albo minister sprawiedliwości. Wysłałyśmy pisma z prośbą o zaangażowanie z opisem sprawy, dokumentami, prosiłyśmy o wsparcie.
Od rzecznika przyszła tylko informacja, że na pewno nie złoży kasacji w sprawie pana Dawida M., choć my wówczas nawet o nią jeszcze nie prosiłyśmy. Mile zaskoczył nas natomiast minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Napisałyśmy do niego maila, a po dwóch dniach otrzymałyśmy odpowiedź. Napisał, że sądy są niezawisłe, ale on, jako minister ma możliwość kasacji… Prosił o przekazanie uzasadnienia wyroku z prośbą o kasację.
W tym samym czasie poszłam do posła Edwarda Siarki. Wiedziałam, że ma bardzo dobrą opinię, że pomógł wielu osobom, że zawsze się angażuje. Wysłuchał mnie, zabrał dokumenty i obiecał pomoc. Jestem mu dozgonnie wdzięczna wraz z rodziną. To dzięki niemu dokumenty trafiły wcześniej do ministra Zbigniewa Ziobro, któremu też jesteśmy bardzo wdzięczni za pomoc. Mamy teraz nadzieję, że dzięki kasacji i nagłośnieniu sprawy drugi raz taki wyrok się nie powtórzy.
Pani Monika głośna jest też wasza akcja internetowa pod hasłem „Walczymy o sprawiedliwy wyrok dla zabójcy Andrzeja Krzysztofiaka” a wraz z nią inna, czyli manifestacja „W imię sprawiedliwości”, która w tę sobotę będzie w Nowym Targu.
Akcję internetową wymyśliła i sama koordynuje przyszła żona mojego brata. Druga będzie to miting na Rynku. Jego celem będzie zwrócenie uwagi na problem wymierzania kar w sądach w Polsce dla przestępców. Na to, że kary za zabójstwo bywają niskie, że zabójstwo jest kwalifikowane, jako bójka ze skutkiem śmiertelnym oraz na wiele innych aspektów prawa. Ludzie mają teraz duże poczucie niesprawiedliwości. Ludzie liczą, że władza włączy się w walkę z przestępczością.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Beata Szkaradzińska