Uciecha przy pierwszej krokwi

Teraz - do Szczyrku Fot. Anna Szopińska NOWY TARG. Nie zawiedli, jak zwykle, „Śwarni” publiczności, a publiczność ich. Widowisko „Rozcka” było kolejnym brawurowym, dowcipnym popisem regionalnego zespołu. Ale też przypomnieniem dawnego zwyczaju, który towarzyszył stawianiu pierwszej krokwi na góralskiej chałupie.

Jedni odpoczywali... Fot. Anna Szopińska Chałupę oczywiście – jako...drudzy tańczyli Fot. Anna Szopińska i całe widowisko – budował ...trzecim żarty były w głowie Fot. Anna Szopińska Marcin Kudasik, z pomocąDo zbója - zawsze chętni Fot. Anna Szopińska majstra budarskiegoMarcin Kudasik dziękuje Fot. Anna Szopińska Roberta Dziobonia i wprawnych Po spektaklu Fot. Anna Szopińska cieśli. Na scenie MOK-u najpierw pracował cały ciesielski sprzęt, a potem już była tylko radość z zakończonego kawałka roboty, czyli: stół z pękatym gąsiorkiem, muzyka, śpiew, tańce. Przystrojony świerczek zamocowany na krokwi, u szczytu – czyli tytułowa rozcka – stał się sygnałem do tej uciechy.

I – jak to bywało w góralskich dziedzinach – nie mogło się obyć bez gościny, wychodzenia przed muzykę, coraz bardziej zawadiackich przyśpiewek, „wywodzenia” dziewczyn; coraz bardziej siarczystego tańca.
Jedni odpoczywali po robocie, drudzy jeszcze mieli siłę i ochotę do zabawy. Ci pilnowali uszykowanego przez gospodarzy stołu i gąsiorka, tamci znowuż oddawali się miłostkom… Tę góralską sielankę co rusz przerywał jednak tumult i wrzask zwyczajny przy bitce „o dziywke”. W tym ferworze wywracały się i mikrofony… Wtedy reszta musiała rozdzielać biorących się za łby i „za krztonie”. Ale bitewny kurz szybko opadał, znowu grała muzyka.

Tak na oczach widzów wyrosły ściany i dźwignął się w górę zrąb dachu, wskrzeszony też był dawny „zwyk”. Komicznym momentom wartkiej akcji towarzyszył gromki śmiech na widowni wypełnionej do ostatnich krzeseł. Ale największa awantura wybuchła przy końcu, kiedy po zabawie wyszło na jaw, że czerwona „smatka”, którą przybrano świerczka wyniesionego na szczyt, to… spódnica jednej z dziewcząt. Znowuż powstał tumult, wrzask. Rozsierdzonego gazdę zagłuszyła dopiero muzyka.

Nieporuszona w całym tym zamęcie trwała tylko kapela, robiąc swoje i pospólny taniec w finale był kolejnym dowodem, że muzyka naprawdę łagodzi obyczaje.

Za konsultanta przy tym regionalno-historycznym spektaklu służył Andrzej Jakubiec Kubosek, kierownik krakowskich „Skalnych”, teraz kierownik artystyczny zespołu „Cichowianie”. Cennych rad udzielała młodym Wanda Szado-Kudasikowa, a jej syn, przy konstruowaniu spektaklu, posiłkował się etnograficznymi tekstami Władysława Matlakowskiego, sam tworząc przyśpiewki na góralska nutę. Z widowiskiem „Rozcka” zespół pojedzie teraz do Szczyrku, a potem dalej. Nowotarski spektakl był premierą. 

„Śwarni” znowuż pokazali się nie tylko folklorystyczna grupa, ale jako pełnokrwisty regionalny teatr.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *