NOWY TARG. Dziś burmistrz Marek Fryźlewicz wypowiedział się już o sytuacji na lodowisku – mocno zdziwiony, że do tej pory (choć odległość między lodowiskiem a Urzędem Miasta jest tak mała) do właściciela obiektu nie dotarły treści zawiadomień skierowanych przez dyrektora Zakładu Gospodarczego Zieleni i Rekreacji, Krzysztofa Wojtaszka, na policję i do prokuratury.
Burmistrz zapowiada, że po okresie wypowiedzenia, jaki biegnie szefowi Zakładu Zieleni, nie będzie szukał nowego administratora dla lodowiska. Pod opiniowanie Rady trafi natomiast wkrótce projekt utworzenia jednostki budżetowej zarządzającej wszystkimi obiektami sportowymi w mieście.
Nie chcąc komentować szerzej swojej decyzji personalnej, zastrzega jednak, że nie zaważył tutaj brak pozwolenia na organizowanie imprez masowych w obiekcie i na ten temat podczas „definitywnej” rozmowy nie padło ani jedno słowo.
– Rozmów z dyrektorem było już wcześniej kilka i jedna sprawa z drugą nie ma nic wspólnego – mówi. – Osobiście nie byłem na tych meczach, ale postępowania policyjne czy prokuratorskie na pewno wyjaśnią wszystkie okoliczności i odpowiedzą na pytanie, czy doszło do naruszenia przepisów Ustawy. Wcześniej nikt nie złożył u mnie wniosku o zgodę na organizowanie imprezy masowej mimo braku pozytywnej opinii służb. Poza tym dlaczego mielibyśmy brać na siebie ryzyko, jeśli obiekt jest duży, a licho nie śpi… Wniosek trzeba składać 30 dni przed terminem imprezy. Ustawa się nie zmieniła, procedura jest znana i poprzedni Zarząd MMKS nie miał z tym problemu. Bo uzyskanie pozwolenia należy do obowiązków organizatora.
Pytany o szanse zażegnania konfliktu na lodowisku, burmistrz zaznacza, że nie zamierza być dla obu stron – czyli administratora i Klubu – rozjemcą w najdrobniejszych sprawach i to się musi zmienić, a nadzieję taką daje inna forma zarządzania obiektami.