Niepoważna poezja i… kawał poważnej roboty

Jednak wzruszenie... Fot. Anna SzopińskaNOWY TARG. XLII Salon Poezji w nowotarskim ratuszu był jakoby pożegnaniem – z jego pomysłodawcą, inicjatorem i pośrednikiem w zapraszaniu innych aktorów do czytania, interpretowania, przedstawiania w teatralnej czy śpiewanej formie najpiękniejszych, najwartościowszych, wybranych strof i fragmentów prozy. Bo musi się z miastem rozstać Juliusz Chrząstowski, mocniej teraz związany obowiązkami ze Starym Teatrem w Krakowie.

Statuetka dla kontynuatora Fot. Anna SzopińskaAnimator StudiaZ aktorskim zębem Fot. Anna Szopińska Teatralnego MOK, Na pianinie towarzyszył Tomasz Basiuk Fot. Anna Szopińskasprawca 21 Trochę powagi Fot. Anna Szopińskaniezapomnianych Ze Stanisławem Krzakiem Fot. Anna Szopińskapremier, reżyserski Po autografy Fot. Anna Szopińskaguru dla grup dorosłejPo autografy Fot. Anna Szopińska i młodzieżowej, twórca Łodzianin tu znalazł swojego aktora... Fot. Anna Szopińskafantastycznych Mikołajowych bajek z miejscowymi VIP-ami w obsadzie, organizator dorocznych Spotkań z Melpomeną – przepracował na nowotarskiej scenie 7 lat. Jego aktorska pasja, poświęcenie i temperament były zaraźliwe, pomysłowość w szukaniu scenicznych rozwiązań – niewyczerpana. Tym pociągnął za sobą niemałą rzeszę aktorów amatorów, czyniąc ich współtwórcami spektakli. Dbał przy tym, by równie dobrze bawili się i ci, którzy występują na scenie, i ci w krzesłach na widowni. Dynamizm i humor kolejnych spektakli nie przeszkadzały głębszym myślom i przesłaniom zawartym w fabułach. Intensywności nadawał reżyser widowiskom przez akcje w drugim planie, rzuty z kamery czy projektora na kilka nawet ekranów.

Absolwent krakowskiej PWST, aktor teatrów w Częstochowie, i Łodzi, od 9 lat już wierny Staremu Teatrowi w Krakowie, kilkakrotnie nagradzany za swoje kreacje – żegnał się z miastem i z Salonem w ratuszu słownym żartem, czyli wyborem z kultowej antologii 333 najsławniejszych okazów angielskiej i amerykańskiej poezji niepoważnej od Williama Shakespeare’a do Johna Lennona, w mistrzowskim przekładzie Stanisława Barańczaka.

Jeszcze raz – w absurdzie, nonsensie, grach słów – pokazał swoje możliwości interpretacyjne i głosowe, wywołując wśród słuchaczy salwy śmiechu i oklaski uznania. Tłumaczył, jakim czarnym pesymistą jest w gruncie rzeczy nonsensista, robił zabawną minę do pożegnania, ale rozczulenia nie uniknął…

Zwłaszcza gdy został zasypany kwiatami, od burmistrza dostał statuetkę św. Katarzyny w podzięce za kontynuowanie międzywojennych tradycji teatru amatorskiego i ustawiła się do niego kolejka po autografy. Jeszcze bardziej wzruszył go pewien łodzianin, który – wypoczywając w Zakopanem – specjalnie przyjechał na Salon Poezji do nowotarskiego ratusza, żeby zobaczyć i posłuchać „swojego” aktora.

No i jednak nie udało się „Julowi” Chrząstowskiemu całkiem rozstać z miastem. 6 grudnia zaprasza na kolejną Mikołajową bajkę. Kolejne premiery też będą. Już nie tak częste, jak w minionych siedmiu latach, ale są obiecane.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *