IV Letni Festiwal „Pieniny-Kultura-Sacrum” – pod patronatem naszej gazety internetowej PODHALE REGION
WYWIAD. Zbliża się koncert inauguracyjny Festiwalu „Pieniny-Kultura-Sacrum”. Jakie były jego początki? Czego można się spodziewać w tym roku? O wszystkim opowiedziała nam Agnieszka Radwan-Stefańska – Dyrektor Artystyczny Festiwalu.
Agnieszka Radwan-Stefańska, której dziadek był organistą w Bazylice Jezuitów w Krakowie przy ulicy Kopernika, od dziecka chciała grać na organach, więc gra i… dalej chce grać. Czuje się spełniona artystycznie, lecz gry na organach nigdy nie ma dość. Mieszka w Krakowie, ale sercem jest tu: w Pieninach, gdzie niebawem ruszy IV Letni Festiwal „Pieniny-Kultura-Sacrum”, nad którym sprawuje artystyczną opiekę.
Anna Giżycka: Wielokrotnie wspominała Pani o swojej miłości do Pienin, jak zrodziło się to uczucie?
Agnieszka Radwan-Stefańska: Jeździłam w te strony jeszcze jako dziecko z dziadkami i rodzicami. Teraz ja sama przyjeżdżam w te miejsca z swoim synem. Z pokolenia na pokolenie jeździmy do Krościenka. Co ciekawe, moi rodzice kupili tutaj działkę w wymarzonym miejscu, gdzie przed laty mama z nami puszczała latawce. Krościenko, to idealne miejsce do wakacyjnych przyjazdów.
A.G.: Jakie były początki Festiwalu „Pieniny-Kultura-Sacrum” ?
Agnieszka Radwan-Stefańska: Każda mniejsza miejscowość szczyci się różnego rodzaju letnimi kulturalnymi wydarzeniami, a przeważnie są to festiwale. Jeśli popatrzymy na miejscowości turystyczne, to znajdziemy w nich bardzo dużą ilość festiwali muzyki organowych. Mieszkałam w Pieninach dwa lata, w czasie których zostały wybudowane organy w kościele pw. Chrystusa Dobrego Pasterza w Krościenku nad Dunajcem. Uczestniczyliśmy muzycznie z mężem we mszy św. w listopadzie 2009 roku, podczas której poświęcono organy. Poświęcenia dokonał ksiądz biskup Wiesław Lechowicz, który od początku trwania festiwalu sprawuje nad nim patronat honorowy i jest obecny przynajmniej na jednym z koncertów. Jak już organy zostały poświęcone i zainaugurowane, to trzeba było pokazać ludziom, że ten instrument może służyć mieszkańcom nie tylko podczas liturgii. Nie na darmo Kościół od wieków był mecenasem sztuki.
A.G.: Mówi się, że festiwal powstał spontanicznie, czy to prawda?
Agnieszka Radwan-Stefańska: Pierwsza edycja rzeczywiście była spontaniczną akcją, bo jak wiadomo, na takie wydarzenie trzeba mieć budżet. Wydawało się, że wydarzenie które niesie pewien poziom będzie miało spory oddźwięk w gminie i ktoś się tym zainteresuje. Mimo świetnej promocji miejsca i gości, których zapraszaliśmy, gospodarze gminy nie utożsamiają się z tym przedsięwzięciem, które dzieje się właśnie tu, w Krościenku.
A.G.: Dla kogo jest to wydarzenie?
Agnieszka Radwan-Stefańska: Od samego początku organizatorzy robią wszystko, aby wstęp na koncerty był wolny, a przez to festiwal nie stał się dostępny tylko dla wybranych, dla jakieś grupy, czy tylko zaproszonych gości. Przez to, że mieszkałam w Krościenku, miałam szansę obserwowania, jak różni się życie krościenczan od mieszkańców większych miejscowości, gdzie dookoła się coś dzieje, a młodzież ma szerszy dostęp do kultury. Stworzyliśmy koncerty muzyki klasycznej, aby nie trzeba było dojeżdżać na tego typu wydarzenia. Jest to wydarzenie absolutnie dla wszystkich.
