PIŁKA NOŻNA. W 20 kolejce spotkań ligi okręgowej drużyn z naszego regionu powody do radości mieli jedynie piłkarze Huraganu Waksmund, którzy powoli nabierają tempa w zdobywaniu jakże potrzebnych im punktów. Podopieczni Marcina Zubka wygrali 2:1 wyjazdowe starcie z Łososiem Łososina Dolna. Kryzys dopadł Orkan Raba Wyżna, który przegrał trzecie spotkanie z rzędu, tym razem na boisku w Korzennej. Jarmuta Szczawnica tylko 45 minut dotrzymywała kroku pewnie zmierzającej po awans Limanovii.
Jarmuta Kolex Szczawnica – Limanovia Limanowa 0:3 (0:0)
Bramki: 0:1 Wierzycki 50, 0:2 Kożuch 61, 0:3 Kożuch 70.
Jarmuta: Bobak – Diop, Mlak ŻK (75 Mastalski), Ojrzanowski, Kozielec – Jasiurkowsk, Sulir (60 Ciesielka), M. Pietrzak (68 Wiercioch), Labidi (88 Salomon) – J. Pietrzak ŻK, Mrówka.
Limanovia: R. Pietrzak – Kandel, Mąka, Wierzycki, Ślazyk – Lichota (71 Gajewski), Śliwa (17 Kożuch), Kurczab, Czaja (75 Król) – Wsół (66 Kuchta), Ruchałowski.
Sędziował: Jan Horowski z Nowego Sącza. Widzów 100.
W pierwszej połowie gry oba zespoły zagrożenie pod bramką przeciwnika stwarzały tylko i wyłącznie po stałych fragmentach gry. Efektu bramkowego one jednak nie przyniosły.
Gole zaczęły padać po przerwie, ale ku rozpaczy miejscowych kibiców, zdobywali je tylko zawodnicy z Limanowej. Wynik meczu otworzył w 50 min Wierzycki, który wykorzystał dobre dośrodkowanie z rzutu rożnego i pewnym strzałem głową ulokował piłkę w bramce Jarmuty. Przyjezdni poszli za ciosem i w 61 minucie podwyższyli prowadzenie na 2:0. Po akcji prawym skrzydłem i dośrodkowaniu, piłkę głową uderzył wprowadzony na boisko w trakcie pierwszej połowy Kożuch i futbolówka między nogami interweniującego Bobaka wpadła do siatki. Ten gol właściwie przesadził o wygranej gości tym bardziej, że w 70 minucie „dobili” gospodarzy trzecim trafieniem. Ponownie jego autorem był Kożuch, który popisał się skuteczną dobitką strzału jednego ze swoich kolegów z drużyny.
– Wyszliśmy na boisko z założeniem uważnej gry obronnej oczywiście licząc też na skuteczną kontrę. Do przerwy nawet to wszystko dobrze funkcjonowało. W drugiej połowie nasza gra miała wyglądać podobnie niestety już plan legł w gruzach po szybko straconym golu. To nas podłamało, a doświadczony zespół Limanovii z pełną premedytacją tę sytuację wykorzystał – powiedział po meczu grający trener Jarmuty i w przeszłości gracz Limanovii, Jacek Pietrzak.
ULKS Korzenna – Orkan Raba Wyżna 1:0 (0:0)
Orkan: Szklarz – Świder (75 Bochnak), Skawski, Lenart, Dziechciowski – Pluta, Teper, Skawski, Rapta (60 Kasiniak) – Gromczak, Filipek.
W pierwszej połowie bliżej zdobycia gola był Orkan. Miał ku temu trzy dogodne okazje. Uderzenia kolejno Pluty, Gromczaka i Filipka mijały jednak bramkę gospodarzy. Ci raz poważnie zagrozili bramce Orkana, ale Szklarzowi w sukurs przyszedł słupek.
W drugiej połowie zaczęła się seria nieszczęść rabian. Najpierw stracili oni bramkę, po tym jak przy próbie interwencji pośliznął się Szklarz i został przelobowany przez jednego z rywali. Potem Orkan stracił dwóch zawodników. Najpierw Teper, a następnie Skawski w konsekwencji dwóch żółtych kartek i tym samym czerwonej wylecieli z boiska.
Łosoś Łososina Dolna – Huragan Waksmund 1:2 (1:1)
Bramki: 1:0 Salamon 19, 1:1 Wójciak 45, 1:2 Wójciak 68 karny.
Huragan: Byrnas – Wróbel, Potoczak, Józefczak, J. Mroszczak (60 J. Waksmundzki) – T. Cyrwus, M. Handzel, B. Mroszczak (78 P. Mozdyniewicz), Chorążak – Gacek (86 B. Handzel), Wójciak (90 Ligęza).
Początek spotkania był wyrównany, ale w 19 minucie waksmundzianie nie ustrzegli się błędu. Po centrze Grabarczyka pod bramką Huraganu powstało zamieszanie, a w nim Salomon uderzył piłkę głową i futbolówka po rykoszecie od obrońcy wpadła do siatki. Tuż przed końcem pierwszej połowy po wrzucie piłki z autu przez Cyrwusa w pole karne gospodarzy z odległości 2 metrów głową piłkę uderzał Wójciak. Bramkarz intuicyjnie odbił ten strzał, powstało zamieszanie i obrońcy gospodarzy wyekspediowali piłkę poza bramkę. Goście zatem mieli rzut rożny. Dośrodkowywał Chorążak, a „główka” Wójciak z 11 metrów tym razem była bezbłędna.
W 68 minucie ponownie w głównej roli wystąpił Wójciak. Przeprowadził on 20 metrowy rajd po czym zagrał w pole karne do Gacka, który został sfaulowany. „Jedenastkę” na gole zamienił Wójciak.
Gospodarze rzucili się do ataku, chcąc odrobić stratę ale nadziewali się na kontry gości. Niestety zarówno Wójciak, jak Chorążak i Gacek nie potrafili ich sfinalizować. Co więcej w 86 minucie gospodarze mieli znakomitą sytuację na zdobycie gola ale świetna interwencją popisał się Byrnas.
– Bardzo ważne dla nas zwycięstwo. W poprzednich meczach gdy traciliśmy bramkę w nasze szeregi wkradało się zniechęcenie. W tym meczu drużyna zareagowała inaczej. Dzięki konsekwentnej grze zdobyliśmy wyrównującą bramkę i to mentalnie odrodziło nasz zespół. Konsekwencją był drugi gol jak się później okazało zwycięski. Zagraliśmy bez wątpienia dobre spotkanie i wygraliśmy zasłużenie. Gospodarze zagrażali nam tylko długimi piłkami w nasze pole karne, ale poza pierwszym straconym golem więcej rażących błędów nie popełniliśmy. Ten wynik i gra dają lekką nutę optymizmu na dalsze spotkania – podsumował mecz trener Huraganu Marcin Zubek.