NOWY TARG. Spektakl, jakim we wtorek wieczór uraczyło nowotarską publiczność krakowskie Stowarzyszenie Scena Moliere, był przeżyciem nie tylko artystycznym, bo także religijnym – ze względu na kanwę dramatu „Brat naszego Boga” Karola Wojtyły. Teatralne przedsięwzięcie Artura Dziurmana, aktora Teatru Starego w Krakowie i reżysera jednocześnie, miało też swój głęboki społeczny wymiar – jako trzecia produkcja Sceny Moliere z udziałem aktorów niewidomych i niedowidzących. Obsadzają oni w tej adaptacji 15 ról.
Maciej Jackowski,
aktor Teatru im. J.
Słowackiego,
odtwórca głównej
roli – malarza,
potem odkrywającego
swoje powołanie
do niesienia
pomocy ubogim
brata Alberta Chmielowskiego – ma u boku tylko dwie profesjonalne aktorki.
Na niezwykłe widowisko zaprosiła do swojej auli Podhalańska Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa. Premiera tego spektaklu odbyła się pięć la temu, a patronatem honorowym objęli to dzieło kardynał Stanisław Dziwisz, prezydent Krakowa Jacek Majchrowski, minister pracy i polityki społecznej oraz minister kultury i dziedzictwa narodowego. Nieprzerwanie od tej pory grany spektakl został poddany audiodeskrypcji, co umożliwia przeżycie go również osobom niewidomych i niedowidzących.
Utwór o zmaganiu się w człowieku dwóch powołań i metamorfozie, jaką przechodzi wybraniec Boga, tworząc obraz „Ecce homo” reżyser zaadaptował do formy bardziej współczesnej, obudowując go impresjami i scenami filmowymi nakręconymi w Opactwie Tynieckim. Scenę dysponującą ograniczoną przestrzenią i ograniczonymi teatralnymi środkami otwiera to na inne miejsca akcji. Sekwencje filmowe wzmagają też sugestywność wewnętrznych zmagań artysty i założyciela zgromadzenia. Przez sceniczny i filmowy plan przewijają się postaci z tego i nie z tego świata, bo też symboliczne, jak Nieznajomy uosabiający groźbę i zarazem bezradność słusznego gniewu ludu czy dziewczynka otwierająca drzwi.
Zabiegiem coraz częściej stosowanym w teatralnych inscenizacjach – także i tutaj – jest przenikanie się różnych planów, czasów historycznego i współczesnego nam. Symboliczne w spektaklu Artura Dziurmana było także „stawanie się jednym z nas” – uzmysłowione przez wchodzenie aktorów między widzów i finałowe wejście brata Alberta między nędzarzy w miejskiej ogrzewalni.
Karol Wojtyła od najmłodszych lat widział w Adamie Chmielowskim wzór do naśladowania. Często porównuje się życie przyszłego papieża do życia Brata Alberta. Obaj w młodości fascynowali się sztuką, obaj również wybrali służbę Bogu. Jako Jan Paweł II kanonizował Brata Alberta 12 listopada 1989 roku.
Krakowski reżyser wzbogacił dramat Karola Wojtyły o refleksję całkiem współczesną. Służyła temu przede wysokim muzyka: Jana Kaczmarka, Jacka Skubikowskiego, zespołu „IL Divo”, w rytm której toczyło się nawet życie zakonango zgromadzenia.
Opuszczającym widownię musiały dźwięczeć w uszach słowa gorzkiej pieśni „XIX wiek”:
Europa śpi, za plecami,
Jutro znów ruszy w dalszy bieg,
A obok nas i ponad nami,
Ciągle trwa XIX wiek…
Ja się nie wstydzę
Nie nienawidzę
Przywykłem już
Mam w sobie ślad
W dziwnej ciszy
Usłyszysz każdy szept
Echem sprzed stu lat
Zwariowany świat
Złocone biurka i chłopska furka,
Co ciężką mgłą przemierza kraj.
Dla jednych szanse,
Dla innych skansen,
Jednym dno,
A drugim raj…