A.G.: W poprzednich edycjach występowała Pani podczas koncertów. Czy w tym roku nie czuje Pani niedosytu z powodu, że mieszkańcy Krościenka nie usłyszą gry w Pani wykonaniu?
Agnieszka Radwan-Stefańska: Nie czuję niedosytu. Czuję się spełniona pod względem artystycznym. Nie organizuję tego festiwalu, aby samej grać, lecz pragnę zaprezentować mieszkańcom i turystom artystów z różnych dziedzin muzyki klasycznej i wielobarwny repertuar. Każdy z muzyków specjalizuje się w danym obszarze muzyki i współpracuje z różnymi wykonawcami. Dla urozmaicenia, co roku zapraszamy innych wykonawców.
A.G.: Wokół coraz więcej festiwali organowych. Ten fakt cieszy, czy wręcz odwrotnie, istnieje obawa, że odbierają sobie publiczność ?
Agnieszka Radwan-Stefańska: Uważam, że kultura nie odbiera sobie publiczności. Im więcej możliwości, by tę kulturę szerzyć i promować, tym lepiej. Turysta musi gdzieś wieczorem wyjść. Najczęściej jest tak, że podczas wypoczynku mamy możliwość i trochę czasu, żeby uczestniczyć w imprezach kulturalnych. W codziennym rytmie dnia, ludzie są zagonieni i nie mają na wszystko czasu. Jeśli chodzi o wybór festiwalu, to wydaje mi się, że wszystko zależy od programu i artystów. W zeszłym roku za panią Elżbietą Towarnicką do Sromowiec przyjechała grupka z Wrocławia! Są artyści, za którymi po prostu się jeździ.
A.G.: Ma Pani pomysł na to, jak jeszcze można by zyskać nową publiczność ?
Agnieszka Radwan-Stefańska: Co roku liczę na to, że coraz więcej mieszkańców otworzy się i nie będzie się wstydziła przyjść na taki koncert. To nie jest wydarzenie tylko dla turystów przyjeżdżających z dużego miasta. Festiwal ma miejsce w Krościenku i jest w szczególności dla tych, którzy tu mieszkają. Cieszy mnie fakt, że z roku na rok widzę coraz więcej mieszkańców. Przychodzą także z ciekawości. Dwa lata temu gościliśmy organistę z Watykanu, więc część publiczności przybyła, aby zobaczyć, jak wygląda. W końcu to osoba, która niejednokrotnie ściskała dłoń papieża Jana Pawła II i Benedykta XVI.
A.G.: Czy ma Pani pomysł na zachęcenie młodzieży do słuchania muzyki klasycznej?
Agnieszka Radwan-Stefańska: W pierwszej kolejności muzyką klasyczną może zainteresować rodzic, potem szkoła, a następnie środowisko, w którym przebywa. Ja jestem tym ostatnim ogniwem, które pozwala młodzieży wybrać z szerokiej oferty akurat utwory klasyczne. W zeszłym roku zapoczątkowaliśmy współpracę z Publicznym Gimnazjum im. Jana Pawła II w Krościenku. Na szczególne uznanie zasługuje wielka aktywność dyrektora i duże zainteresowanie oraz chęć zaangażowania młodzieży w akcję wolontariatu podczas Festiwalu „Pieniny-Kultura-Sacrum”. Na pół godziny przed koncertami wolontariuszki w strojach pienińskich pomagają zainteresować mieszkańców i turystów. Wręczają przechodniom foldery z materiałami promocyjnymi, które mają za zadanie pozyskać nowych fanów muzyki organowej. Co więcej, w zeszłym roku koło filmowe z gimnazjum nakręciło film promocyjny festiwalu, jak również po każdym koncercie tworzono krótką relację. Za dotychczasowe realizacje filmowe zdobyli nagrody, co pokazuje ich profesjonalizm. W tym roku gimnazjaliści będą uczestniczyć w taki sam sposób, za co jestem im niezmiernie wdzięczna.
A.G.: Czy jest taka obawa, że z roku na rok poszerzając i urozmaicając repertuar, będzie on miał więcej z profanum niż sacrum?
