„…a dworzec jest miasta”. Sanepid „siadł ze zdumienia”

szalskanNOWY TARG. Niespodziewany obrót przyjęła interwencja Państwowego Powiatowego Inspektora Sanepid w sprawie skandalicznego i katastrofalnego stanu (zamkniętych zresztą) szaletów na dworcu PKP. – Oddział Gospodarowania Nieruchomościami PKP S.A. w Krakowie odpisał nam, że… dworzec jest miasta – mówi Jolanta Bakalarz.

Taka odpowiedź mogła sanitarne służby zaskoczyć i zdumieć, zważywszy fakt, że to właśnie miasto, idąc za ciosem interpelacji radnego Jana Łapsy i zarzutów bezczynności w obliczu szaletowego skandalu, domagało się wyegzekwowania przez Sanepid cywilizowanych warunków na pamiętającej czasy Franciszka Józefa stacji PKP.

O tej historii i o działaniach podjętych przez Powiatową Stację Sanepid, pisaliśmy w styczniu:

Szaletowy skandal

Intensywne już próby ustalenia gestora budynku w gąszczu spółek PKP wreszcie doprowadziły monitujący Sanepid pod zdawałoby się właściwy adres, czyli do Oddziału Gospodarowania Nieruchomościami PKP S.A. przy Rondzie Mogilskim w Krakowie. Stamtąd już dość szybko przyszła odpowiedź, ale o treści jak wyżej.

Należałoby zapytać: dlaczego w takim razie miasto podnosi larum, skoro włada obiektem i czy przypadkiem komuś nie pomyliły się adresy?

Ale zaskakująca z pozoru odpowiedź „gestora” ma swoje uzasadnienie.

– To jest wybieg, który zastosowała kolej – tłumaczy wiceburmistrz Eugeniusz Zajączkowski. – Owszem, ponad rok temu uzyskaliśmy decyzję komunalizacyjną na obiekty i teren dworca PKP, ale kolej bardzo konsekwentnie i agresywnie się od niej odwołuje w Krajowej Komisji Uwłaszczeniowej i Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Krakowie. Skargę kasacyjną złożyła do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Sprawa się toczy i miasto – mając na uwadze casus Zakopanego i trwające tam spory – nie chce pochopnie podjąć działań mających na celu wydanie nieruchomości. Byłoby to co najmniej nieroztropne w sytuacji, kiedy kolej bynajmniej nie pogodziła się z decyzjami. Dopóki więc obiekt nie został wydany – niech władający czuje się odpowiedzialny z jego stan. My się nie będziemy uchylać od odpowiedzialności, jeśli tylko sprawa zakończy się pozytywnym dla nas rozstrzygnięciem. Do przejmowania nieruchomości przystąpimy niezwłocznie, jeśli tylko otrzymamy z NSA wyrok oddalający skargę kasacyjną. Na razie ostrożność miasta jest wskazana, bo decyzja komunalizacyjna może zawierać błędy formalne i wtedy sprawa wróci do ponownego rozpoznania. Na razie odpowiedź, jaką otrzymał Sanepid, wskazuje, że władający obiektem zachowuje się niepoważnie.

Tak więc – wciąż siedzimy w krzakach, które chciał sadzić radny…

Fot. Anna Szopińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *