ZAKOPANE – WARSZAWA. – Taka polityka prywatyzacyjna musi rodzić sprzeciw – oświadczył poseł Arkadiusz Mularczyk, przewodniczący Klubu Parlamentarnego Solidarna Polska, podczas konferencji prasowej zwołanej dzisiaj w Zakopanem, z powodu niepokoju wywołanego „zdynamizowaniem” wszczętego przez PKP S.A. procesu prywatyzacji Polskich Kolei Linowych.
Przed kamerami i
mikrofonami poseł szef Klubu wystąpił razem z posłem Edwardem Siarką, który już znacznie wcześniej kierował do ministra skarbu pytania o powód prywatyzacji dobrze prosperującej spółki PKL. Obaj informowali, jakie działania już podjęła i podejmie w najbliższych dniach SP dla uzyskania wyjaśnień dotyczących bulwersującej prywatyzacyjnej procedury oraz przyszłości PKL.
– Jako parlamentarzyści i mieszkańcy regionu jesteśmy zaniepokojeni, że tak wiele jest niejasności w tej procedurze, a zmiany personalne w Zarządzie PKL dokonane w minionych dniach świadczą, że dzieje się coś niedobrego, że organ założycielski podjął działania niejasne również dla społeczeństwa – mówił poseł Mularczyk. – PKL to firma stanowiąca nie tylko atrakcję turystyczną, ale związana z regionem, tworzona trudem pokoleń górali. Tymczasem nagle i bez podania przyczyny odwołuje się prezesa Andrzeja Laszczyka i wiceprezesa Tomasza Dzierżęgę, obsadzając na tych stanowiskach dwie osoby kompletnie bez doświadczenia w branży turystycznej – Piotra Goska i Adama Szczepaniaka, przy czym ten pierwszy w niejasnych okolicznościach był odwołany z funkcji wiceprezesa Totalizatora Sportowego i przesłuchiwany przez sejmową komisję śledczą w związku z tzw. aferą hazardową. Taka osoba w takim czasie nie powinna zajmować tak ważnego stanowiska. Sprawiedliwa Polska podejmie szereg działań kontrolnych, zwróci się do najwyższych organów, by poznać zarzuty wobec usuniętych członków Zarządu PKL, przesłanki i cel „zdynamizowanych” działań prywatyzacyjnych.
– Jako Klub Parlamentarny w najbliższy czwartek chcemy wykorzystać możliwość skierowania do premiera pytania w tzw. sprawach bieżących – zapowiedział poseł Edward Siarka. – Nie ma teraz w regionie sprawy ważniejszej niż kolej na Kasprowy Wierch. Kwestia jest bulwersująca dla środowiska. Chcemy się oficjalne dowiedzieć, w jakim kierunku zmierza polityka PKP S.A, która zdecydowała się sprzedać PKL. Nie jest tak, że funkcjonariusze państwa nie są odpowiedzialni za los spółki będącej dobrem narodowym. Po pytaniu skierowanym do ministra skarbu, w lutym dostałem odpowiedź, że procedura sprzedaży PKL jest kwestią rozwoju spółki PKP, gdyż umożliwi spłatę jej zobowiązań. Jest to kuriozalne i musimy zrobić wszystko, aby dobro wspólne nie zostało zmarnowane przez nieprzemyślane działania na szkodę społeczności lokalnej i skarbu państwa.
O zawiadomieniach kierowanych do Najwyższej Izby Kontroli, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i prokuratury informował z kolei poseł Mularczyk. Intencją tych wystąpień jest spowodowanie działań kontrolnych i zbadania, czy nie dochodzi do takiego „zdynamizowania” procesu prywatyzacji, w którym potężny majątek zostałby sprzedany „za czapkę gruszek”.
– To nie jest majątek prezesa Goska, ale majątek wypracowany przez górali – podkreślał szef Klubu SP. – Grunty były wywłaszczane na cele publiczne, a ten cel publiczny zniknie, jeśli prywatny inwestor będzie czerpał korzyści, tymczasem zapłata za grunty nie zostanie uregulowana. Taki sposób odwołania Zarządu posiadającego wiedzę o wartości spółki PKL zmierza ku prywatyzacji, która może mieć niekorzystny skutek i dla społeczności lokalnej, i dla skarbu państwa. Od wymienionych instytucji oczekujemy, że podejmą działania, aby ustalić, jakie były przesłanki, przyczyny i tryb odwołania Zarządu oraz jakie są zamiary, koncepcje i cel tych, którzy mają prawa właścicielskie. To jest sprawa nas wszystkich i elementarnej przyzwoitości. Tej sprawy nie odpuścimy. Mówimy o tym głośno, nie chcąc, żeby było jak w sprawie Amber Gold… Żaden urzędnik nie będzie już mógł powiedzieć, że nie wiedział, nie słyszał nie czytał. Szuka się kasy na łatanie dziur w budżecie, próbując coś sprzedać, żeby nie strajkowały pielęgniarki i inne grupy zawodowe. Taka polityka prywatyzacyjna musi rodzić sprzeciw. Ziemię, firmę sprzedaje się tylko raz. A najważniejszymi firmami zainteresowany jest obcy kapitał – nie do końca przejrzysty i o niejasnych celach. Nabywając firmę, ktoś może np. chcieć osłabić konkurencję. Tymczasem proces prywatyzacyjny powinien być transparentny: dla pracowników, dla społeczności, dla skarbu państwa.
Jego klubowy kolega podnosił zasługi odwołanego prezesa Laszczyka, bo to za jego kadencji udało się przeprowadzić największą w powojennej Polsce modernizację kolejki na Kasprowy Wierch, po niełatwych uzgodnieniach z Tatrzańskim Parkiem Narodowym i ekologami. Dochody z działalności PKL na bieżąco zasilają budżet PKP, odpada więc spółce właścicielskiej argument za sprzedażą.
Inicjatorzy procesu prywatyzacji zderzą się nieuchronnie z wieloma trudnymi kwestiami – jak np. cel wywłaszczenia gruntów czy urządzenia TPN stojące na Kasprowym Wierchu.
Najwyższa Izba Kontroli do tej pory – mimo wcześniejszej prośby przewodniczącego zakopiańskiej Rady Miasta – nie była skłonna zająć się procedurą prywatyzacji Kolei Linowych, ponoć z powodu nadmiaru zadań. Poseł Mularczyk ma jednak nadzieję, że osobista rozmowa, jaką zamierza w najbliższych dniach odbyć z prezesem NIK, Jackiem Jezierskim, przyniesie jednak lepszy skutek.