ZAKOPANE. Żywego barana w podarku dla burmistrza Zakopanego przynieśli na wczorajszą sesję Rady Miasta mieszkańcy Furmanowej. Jak twierdzą mają dość bezczynności władz stolicy Tatr – od lat nie mogąc doczekać się m.in. na remont drogi.
Tego w zakopiańskim magistracie jeszcze nie widziano. Mieszkańcy Furmanowej przyprowadzili żywego barana… w prezencie dla burmistrza. Ten swoisty złośliwy happening to, jak twierdzą zakopiańczycy, efekt zaniedbywania ich przez władze miasta.
– Po ulicy prowadzącej do naszego osiedla nawet nie można mówić o przejechaniu, ciężko nawet przejść – mówił
Jacek Kalata, jeden z protestujących. – Wiele razy od burmistrza usłyszeliśmy, że inwestuje się miliony w Krupówki, bo one są popularne. Teraz chcemy zwrócić uwagę opinii publicznej na nasze problemy. Wiem, że ta akcja jest nietypowa, ale jeśli nie zwrócimy uwagi władzy na nasze problemy w ten sposób, to niczego się nie doczekamy.
Jak zaznacza Kalata, od lat mieszkańcy proszą o remont drogi – bezskutecznie.
– Niech cały kraj dowie się co tu się dzieje, w mieście, które chce zorganizować Olimpiadę – mówił. – Wydaje się miliony na trasy biegowe, a nie ma miliona aby zrobić ludziom dojazd i doprowadzić wodę do domów.
Dlaczego burmistrz dostał więc barana? Jak zaznacza Kalata, mieszkańcy liczą na to, że u włodarza Zakopanego będzie miał lepsze życie, niż na Furmanowej.
– Jestem pierwszym burmistrzem, który podjął się projektowania drogi na Furmanową – odpowiadał bynajmniej niezbyt zachwycony podarkiem Janusz Majcher, burmistrz Zakopanego. – Byliśmy tam wielokrotnie. Ten pan robi z siebie i miasta pośmiewisko.