Bestie mają się świetnie – spotkanie z Tadeuszem M. Płużańskim

1NOWY TARG. Wczoraj nowotarski MOK gościł Tadeusza M. Płużańskiego – dziennikarza, historyka oraz autora książek „Bestie”. Spotkanie odbyło się w ramach obchodów Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”, a zostało zorganizowane przez nowotarski Klub Gazety Polskiej.

Spotkanie trwało około dwóch godzin, podczas których nie można było się nudzić. Autor trzech książek, które ukazały się w ostatnich latach podzielił się swoimi refleksjami, jak również odpowiedział na pytania swoich słuchaczy. Książki: „Bestie: mordercy Polaków”, 234567891011121314„Oprawcy zbrodnie bez kary” oraz tegoroczna „Bestie 2″ są reporterskim śledztwem dotyczącym osób, które bezkarnie mordowały polskich patriotów. Stąd pomysł, aby połączyć to wydarzenie z obchodami Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”.

Obowiązek wobec ojca

Na początku został krótko przedstawiony życiorys prof. Tadeusza Płużańskiego o pseudonimie Radwan. Przebywał w niemieckim obozie koncentracyjnym, gdzie nielegalnie dostarczał żywność współwięźniom. Wielu zawdzięcza mu życie. Nie cieszył się długo wolnością, gdyż po wojnie w 1947 roku został aresztowany i skazany na „podwójną karę śmierci”. Ta kara została zamieniona na dożywocie. Spędził w więzieniu we Wronkach ponad osiem lat i ostatecznie odzyskał wolność. To nie przypadek, że akurat syn żołnierza Armii Krajowej napisał książki o tematyce związanej z wydarzeniami tamtych okrutnych czasów. Może się więc wydawać, że „Bestie” są zapiskiem zwierzeń i historii opowiedzianych przez ojca synowi. Jednak ten, kto tak myśli, jest w błędzie. – Moja twórczość z tego nie wynika. Ojciec trzymał pewne fakty i wydarzenia gdzieś głęboko w sobie. O tym co przeżył dowiadywałem się nie od ojca, ale w sądach – poznając szczegóły śledztwa. Te książki to mój dług, obowiązek wobec taty – mówił na spotkaniu Tadeusz M. Płużański.

Oświęcim był igraszką

Książki, które zostały przedstawione na spotkaniu mają za cel ukazanie prawdy. Dla wielu Polaków największym okrucieństwem były obozy koncentracyjne. Nie ma osoby, która nie słyszałaby o Auschwitz. Witold Pilecki – rotmistrz kawalerii Wojska Polskiego – trafił do Oświęcimia, a później został aresztowany przez komunistów. Podczas procesu przyznał, że w porównaniu z tym co robiła bezpieka – Oświęcim był igraszką. Te słowa mogły wzbudzić zdziwienie, jednak nie na wczorajszym spotkaniu. Słuchaczom ta historia była dobrze znana i te słowa cytowali razem z autorem książek.

Nie każdy chce prawdy

Tadeusz M. Płużański chcąc poznać fakty, aby książki ukazały rzeczywiste wydarzenia napotkał wiele trudności. Kilkakrotnie usłyszał, że „nie wolno grzebać w czyimś życiorysie”, jednak dla niego była to tylko próba odsłonięcia prawdy. Z kolei na temat ekshumacji dowiedział się, że „nie wolno grzebać w ziemi”. Autor czuł, jakby „robiono wszystko, aby dosłownie nie zostali odkopani, aby prawda nie wyszła na jaw. (..) Najpierw zabić ich, a potem zabić pamięć o nich”. Tadeusz M. Płużański nie robi tego wszystkiego tylko dla siebie, czy dla swojego ojca. Pisze po to, aby przyszłe pokolenia wiedziały kto jest mordercą. Dlaczego książki nie są reklamowane w gazetach i telewizji? Bo ukazują wiele faktów, o których niektórzy nie chcą pamiętać. Autor zauważa również, że jeszcze wiele życiorysów nie jest znanych z powodu poprawności politycznej i ze smutkiem stwierdza, że „o nich nie powstaną filmy”.

Powrócił temat Honorowych Obywateli Nowego Targu

Na koniec spotkania była możliwość zdawania pytań. Jednym ze słuchaczy okazał się syn jednego ze współwięźniów prof. Tadeusza Płużańskiego, który również przygotował się do tego spotkania. Jak wiadomo, Radny Tadeusz Morawa skierował do przewodniczącego Rady Miasta wniosek o pozbawienie Zołotara tytułu Honorowego Obywatela Nowego Targu. Jak skomentował obecność oficera NKWD Iwana Fiedorowicza Zołotara pośród takich honorowych obywateli miasta jak: Papież Jan Paweł II, Kardynał Franciszek Macharski, Prof. dr hab. Stanisław Hodorowicz, kard. Stanisław Dziwisz oraz wielu innych? Co myśli o popiersiu Lenina na nowotarskim magistracie naprzeciw pomnika Władysława Orkana? – To jest standard i wcale nie jestem tym faktem zdziwiony. To smutne, że niewiele się zmieniło w naszym kraju. To dowód, że Lenin żyje. Zamiast pomników naszych żołnierzy wyklętych mamy popiersie Lenina.
Czy autor książek mających ujawnić nieznane dotąd fakty myśli, że w przyszłości coś się zmieni? – Nie sądzę, aby coś się zmieniło, jeśli chodzi o ukaranie żyjących zbrodniarzy. Żeby tak się stało najpierw komunizm musiałby zostać oficjalnie uznany za zło, za system zbrodniczy. Jednak wielu zbrodniarzy jeszcze żyje i finansowo mają się bardzo dobrze. Część z nich wyjechała za granicę. Bestie mają się świetnie.

Na koniec spotkania Tadeusz M. Płużański otrzymał pamiątkowy góralski kapelusz z rąk Jadwigi Nieckarz – przewodniczącej nowotarskiego Klubu Gazety Polskiej. Następnie wszyscy zainteresowaniu mogli otrzymać podpis autora na książkach, które były do nabycia w holu Miejskiego Ośrodka Kultury.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *