Benefis Henryka Buszko, światowej sławy architekta związanego ze stolicą Podhala

NOWY TARG/KATOWICE. Henryk B. Buszko, znakomity architekt, budowniczy Śląska, twórca tak niezwykłych osiedli, jak osiedle Tysiąclecia z słynnymi blokami kukurydzami, czy osiedla WaleFot. Beata Szkaradzińska, Henryk Buszko z burmistrzem podczas benefisuntego Roździeńskiego z budynkami gwiazdami, o czym może wie niewielu swe pierwsze naukowe szlify zdobył w Nowym Targu, gdzie trafił w czasie niemieckiej okupacji.

O swych powiązaniach ze Stolicą Podhala pan profesor Henryk B. Buszko mówił podczas benefisu, który zainaugurował cykl pt. „Twórcy Śląskiej Architektury – portrety”. Został on zorganizowany w Bibliotece Śląskiej w Katowicach w sali Parnassos przez prof. zw. dr hab. Jana Malickiego, dyrektora tejże placówki naukowej. Były gratulacje, laudacja, film, wspomnienia, przeplatane poezją C.K. Norwida i melodiami od Podhala do Dolnego Śląska. Miasto Nowy Targ reprezentował burmistrz Marek FryźlewiFot. Beata Szkaradzińska; Wrzesień 2008 rok, grono przyjaciół wraz z gospodarzami willi: obecna niemalże zawsze „królowa” prof. Władysława Fudalewicz - Niemczyk, Stefania Katlarczyk, Eleonora Osińska, Alicja Pustówka oraz Adam Leśniak i dwaj architekci: Henryk Buszko i Aleksander Franta.cz.

Nowy cykl jest wieloletnim projektem naukowo – badawczym. Jego celem – jak wyjaśniono – jest opracowanie dorobku zawodowego, a także sylwetek twórców najważniejszych dzieł architektonicznych, które swe piętno odbiły na Śląsku. Pokazanie powojennych architektów, a także uświadomienie znaczenia ochrony powojennego architektonicznego dziedzictwa kulturowego. Twórcy projektu liczą też na to, że ich pomysł zainspiruje do podobnych działań na terenie całego kraju.

Skąd pan Henryk trafił do Nowego Targu? Jak tłumaczył swym gościom na benefisie urodził się co prawda w 1924 roku we Lwowie, gdzie w wieku zaledwie 6 lat stracił tatę, to jednak czas jego młodzieńczego rozwoju intelektualnego przypadł na czas spędzony w stolicy Podhala. To tam w 1944 roku ukończył Średnią Szkołę Wodno – Melioracyjną, jedną z tych, które dla polskiej młodzieży udostępniał niemiecki okupant.

Szkołę tę ukończyło i wielu innych młodych ludzi z różnych stron przedwojennej Polski. Bowiem – jak przed laty opowiadał mi pan Henryk, którego wspomnienia zamieściłam w swojej książce pt. „Nowotarskie wspomnienia zatrzymane w kadrze” – do Stolicy Podhala w czasie wojennej zawieruchy zawitało wielu młodych. Pochodzili z różnych stron Polski. Połączyła ich wspólna nauka w czasie niemieckiej okupacji w stolicy Podhala. – W czasie okupacji mieliśmy okazję stworzyć własne środowisko intelektualne młodzieży złożone zarówno z tej uczęszczającej przed wojną do gimnazjum w Nowym Targu, jak i tej, która do nas się przyłączyła – wyjaśniał mi Henryk Buszko, światowej sławy architekt SARP, urodzony we Lwowie, wychowany na Podhalu, wykształcony w Krakowie, a z wyboru Ślązak – jak sam mówi o sobie. – Wiele lat po wojnie spotkaliśmy się na pogrzebie naszego bardzo zdolnego kolegi i przyjaciela Edmunda Szeligiewicza. Doszliśmy do wniosku, że zorganizujemy spotkanie. Inicjatorką była profesor Władysława Fudalewicz – Niemczyk. Pierwsze odbyło się w 1969 roku, dwa lata po pogrzebie, potem były kolejne. Do grupy dawnych kolegów i koleżanek należała m. in. nieżyjąca Stefania Kotlarczyk z domu Koczur, szwagierka Mieczysława Kotlarczyka, ze słynnego Teatru Rapsodycznego, córka znakomitego matematyka, który do Nowego Targu z rodziną zjechał przed wojną z rodziną aż z znad morza, Adam Leśniak, partyzant A.K., Leszek Franta, równie znakomity architekt, z zamiłowania filozof, Eleonora Osińska, Alicja Pustówka, nieżyjący Mieczysław Nenko, także architekt, Irena Jaskier, czy Teresa Nawrocka. To dlatego pan Henryk na Podhalu, by spotkać się z przyjaciółmi, bywał od lat często, odwiedzając miasto, w którym spędził okupację. Zjeżdżali do niego z odległych zakątków i pozostali członkowie tej nieformalnej grupy.

Poniżej jeden z fragmentów mojej książki pt. „Nowotarskie wspomnienia zatrzymane w kadrze”, ukazuje on czas, gdy w Nowym Targu przebywał pan Henryk Buszko, gdy tworzyła się nowa elita intelektualna kraju.

Nauczyli nas patriotyzmu

– Jako jeden z tych, którzy zawdzięczają swoją nieprzerwaną edukację tajnemu nauczaniu, pozwalam sobie wyrazić moje najgłębsze uznanie tym, którzy nie bacząc na grożące im niebezpieczeństwo, tak wspaniale spełnili swoją powinność – mówi Henryk Buszko, wybitny architekt o międzynarodowej sławie, urodzony w Lwowie, od 58 lat mieszkaniec Śląska, który podczas niemieckiej okupacji uczęszczał na tajne komplety w Nowym Targu. – Nie sposób wymienić wszystkich imion naszych „darczyńców”. Byli to: Pius Jabłoński, Leon Koczur, Daria Kopystiańska, Stanisław Zawiła i wielu innych, których też zachowamy na zawsze w swej wdzięcznej pamięci. To oni swą postawą i determinacją uczyli nas patriotyzmu. To dzięki nim w naszym środowisku, byłych uczniów „naszej budy”, czyli Gimnazjum i Liceum im. Seweryna Goszczyńskiego w Nowym Targu budził się coraz większy opór i chęć do aktywnego udziału w walce zbrojnej z okupantem. Wielu z nas poniosło duże konsekwencje swej postawy, włącznie ze śmiercią… O tym nie wolno nam zapomnieć.

– Klęska wrześniowa wywołała ogólnonarodową rozpacz. Okupant natychmiast po przejściu frontu bitewnego podjął działania, których celem była eksterminacja Polaków jako narodu – mówi Henryk Buszko. Wyjaśnia, że działania te były prowadzone dwunurtowo. Pierwszy z natychmiastowym skutkiem to wyniszczenie fizyczne: zabójstwa, rozstrzelania i obozy rozbudowane na nieznaną w dziejach ludzkości skalę. Drugim, szczególnie groźnym dla przyszłości narodu, miał być powszechny półanalfabetyzm. – Główną intencją tego działania było zachowanie słowiańskiego plemienia dla zapewnienia siły roboczej obsługującej naród panów, kontynuatorów tradycji germańskich.

Pan Henryk podkreśla, że, choć Polska poniosła klęskę, to jednak niemal natychmiast po likwidacji przez okupanta placówek edukacyjnych począwszy od szkół średnich do uniwersytetów niezliczone jednostki kadry pedagogicznej przystąpiły do działania. Wyjaśnia, że początkowo było to nauczanie pojedynczych dzieci i młodzieży znajomych, potem akcja rozrosła się większą skalę, pomimo zakazu okupanta i surowej kary za owo „nieposłuszeństwo” w postaci obozu koncentracyjnego…

Dlaczego pomimo tych represji narodziło się tajne nauczanie? Dlaczego pomimo groźby utraty życia nauczyciele, dzieci i młodzież spotykali się na tajnych kompletach, uczyli zakazanych przedmiotów m.in. historii i literatury? Pan Henryk, jako uczestnik ówczesnych wydarzeń, nie ma wątpliwości, że sprawiła to II Rzeczpospolita, ten krótki etap 20 lat w państwowości naszego narodu. – W krótkim czasie zregenerowała nasz naród spajając ze sobą trzy zabory, społeczeństwa. Ujednolicono prawo, mądrze zorganizowano edukację – podkreśla. Dodaje, że bardzo duża była w tym czasie rola wychowawcza wojska i organizacji społecznych. To właśnie to wszystko sprawiło, że rozpacz, wywołana klęską militarną, bardzo szybko została zastąpiona wiarą w zwycięstwo! – Początkowa apatia i bierne poddanie losowi zmieniło się w aktywność, tak powstał fenomen Polskiego Państwa Podziemnego! Jej przejawem było nie tylko utworzenie podziemnej armii żołnierzy, ale i wielkiej armii nauczycieli różnego szczebla szkół tajnego nauczania od szkół podstawowych, poprzez średnie, aż do wyższych uczelni: politechnik i uniwersytetów! Powstawały też ośrodki badawczo – projektowe takie jak np.: pracownia urbanistyczno – architektoniczna w Warszawie.

Pan Henryk wspomina, że młodzież tuż po klęsce wrześniowej znalazła się w bardzo trudnej i niebezpiecznej sytuacji. Została pozbawiona możliwości uczęszczania do wybranych przez siebie placówek edukacyjnych. Bo choć okupant zgodził się na otwarcie pewnej ilości szkół podstawowych i niewielkiej średnich, to jednak przeważnie technicznych związanych bądź z rolnictwem, bądź z obsługą infrastruktury technicznej i komunalnej o znacznie uproszczonym i ograniczonym programie nauczania. W takiej sytuacji młodzież nie miała szansy na zdobycie satysfakcjonującego ją poziomu wiedzy.

– Nie należy jednak zapomnieć, że nasi nauczyciele często wzbogacali ten „oficjalny” program o istotne tematy, szczególnie z zakresu historii i literatury, bardzo przy tym ryzykując. Polskie tajne nauczanie zrodziło się właśnie z potrzeby ratowania młodego pokolenia Polaków przed niewiedzą o naszej historii i kulturze, z potrzeby przygotowania następców do odbudowy państwowości polskiej! Wypada mi też przypomnieć, że spotykałem nauczycieli wiejskich, którzy prowadząc już jawne kształcenie z entuzjazmem podejmowali pracę na rzecz sąsiednich ośrodków do tej pory nieobjętych ideą tajnego nauczania. Dzisiaj z perspektywy minionego czasu, możemy z całą odpowiedzialnością stwierdzić: okres tajnego nauczania podczas hitlerowskiej okupacji przywracał wiarę we własny naród. Przygotował nasze społeczeństwo do przetrwania późniejszego zniewolenia przez Rosję Sowiecką. Ten okres nie doczekał się jeszcze oceny i rozliczenia… Nieumiejętność widzenia spraw związanych z egzystencją narodu i państwa przez tych, którzy po upadku komunizmu przejęli władzę, doprowadziło jedynie do ocen powierzchownych, budowanych przeważnie na osobistych niechęciach i niegodnym zacietrzewieniu… Dlatego nadal warto domagać się dokonania rzetelnej oceny okresu PRL-u, ale koniecznie z tłem go poprzedzającym, czyli niemieckiej okupacji. Taka ocena może rzucić inne światło na obraz naszego narodu.

Zdjęcia z benefisu i z 2008 roku z jednego z spotkań nieformalnej grupy, byłych uczniów nauczania podczas okupacji w stolicy Podhala..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *