NOWY TARG. Mimo deszczowej aury – Msza św. w kościele pod wezwaniem św. Katarzyny, za poległych i pomordowanych na Wschodzie, zgromadziła wielu uczestników z miasta i powiatu. Upamiętnieniem 77. rocznicy sowieckiej napaści na Polskę 17. września 1939 roku znów były bowiem obchody o randze powiatowo-miejskiej.
Ta data, rozpoczynająca wypadki zwane przez część historyków czwartym, najkrwawszym rozbiorem Polski i tragedię Polaków żyjących na wschodnich krańcach Rzeczypospolitej – jak się kolejny raz okazało – łączy ludzi ponad lokalnymi sporami o wojenną historię. Przypomina o tajnych knowaniach wrogich Polsce sił i eksterminacji kilku milionów Polaków. W obszarze sowieckiej agresji znalazła się bowiem właśnie taka liczba ludności, wśród niej 1,5 miliona żołnierzy oraz ponad 20 tysięcy oficerów, żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza, policjantów, inteligencji.
Tak Józef Wissarionowicz Stalin wziął odwet za powstrzymanie sowieckiej nawały w sierpniu 1920 r. Tak spełniały się plany Wiaczesława Mołotowa – aby nic nie zostało z „poczwarnego bękarta Traktatu Wersalskiego, który żył kosztem niepolskich narodowości”. Napaść doprowadziła do masowych prześladowań narodowościowych na przyłączonych do ZSRR terenach wschodnich II Rzeczypospolitej – aresztowań i osadzeń w obozach koncentracyjnych, egzekucji, morderstw i powszechnych deportacji.
Marszałek Edward Rydz-Śmigły wydał 17. września w Kołomyi tzw. dyrektywę ogólną: „Z bolszewikami nie walczyć, chyba w razie natarcia z ich strony lub próby rozbrojenia oddziałów”. Nie do wszystkich dowódców ona dotarła. Bohatersko bronili nasi żołnierze Wilna, Grodna, Lwowa. Polskie transporty wojskowe, wraz ze sprzętem, w chaosie wycofywania się ku bezpiecznym granicom, same wpadały w ręce Sowietom. Oficerowie Armii Czerwonej częstokroć przedstawiali się jako sojusznicy w wojnie z Niemcami, czołgi sowieckie były dekorowane flagami czerwonymi i polskimi. Z Polakami żołnierzami czerwonoarmijcy zawierali fikcyjne porozumienia o zgodzie na ewakuację, następnie otaczano ich, rozbrajano i transportowano do obozów jenieckich.
Na Mszę do kościoła św. Katarzyny przybyły poczty sztandarowe szkół, instytucji, związków i stowarzyszeń, delegacje służb mundurowych, kombatantów, posłanka Anna Paluch i senator Jan Hmamerski jako reprezentanci parlamentarzystów. Wagi przydawała tej uroczystości obecność rodzin ofiar Katynia oraz rodzin osób, które zginęły na Wschodzie skutkiem sowieckiej agresji i aneksji terytorium.
Apel Poległych – z wieloma nazwiskami Podhalan – odczytał dowódca pocztów sztandarowych, Franciszek Sołtys, a krótkie słowo wygłosił starosta Krzysztof Faber, mówiąc o świadectwie danym prawdzie jako o hołdzie dla poległych i zamordowanych; o pamięci tego ogromu cierpień jako przestrodze dla nas i przyszłych pokoleń; o długiej zmowie milczenia wokół tej masowej zbrodni.
Śpiewaczą oprawę rocznicowej Mszy zapewnił Miejski Nauczycielski Chór „Gorce”. W murach świątyni przejmująco zabrzmiała pieśń „Bogurodzico Dziewico…”.
Ponieważ ulewa przeszkodziła w przeniesieniu drugiej części obchodów przed Krzyż Katyński – udały się tam tylko delegacje ze zniczami i wiązankami kwiatów.
17. września w kościele św. Katarzyny
Fot. Anna Szopińska