Czarne chmury nad schroniskiem dla psów?

NOWY TARG. Do burmistrza i przewodniczącego Rady Miasta, do starostwa i Urzędu Gminy Nowy Targ, do Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej i Powiatowego Inspektora Weterynarii wpłynęło pismo właścicieli gruntów na Kokoszkowie, domagających się przeniesienia schroniska dla psów na tereny nizinne.

Ma ono formę listu otwartego i zostało także złożone jako wniosek do projektu planu zagospodarowania przestrzennego Kokoszków 25. Autorzy korzystają z każdej publicznej okazji, by przedstawić i upublicznić swoje racje. Odwiedzali burmistrza, byli na komisji komunalnej, a na czwartkową sesję Piotr Pawluśkiewicz, najbliższy sąsiad schroniska (jego dom stoi w odległości ok. 90 metrów od niego) przyniósł plastikową bańkę z mętną i brunatną cieczą, w charakterze dowodu rzeczowego, iż właściciele schroniska wylewają psie fekalia na tereny leżące wyżej niż jego nieruchomość.

Sąsiad schroniska, z zawodu weterynarz, przedstawia się jako miłośnik psów i hodowca labradorów. Występował on i na komisji komunalnej, i na czwartkowej sesji Rady, by zainteresować władze miasta problemem skażenia wody w swojej studni.

– Jest bakteria w glebie, ziemia jest skażona, bo ścieki z 470 psów w schronisku spływają po moim terenie do Dunajca – twierdzi. – Kiedyś była tam turystyka, a teraz, kto się napije wody, dostaje choroby i raka żołądka… Państwowa Inspekcja Ochrony Środowiska wskazała, że w tej sprawie władny jest burmistrz.

Ściągnięcie telewizji, Centralnego Biura Antykorupcyjnego i innych jeszcze instytucji zapowiedziała inna spadkobierczyni i właścicielka terenu w tym rejonie, Maria Pawluśkiewicz, oskarżając właścicieli schroniska o „skażanie i niszczenie sąsiednich gruntów przez 20 lat”. Interweniująca właścicielka jest już mocno zirytowana brakiem reakcji burmistrza i jego „upieraniem się” przy schronisku na Kokoszkowie, podczas gdy są to piękne rejony z widokiem na Tatry i całe Podhale. Nie doczekała się też tego, o co prosiła już 5 lipca, by komisja komunalna Rady Miasta zbadała stan gleby, tym bardziej, że kolejny właściciel z rodziny Pawluśkiewiczów też skarży się na skażenie wody.

Komisja komunalna co prawda przyjęła wtedy interwencję do wiadomości, ale nie jest organem właściwym do przeprowadzania badań. Nie jest też władna zmieniać zapisów projektu planu zagospodarowania przestrzennego – jedynie cała Rada w głosowaniu może go przyjąć lub odrzucić.

Argumenty wytrwale podnoszone przez właścicieli gruntów sąsiadujących ze schroniskiem są takie, że schronisko powstało kiedyś nielegalnie, prawdopodobnie nie ma rozwiązanego problemu ścieków, czyli odpowiednich zbiorników, także małej oczyszczalni; że właściciel wywozi fekalia na grunty wyżej położone, powodując degradację gleby i skażenie studni, że schronisko nie zachowuje wymaganej odległości 150 metrów od najbliższych domostw ani parkanów dźwiękoszczelnych.

W stosunku do schroniska padają określenia „psi kołchoz” i „getto”, gdzie „znajdują się psy więzione w klatkach nawet dłużej niż 5 lat”.

Właściciele sąsiednich gruntów są przekonani, że prowadzący schronisko chcą je rozbudować do ilości 800 psów, skutkiem czego stanie się ono jeszcze bardziej uciążliwe dla otoczenia przez większy hałas i fetor. Dlatego składają uwagi do projektu planu przestrzennego, a w Samorządowym Kolegium Odwoławczym wywalczyli uchylenie wydanej dla schroniska w 2010 r. decyzji o warunkach zabudowy. Te same uwagi o i obawy zgłaszają sąsiadujący ze schroniskiem od wschodniej strony właściciele gruntów w Waksmundzie.

Wkrótce – wypowiedzi w tej sprawie właścicieli schroniska, naczelnika wydziału geodezji i gospodarki nieruchomościami oraz stanowisko nowotarskiego Oddziału Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *