TATRY. Upadek konia w Morskim Oku spowodowany został gwałtownym hamowaniem. Tak wynika z relacji fiakra, który nim powoził. W sprawie wypadku głos zabrał Tatrzański Park Narodowy.
Ta informacja zbulwersowała wielu miłośników zwierząt, szczególnie koni. Na drodze do Morskiego Oka, o czym informowaliśmy dziś rano, miało dojść do męczenia jednego z koni, które ciągnąc powozy wywożą na Włosienicę turystów. Turystka poinformowała Tatrzańskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami z Zakopanego, iż jeden z rumaków po dodarciu na górę zasłabł i upadł. Zmęczone zwierzę miało, wedle jej relacji, zostać zaprzęgnięte przez wozaka od razu z powrotem do fasiągu.
Głos w tej sprawie zabrali pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego.
– Jak twierdzi właściciel, koń przewrócił się wskutek gwałtownego hamowania – poinformował Szymon Ziobrowski. – Został wyprzęgnięty, odprowadzony do lasu, skąd zabrał go wóz do przewozu zwierząt.
Jak dodaje, był to koń o imieniu Bohun, urodzony w 2006 roku, który pomyślnie przeszedł zeszłoroczne i tegoroczne badania.
– Kilka dni temu został zaczipowany, nie powinno być więc kłopotów w jego identyfikacji – mówi Ziobrowski. – Jak podaje właściciel, koń jest w dobrym stanie.
Obecnie trwa wyjaśnianie okoliczności zdarzenia. Koń zostanie przebadany przez dwa niezależne zespoły weterynaryjne.
– W przypadku stwierdzenia jakichkolwiek nieprawidłowości umowa z wozakiem zostanie natychmiast rozwiązana – zapewniają parkowcy. – Bardzo prosimy turystów o zgłaszanie wszelkich zauważonych uchybień.