70 lat po zbrodni na Spiszu: stop gloryfikacji sprawców. Smutne obchody z konsulem

nowbial16NOWA BIAŁA. W nowobielańskim kościele pw. Św. Katarzyny Aleksandryjskiej sprawowana była dzisiaj Msza św. w intencji ofiar Józefa Kurasia „Ognia” i jego oddziału. Zgromadzeni w kościele przeszli potem na plac przy monumencie upamiętniającym czterech mieszkańców zamordowanych 16. kwietnia 1946 r. 70. rocznica tej zbrodni była okazją nie tylko do upamiętnienia ofiar, ale i do protestu przeciwko gloryfikacji sprawców. We Mszy św. i smutnych obchodach uczestniczył Ivan Škorupa – Konsul Generalny Republiki Słowacji.

nowbial160Obecność konsula nadała temu wydarzeniu rangę międzynarodową. Prócz niego obchody ściągnęły do Nowej Białej przedstawicieli związków i organizacji skupiających Słowaków, min. Macierzy Słowackiej, Towarzystwa Słowaków w Polsce, Ustavu Pamäti Národa, czyli odpowiednika polskiego Instytutu Pamięci Narodowej, historyków, krewnych ofiar, krewnych akowskich dowódców.

Starsze osoby miały łzy w oczach, kiedy przypominane były tragiczne wydarzenia nocy z 15 na 16. kwietnia 1946 r. Wtedy bowiem ok. 80 uzbrojonych ludzi z oddziału Józefa Kurasia napadło wieś, rabując słowackie domostwa – nie tylko z żywności. Niektórym gospodarzom udało się zbiec, natomiast czterej nowobielanie: Jan Krak, Jan Scurek, Józef Chalupka i Jan Łapszański – zostali zabrani w Gorce. Ograbione, osierocone rodziny, o losie uprowadzonych dowiedziały się dopiero po ogłoszeniu amnestii i zejściu partyzantów z gór – w roku 1947. Czterej nowobielanie zostali zamordowani przez rozstrzelanie lub powieszenie, a ciała – pochowane w płytkiej jamie, którą najpierw sami musieli wykopać, pod szczytem Turbacza.

– Po wojnie oczekiwali pokoju, a doczekali się krwi i śmierci.

– Zginęli tylko dlatego, że byli Słowakami.

Takie słowa padały z ust przemawiających na placu przy wzniesionym w latach siedemdziesiątych pomniku.

– Zostali bestialsko zamordowani przez osoby, które obecnie stawiane są za wzór – mówił Ludomir Molitoris, sekretarz generalny Towarzystwa Słowaków w Polsce. – Jest nie do przyjęcia z punktu widzenia europejskiej cywilizacji, żeby takie czyny mogły być przykładem dla kogokolwiek. Jesteśmy niezmiernie zaskoczeni faktem, że wysocy urzędnicy Rzeczypospolitej Polskiej takie wzorce przedkładają.

Mówiąc to, miał na uwadze przede wszystkim bytność w lutym tego roku, w Waksmundzie ministra Antoniego Macierewicza, który awansował do stopnia pułkownika „ogniowca” wykazanego jako tajny współpracownik Urzędu Bezpieczeństwa.

– Minister powiedział, że z żołnierzy „Ognia” trzeba brać przykład. – Niech Pan Bóg broni nas od takich wzorców – przestrzegał Tadeusz Morawa junior, syn członka organizacji Wolność i Niezawisłość oraz Armii Krajowej, zaznaczając przy tym, że obie podziemne struktury były negatywnie ustosunkowane do samozwańczego majora.

– Przeżywamy ciężki okres, dlatego, że polski IPN, z doktorem Maciejem Korkuciem, który zakłamał tę rzeczywistość, pomawia słowacki IPN o nierzetelność – przyznawał natomiast Marek Zapała, bratanek Juliana Zapały „Lamparta”, dowódcy IV batalionu 1 PSP AK. – Jest nas dość sporo – Polaków, także słowackiego i żydowskiego pochodzenia – i będziemy wnioskować o usunięcie pana dr Korkucia ze stanowiska i odsunięcie od badań nad zafałszowaną historią.

Obaj z Tadeuszem Morawą wnieśli do Prokuratury IPN o ściganie zbrodni Józefa Kurasia „Ognia” i jego oddziału. Wniosek ten został przyjęty. Śledztwo w sprawie współpracy „Ognia” z NKWD, aresztowania i wysyłanie akowców na Sybir, tworzenia przez niego milicji i nowych, PRL-owskich struktur państwa zostało wszczęte w styczniu 2016 r.

O istnieniu cmentarzyska ofiar „Ognia” na Zielonych Młakach w Gorcach, gdzie prawdopodobnie trzeba szukać również szczątków jego wujka, Marek Zapała wie z rodzinnych przekazów.

– Przyjechaliśmy tu oddać hołd ofiarom, złożyć swoje serca, zapewnić, że jesteśmy z wami, ale też prosić was o to, żebyście byli z nami – mówili potomkowie akowców do Słowaków i mieszkańców Nowej Białej.

– Choć powinni to rozstrzygnąć historycy – powiem brutalnie: Duża część nas nie zgadza się z tym, że ignoranci historyczni poszli do tyłu, zamiast iść ku prawdzie – oświadczył Maciej Downar Zapolski, syn rotmistrza Zdzisława Nurkiewicza „Nocy”, „Nieczaja”, dowódcy 27. pułku ułanów im. Króla Stefana Batorego, prezes Środowiska Stołpecko-Nalibockiego AK. – Dlaczego rodziny pomordowanych na Podhalu, Spiszu, Orawie muszą się teraz bić o to; dlaczego nasze kraje – Słowacja i Polska muszą takie dylematy przerabiać? Serce się kraje, że ludzie ginęli nocą, że zostawały domy zalane krwią, rodziny osierocone z ojców. Dwa lata działalności Józefa Kurasia, uznawanego niesłusznie za „żołnierza wyklętego”, zrobiły dużo złego. System, który działał 50 lat tak zmanewrował historię, że teraz ludzie pytają mnie: „Gdzie jest prawda?”.

Kontrowersje wokół postaci Józefa Kurasia „Ognia” wzmogły się po wzniesieniu w sierpniu 2006 r. pomnika „Ognia” w Zakopanem i odsłonięciu go przez śp. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Efektem było rozpoczęcie badań przez słowacki IPN i zrealizowanie przez Igora Siváka 33-minutowego dokumentalnego filmu „Zakątki zapomniane przez Pana Boga”. Projekcja tego dokumentu, zorganizowana w Centrum Kultury Słowackiej, była już ostatnim punktem smutnych obchodów.

Potomkowie akowskich dowódców też są w trakcie realizacji filmu poświęconego ofiarom „Ognia” i jego oddziału.

70 lat po zbrodni

Fot. Anna Szopińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *