NOWY TARG. Wyjątkowo bogaty był program patriotyczno-religijnych uroczystości upamiętniających 75. rocznicę napaści ZSRR na Polskę. Organizował je starosta powiatu nowotarskiego, a wypełniły całe środowe popołudnie i wieczór.
Wszystko zaczęło się na Placu Kombatantów, w asyście wielu pocztów sztandarowych szkół, organizacji kombatanckich, formacji wojskowych, jednostek samorządowych, Związku Podhalan, „Solidarności”, 1 Pułku Strzelców Podhalańskich AK, Grupy Rekonstrukcji Historycznych, duchowieństwa i coraz liczniejszej grupy mieszkańców, którym droga jest pamięć polskiej historii.
By to moment uwieńczenia obywatelskiej inicjatywy, domagającej się rozszerzenia napisu na Ścianie Pamięci o „Ofiary terroru stalinowskiego”. W powiecie podejmował ją radny Michał Borzęcki, a w mieście – radny Tadeusz Morawa.
W historię miejsca wprowadził zgromadzonych na Placu starosta Krzysztof Faber, mówiąc o budynku, który z „normalnego” więzienia zmienił się po wojnie w siedzibę NKWD i UB; o więźniach politycznych, którzy trafiali za kraty, a wielu z nich kończyło życie w PRL-owskich kazamatach.
Dzieje brata Stanisława, więzionego akurat tutaj, opowiedział Michał Borzęcki. To był czas, kiedy rodzina dowiedziała się od Klocków – właścicieli stodoły sąsiadującej z więziennym podwórkiem – że „tam słychać głos Staszka”. Od tej pory matka codziennie przynosiła dozorcom jedzenie dla uwięzionego syna: obiady ze schabowymi, chleby, szynki, jabłka. Klockowie przekazywali jednak, że żadnej żywności Staszek Borzęcki nie dostaje. Dopiero po ostrej interwencji pani Borzęckiej paczki zaczęły docierać.
A dlaczego znalazł się za kratami?
Bo w czerwcu 1946 r. wszedł na balkon ratusza, żeby krzyknąć z niego: „ – Ludzie, nie głosujcie 3 razy „tak”, za komuną! Mikołajczyk wraca do kraju, będziemy formować rząd!”
Poświęcenia Ściany Pamięci z napisem rozszerzonym o Ofiary terroru stalinowskiego dokonał ks. proboszcz Stanisław Strojek.
Prowadzeni przez Miejską Orkiestrę Dętą uczestnicy obchodów bolesnej rocznicy przemaszerowali rynkiem do kościoła św. Katarzyny, na Mszę za Poległych i Pomordowanych na Wschodzie.
Drugą częścią obchodów, po wyjściu z kościoła, były uroczystości przed Krzyżem Katyńskim, z hymnem państwowym, mowami parlamentarzystów – posłanki Anny Paluch i posła Edwarda Siarki; Apelem Poległych, złożeniem wieńców i kwiatów. Uczestniczyli w tym członkowie licznych na Podhalu Rodzin Katyńskich.
Cześć oddali zgromadzeni pamięci obrońców Wilna, Grodna i Lwowa, Polaków, którzy zginęli na Wschodzie, ofiar wojny i żołnierzy walczących jeszcze do 1947 r.
A bilans wkroczenia Armii Czerwonej na wschodnie rubieże II Rzeczypospolitej, dokonanego skutkiem tajnego paktu Ribbentrop-Mołotow, zaiste był tragiczny. Historycy opisują go liczbą 2,5 tysiąca pomordowanych żołnierzy polskich i policjantów, masakrą ludności cywilnej, mordowaniem jeńców, masowymi rozstrzeliwaniami. Miejsca największych zbrodni to Grodno, Nowogródek, Sarny, Tarnopol, Stryj, Oszmiana. Tych, którzy wtedy uszli z życiem, wywieziono w głąb ZSRR. Tak skończyli obrońcy Lwowa, mimo podpisanego aktu kapitulacji, gwarantującego im bezpieczny wymarsz ku granicy z Rumunią. Przetrzymanych w starobielskim obozie NKWD rozstrzelało potem w Charkowie. Lwowskich policjantów położył ogień karabinów maszynowych przy szosie na Winniki. Krwawe ofiary przyniosło podburzanie przez sowieckich dowódców kresowej ludności do mordów na „odwiecznych wrogach – polskich panach”.
Fot. Anna Szopińska