Agnieszka Radwan-Stefańska: Ta opieka artystyczna, którą sprawuję nad festiwalem pozwala na dopasowanie programu koncertów, które w założeniu całościowym mają być miłe, lekkie i przyjemne dla słuchaczy, lecz pod głównym szyldem sacrum, gdyż odbywają się we wnętrzu świątyni. Miejsce determinuje rodzaj muzyki. Jeżeli pojawia się profanum, to tylko na chwilę w sposób wyważony i przemyślany. Kiedy program składa się z konkretnych utworów, to mam czarno na białym wypisane, jakie kompozycje się pojawią. Jeśli jednak artysta podaje mi program i widzę, że będzie improwizował, to do końca nie wiem, jaki temat do improwizacji dobierze. W zeszłym roku gościliśmy świetnego organistę, Polaka mieszkającego w Niemczech, który zajmuje się przede wszystkich improwizacją. Wykorzystywał masę chwytów jazzowych w swoim improwizacjach, co zachwyciło publiczność.
A.G.: Letni Festiwal Muzyki Organowej „Pieniny-Kultura-Sacrum” to jedyne takie wydarzenie w Pieninach. Jaki w tym roku będzie pieniński akcent festiwalu ?
Agnieszka Radwan-Stefańska: Tak już się wpisało w tradycję, może też w moje przyzwyczajenie, że co roku akcentem pienińskim jest występ miejscowej kapeli góralskiej. Kapela Góralska Jaśka Kubika z Krościenka składa się z artystów, którzy są amatorami. Wykonują tradycyjny pieniński folklor, co można usłyszeć tylko i wyłącznie tutaj w Pieninach. To taki akcent „sacrum po góralsku”, obecny od samego początku. W tym roku festiwalowi będzie towarzyszył, nie tyle czysto pieniński, co bardziej łączony z podhalańskim, ze względu na treść programu pierwszego koncertu.
A.G.: Czego jeszcze mogą się spodziewać uczestniczy tegorocznej edycji festiwalu?
Agnieszka Radwan-Stefańska: Z pewnością różnorodności, która jest obecna od samego początku trwania festiwalu. W tym roku będzie słowo, lecz organy są jak zwykle myślą przewodnią. Pojawią się instrumenty dęte drewniane i blaszane, nie zabraknie także śpiewu. Aby zachęcić kogoś w dzisiejszych czasach żywą sztuką, gdzie mamy dostęp do wszystkiego poprzez media, potrzeba jakiegoś bodźca. Jeśli ktoś patrzy na plakat festiwalu i nic mu nie mówią nazwiska organistów, to sądzę, że z pewnością będzie mu znana osoba Jerzego Treli. Wszyscy kojarzymy tego znakomitego aktora. Tę postać po prostu każdy zna i to niekoniecznie z „Dziadów”.
A.G.: Często zachęca się publiczność do przybycia na koncert występem zagranicznego gościa. Dlaczego w tym roku pierwszy raz nie pojawi się nikt z poza granic Polski ?
Agnieszka Radwan-Stefańska: Mamy wielu Polaków, którzy robią karierę za granicą i to oni są tą przysłowiową „wisienką na torcie”. Zawsze powtarzam: Cudze chwalicie, swego nie znacie… Fakt, od początku jakiś zagraniczny akcent był, w tym roku po prostu się tak zdarzyło, że go zabrakło. Mamy muzyków naprawdę wspaniałych, więc w jakim celu szukać kogoś na siłę za granicą? W dodatku wiążą się z tym problemy logistyczne. Ten kto ma przyjść na koncert, to przychodzi słuchać muzyki. Często nazwisko zagraniczne, mówi tyle samo, co nazwisko polskie.
A.G.: Koncert inauguracyjny już w niedzielę 20 lipca, na jaką frekwencję Pani liczy?
Agnieszka Radwan-Stefańska: Zawsze wychodzę z założenia, że ktoś, kto naprawdę ceni tego rodzaju sztukę i bliskie są mu sprawy kultury dowie się o wydarzeniu, znajdzie czas i chęci, aby w nim uczestniczyć. Niezwykle mnie cieszy, że festiwal i Krościenko są z roku na rok coraz bardziej popularne. Hej to nasze Krościenko, Hej w całej Polsce słynie, (i to bynajmniej jeszcze nie przez festiwal) I piękny Dunajec, Hej co przez niego płynie!