Minister chce sprzedać nie swoje – burza nad Jeziorem

POWIAT NOWOTARSKI. Starosta nowotarski Krzysztof Faber wraz z trzema wójtami gmin leżących nad Jeziorem Czorsztyńskim wystąpił do premiera Donalda Tuska. Samorządowcy protestują przeciwko „kompromitującemu dla Rządu RP” sposobowi sprzedaży Zespołu Elektrowni Wodnych Niedzica S.A.

Dodajmy, że wystąpienie do premiera było poprzedzone – jeszcze w marcu – wystąpieniem do ministra skarbu państwa. Długo nie przynosiło ono jednak rezultatów. Dopiero kilka tygodni temu minister skarbu zaczął działać w kierunku wydzielenia ze spółki ZEW części „energetycznej” (na nieruchomościach będących faktycznie własnością skarbu państwa) i sprzedaży tej części. Minister podpisał też przedwstępną umowę sprzedaży z firmą Energo Pro – spółką inną niż ta, z którą negocjowano wcześniej sprzedaż ZEW S.A. Niedzica.

Mamy więc poważne wątpliwości, czy Minister mógł na siebie takie zobowiązanie przyjąć – uznali teraz samorządowcy z powiatu nowotarskiego, którzy co prawda nie są przeciwnikami prywatyzacji spółek państwowych, widząc w tym szansę na lepsze ich funkcjonowanie, ale…

Niestety przyjęty sposób sprzedaży ZEW Niedzica S.A. budzi nasze zastrzeżenia i sprzeciw – skarżą się teraz do premiera Tuska. Sposób ten jest wadliwy prawnie, nieskuteczny i w pewnym sensie kompromitujący dla Rządu RP. Otóż Ministerstwo Skarbu wystawiło na sprzedaż spółkę wraz z nieruchomościami, które do tej spółki nie należą. Chodzi o przeważającą część Jeziora wraz ze strefą brzegową. Skarb Państwa nigdy spółki w te nieruchomości skutecznie nie wyposażył, a w stosunku do części z nich toczą się postępowania związane z wywłaszczeniem. W tej sytuacji, nawet dla laika, sprzedaż spółki jest niemożliwa. I właśnie z tego powodu sprzedaż ta trwa już blisko rok i do tej pory polegała głównie na przesuwaniu terminów negocjacji z wybraną w postępowaniu firmą.

Dlatego apelują do premiera o pilną kontrolę nad procesem sprzedaży ZEW i jego unieważnienie, gdyż do sprzedaży spółki powinno się przystąpić dopiero po uregulowaniu jej stanu majątkowego i prawnego. Regulacji takich nie dokonuje się bowiem w trakcie sprzedaży.


Jeżeli Pan Premier nie zareaguje pilnie w tej sprawie, sprzedaż ZEW SA Niedzica nie stanie się źródłem koniecznych dochodów do budżetu państwa oraz bodźcem do rozwoju gospodarczego regionu, ale stanie się źródłem wieloletnich sporów sądowych i przyczyni się do zahamowania rozwoju regionu Jeziora Czorsztyńskiego – ostrzegają autorzy dramatycznego już wystąpienia.

Deklarują jednocześnie, że sami są zainteresowani uregulowaniem stanu stosunków własnościowych wokół Jeziora, bo to podstawa do rozwijania gospodarki, a zwłaszcza turystyki.

Przypominają też o głównej przyczynie tworzenia zbiornika czorsztyńskiego, czyli jego funkcji przeciwpowodziowej. Ochrona terenu przed powodzią była właśnie celem, na jaki dokonywano kiedyś wywłaszczeń i ona – jak podkreślają samorządowcy – winna pozostać jego funkcją podstawową, determinując poczynania wszystkich organów państwa.

Sugestia zwracających się do premiera jest taka, że wyposażenie spółki przez ministra skarbu powinno ograniczyć się wyłącznie do nieruchomości niezbędnych do produkowania energii elektrycznej, natomiast pozostała część terenu niech pozostanie własnością publiczną (skarbu państwa lub samorządów). To gwarantowałoby zarówno utrzymanie podstawowej funkcji zbiornika, jak i uwzględnienie żywotnych interesów lokalnej społeczności, która „poniosła wiele wyrzeczeń przy jego budowie”.

Gdyby premier uznał te racje i argumenty – samorządowcy deklarują swoją pomoc w szybkim uregulowaniu stanu prawnego nadjeziornych nieruchomości, z dbałością o interes zarówno państwa, jak i społeczności lokalnej.

Pod wystąpieniem, obok starosty, podpisali się wójtowie gmin: Nowy Targ – Jan Smarduch, Łapsze Niżne – Paweł Dziuban i Czorsztyn – Tadeusz Wach. Stanowisko samorządowców zostało także przesłane ministrom skarbu i sprawiedliwości; wojewodzie oraz parlamentarzystom naszego regionu.

– Mieszkańcy gmin nadjeziornych wszczęli ok. 20 postępowań o zwrot wywłaszczonych nieruchomości – dodaje starosta Faber. – Wymaga to przeprowadzenia całej procedury, która stwierdzi, czy grunty zostały wykorzystane zgodnie z celem wywłaszczenia. Czasem trwa to latami. A działki, w stosunku do których toczy się postępowanie, nie powinny być przedmiotem obrotu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *