POWIAT NOWOTARSKI. Prokuratura umorzyła śledztwo w słynnej sprawie śmierci mieszkanki Nowotarszczyzny do której na czas nie dojechało pogotowanie ratunkowe. Powodem była odmowa wydania opinii przez katedrę medycyny sądowej z powodu braku sekcji zwłok.
– Po prawie rocznym śledztwie musieliśmy umorzyć śledztwo w sprawie spowodowania śmierci mieszkanki Powiatu Nowotarskiego z tego powodu, że zbyt późno do niej dojechała karetka pogotowia z Zakopanego, która błądziła 42 minuty – mówi prokurator Zbigniew Gabryś, zastępca Prokuratora Rejonowego w Nowym Targu.
Prokurator wyjaśnia, że do katedry medycyny sądowej, która miała wydać opinię w tej sprawie, dostarczono całą dokumentację medyczną, jednak katedra odmówiła wydania opinii tylko w oparciu o te dokumenty. Zażądała także tych z sekcji zwłok. Niestety ta nie została przeprowadzona. – Rodzina pochowała zmarłą i nie zgodziła się, ani na sekcję zwłok, ani potem na ekshumację ciała – tłumaczy prokurator.
Nie udało się więc jednoznacznie stwierdzić, czy na śmierć pacjentki bezpośredni wpływ miało, to, że na czas nie dojechała karetka…
Do głośniej medialnie śmierci starszej pani doszło w nocy z 15 na 16 listopada ubiegłego roku. To wówczas zaczął funkcjonować nowy system ratownictwa. Zgłoszenia na pogotowie przyjmowała centrala w Krakowie. – Karetka, nie mogła trafić do miejsca zamieszkania kobiety, Błądziła po okolicy 42 minuty. Gdy w końcu znalazła posesję kobieta już nie żyła – przypomina prokurator. Lekarz stwierdził jedynie zgon.
Ruszyło śledztwo. Przesłuchano świadków, zgromadzono dokumenty z krakowskiego pogotowania, dostarczyła je też dyrektorka szpitala w Zakopanem. – Doszliśmy do wniosków, że nie da się wykluczyć, że kobieta mogła być nie do uratowania – mówi prokurator Zbigniew Gabryś. Żadnej opinii, ani potwierdzającej, ani przeczącej jednak nie wydała katedra medycyny sądowej z braku sekcji…
Warto też nadmienić, że sprawa działania nowego systemu karetek jest już badania. Sprawę prowadzi Prokuratura Okręgowa w Krakowie.