Andrzej Skupień – nowy „prezes wszystkich górali” (z galerią zdjęć)

nprezesLUDŹMIERZ. Intensywny, pełen emocji, niespodzianek, nawet personalnych wycieczek był ludźmierski „dzień roboczy” XLVI. Zjazdu Podhalan. Do Domu Podhalańskiego zjechało 276 delegatów wszystkich oddziałów w Polsce, nie brakło też Podhalan „zza Wielkiej Wody”, kapelanów Związku, parlamentarzystów, gości. Na następcę prezesującego Związkowi przez dwie kadencje Macieja Motora-Greloka z Sidziny wybrano Andrzeja Skupnia z Poronina, wicestarostę tatrzańskiego, dotychczas członka Zarządu Głównego ZP. Jego kontrkandydatem był Alojzy Lichosyt z Nowego Targu, dotychczas wiceprezes Zarządu.

Przed głosowaniem nad absolutorium dla Zarządu z minioną kadencję sprawozdanie z trzyletniej działalności przedstawiał ustępujący prezes, nie zapominając o wyrazach wdzięczności dla swoich współpracowników, dla kapelanów, dla wspierających samorządów (zwłaszcza czarnodunajeckiego) dla Juliana Kowalczyka, który walnie przyczynił się zdigitalizowania i udostępnienia 18 tysięcy związkowych dokumentów. Liczba członków za jego kadencji powiększyła się o 280, ufundowano i poświęcono 18 sztandarów, a 1,5 tysiąca dzieci z Podhala mogło wyjechać na letnie kolonie i ferie zimowe. Do tego dochodzi ćwierć miliona pozyskanych środków. Dobrze układała się i rozwijała umocniona porozumieniami współpraca z bratnimi stowarzyszeniami: na Górnym Śląsku, Kurpiach, Kaszubach, Pomorzu, nie wspominając o oczywistej wspólnocie ze Związkiem Podhalan Ameryki Północnej. W kręgu współpracujących stowarzyszeń znalazło się też Polskie Towarzystwo Historyczne z jego prężnym nowotarskim Oddziałem. Zajmowanie stanowiska w żywotnych dla Podhala kwestiach, np. procedury sprzedaży Polskich Kolei Linowych – mogło być poczytane za wchodzenie w obszar polityki, ale – jak dobitnie stwierdził potem ustępujący prezes – „wszystko jest polityką”.

Z zakopiańskim Oddziałem współdziałał prezes na rzecz odzyskania dla Związku Podhalan budynku przy ul. Kościuszki 4, figurującego teraz w księgach wieczystych miasta.

Przez sześć lat przewodzenia Macieja Motora-Greloka Związek Podhalan doszedł do siły 42 oddziałów, powstały też – w Katowicach czy w Warszawie – koła złożone z samych sympatyków.
Sprawozdanie prezesa dwóch kadencji zakończyły owacja na stojąco, gromkie „Sto lat” i wylewne podziękowania.

Absolutorium ustępującemu Zarządowi udzielono bez sprzeciwów, jedynie trzech delegatów wstrzymało się od głosu.

Prezentacja dwóch tylko kandydatów do prezesowskiej godności zakończyła wcześniejsze spekulacje, czy będzie się o tę funkcję ubiegał także Tadeusz Skorupa. Na placu boju zostali Alojzy Lichosyt i Andrzej Skupień.

Nowotarżanin prezentował się jako kandydat spokojny i rozważny, doświadczony w sferze rzemiosła i działalności związkowej, inicjator wielu dorocznych już imprez nowotarskiego Oddziału, w tym comiesięcznych posiadów o różnej tematyce i z różnymi gośćmi; człowiek z gospodarskim podejściem. Biblijne wskazanie „po owocach ich poznacie” chciał, by opisywało i jego poczynania.

Uznawany za faworyta ustępującego prezesa z Sidziny, podobnie jak on był zwolennikiem poszerzania Związku o nowe oddziały, z regionów już innych niż Podtatrze (m.in. o górali żywieckich, czadeckich, kliszczackich, zagórzańskich itd.), co poniekąd miało stanowić przeciwwagę dla przywódczych ambicji Zakopanego.

Taki trend utrzymywał się za prezesury Jana Hamerskiego ze Szczawnicy i przez dwie kadencje Macieja Motora-Greloka z Sidziny. Przedzjazdowe prognozy wskazywały więc, że głosy delegatów z nowych oddziałów powinny zapewnić przewagę kandydatowi z Nowego Targu. Late te zaznaczyły się jednak konfliktem z częścią zasłużonych działaczy i Honorowych Członków, na tle wystawiania przez Związek Podhalan własnych list wyborczych. Orkanowskie „Wskazania dla Synów Podhala” mówiły bowiem jasno: „…w politykę się nie zabagnij”.

Za dorobek w postaci kilkudziesięciu oddziałów, odrodzenia i rozszerzenia związkowej działalności, potężną organiczną pracę oddziałów, kół, zespołów, wyrażał dla poprzedników uznanie Andrzej Skupień – kandydat z góralskimi korzeniami, biegły w śpiewie i tańcu od studenckich czasów, kiedy związał się ze „Skalnymi”; nauczyciel i krzewiciel góralskiej kultury, zaprawiony w gazdowaniu, ciesielce, doświadczony przez różne trudy podhalańskiego życia. Funkcja tatrzańskiego wicestarosty sprawia, że uznawany jest za „człowieka Andrzeja Gąsienicy-Makowskiego” i – podobnie jak kontrkandydat – posądzany o niesamodzielność. Spotkawszy się w przedwyborczym czasie z różnymi zarzutami, wystosował on do członków Związku Podhalan list. Doceniając wagę zaangażowania i pracy regionalnych działaczy w samorządach, jest jednak przeciwny traktowaniu Związku jako trampoliny do politycznych karier. Opowiada się za tworzeniem raczej komitetów wyborczych wyborców niż własnych list przez Związek.

Niewątpliwie dobrze przygotowaną prezentację zaczął Andrzej Skupień recytacją sztandarowego wiersza Andrzeja Skupnia-Florka ze Stołowego „Miłuj Podhole”, a zakończył trawestacją śpiewki „Chłopcy Podholanie, co po wos zostanie…”. Obok „wiyrchowania” – „gazdowanie” – taka jest jego odpowiedź.

W programie działania, który wykazywał dość dużo zbieżności z deklaracjami kontrkandydata, akcentował zaproszenie do związkowej prac młodzieży i odrodzenie na Podhalu gazdowskiego etosu, choć w nowocześniejszej formie i połączonego z wysiłkiem sięgania po unijne środki. Zapowiadał też uporządkowanie spraw wewnątrzorganizacyjnych, w tym gospodarki finansowej. Ze świadomością problemów i wyzwań, przed którymi stoi Związek, deklarował, że „trza uprać tom siwom kosule”. Widział potrzebę silniejszych więzi i intensywniejszej współpracy z Polonią, zwłaszcza Związkiem Podhalan w Ameryce Północnej, bo ludzie, którzy przez lata wspierali swoje rodziny i różne potrzeby rodzinnej ziemi, „płacą tęsknotą”.

Gdy Alojzy Lichosyt deklarował utworzenie drugiego biura Związku w Zakopanem, Andrzej Skupień zapewniał, że nie stworzy „sekretariatu w Poroninie”. Kontrkandydatowi – gdyby sam wygrał – proponował stanowisko wiceprezesa i nadzór nad biurem nowotarskim, które pozostanie w uświęconym tradycją Mieście.

Nie spodziewał się jednak zapewne aż tak ostrego, publicznego ataku ze strony ustępującego prezesa Macieja Motora-Greloka.

Zapalny temat wywołał prezes zakopiańskiego oddziału, Marcin Zubek, kierując do obu kandydatów pytanie, czy zamierzają odzyskać dla Związku Podhalan budynek przy Kościuszki 4. Obaj zapewnili, że oczywiście tak, choć Andrzej Skupień zaznaczył, iż sprawa jest „skomplikowana”.

W emocjonalnym wystąpieniu Maciej Motor Grelok oskarżył zakopiańskie grono Podhalan, że zaniedbało sprawę odzyskania obiektu, a niektórzy nawet przeszkadzali; że również z pozycji starostwa tatrzańskiego można było zrobić znacznie więcej. W tej opinii akurat nie by odosobniony – wielu działaczy Związku uważa, że szanse na przywrócenie góralszczyźnie nieruchomości w centrum Zakopanego, niestety, zmarnowane, istniały już za burmistrzowania Adama Bachledy-Curusia.

Andrzej Skupień, już personalnie, spotkał się z jego z zarzutem, iż – jako zaangażowany w przygotowywanie Opery Góralskiej – nie dopilnował, by jej bohater, św. Jan Paweł II, pojawił się w tym scenicznym dziele jako Honorowy Członek Związku Podhalan i że było to działanie celowe.

Zakopiański kandydat tłumaczył, że inicjatywa stworzenia Opery wyszła z samorządów wspierających i grup artystów, a nie od Związku, choć wielu członków było w nią zaangażowanych; że nie widzi w tym przedsięwzięciu niczego, co byłoby powodem do wstydu, a dzieło trafiło na deski Teatru Narodowego. Przez ustępującego prezesa może natomiast przemawiać żal, bo nie przyłożył ręki do powstania tej słynnej inscenizacji.

Omalże nie trzeci kandydat na prezesa, b. senator z listy PiS, Tadeusz Skorupa, w tej zaognionej sytuacji poprosił o głos, by zaapelować o spuszczenie zasłony na niechlubne rzeczy z przeszłości, „pójście ławą” i roztrząsanie sporów na wąskim forum Zarządu Głównego, „bez mediów”.

Zaangażowaną w Polskie Stronnictwo Ludowe Józefę Kolbrecką z Białego Dunajca i Jana Hamerskiego interesowało, czy kandydaci opowiadają się za tym, by Związek udzielał poparcia startującym do parlamentu. Odpowiedzi obu były twierdzące, jednak Andrzej Skupień zaznaczył, że ostrożność wymagałaby opinii i stanowiska prezydium Zarządu, a odpowiedzialność za kampanię i jej rozliczenie powinny brać komitety wyborcze.

Po dłuższej chwili proceduralnego sporu (stawiać krzyżyk przy wybranych kandydacie, czy skreślać niechcianego) – w wyborze nowego prezesa wzięło udział wszystkich 276 delegatów. Liczenie poszło sprawnie. Nieważny okazał sie tylko jeden głos. Za Alojzym Lichosytem opowiedziało się 106 uczestników Zjazdu. Andrzej Skupień został wybrany głosami 169 Podhalan.

Na trudny do przewidzenia wynik wyborów wszyscy czekali w widocznym napięciu, ale po ogłoszeniu rozległy się głośne brawa. Z uściskiem ręki podszedł do swojego następcy i Maciej Motor-Grelok.

W krótkiej konferencji przez kamerami nowy prezes deklarował, że chce jednoczyć ludzi, zapraszać młodych, porządkować sprawy wewnątrzorganizacyjne i zgromadzić w prezydium (a ma na to miesiąc) reprezentantów wszystkich grup górali.

Pierwszy dzień Zjazdu Podhalan

Fot. Anna Szopińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *