7. Podhalańskie Air Show z night showem

NOWY TARG. Przez cały weekend na nowotarskim lotnisku odbywała się 7. edycja Podhalańskiego Modelarskiego Air Show. Bardzo efektowna impreza i zdalnie sterowane akrobacje w powietrzu ściągnęły na murawę wielu widzów. Zapowiadana liczba pilotów przekroczyła oczekiwania organizatorów – zamiast 60-ciu przybyło ich ok. 70-ciu.

Byli to wytrawni i najbardziej zapaleni modelarze z całej Polski (m.in. z Gdańska, Gdyni, Kraśnika, Warszawy, Żywca, Częstochowy, Łodzi, Pruszkowa, Tarnowa, Andrychowa, Krakowa, Bytomia, Olsztyna. Nowotarski Air Show przyciągnął też Słowaków i jednego Polaka zamieszkałego w Niemczech.

Ktokolwiek w sobotę i w niedzielę pojawił się na lotnisku – mógł podziwiać zdalnie sterowane modele samolotów, szybowców, helikopterów w rozmiarze gigant, akrobację lotniczą 3D oraz kunszt pilotów RC. Air Show był nastawiony na prezentowanie największych modeli – o rozpiętości skrzydeł powyżej 2 metrów. I były wśród tych dzieł okazy budzące podziw.

Dwóch Słowaków przywiozło dwa modele decathlona o rozpiętości skrzydeł 4,7 metra. PZl 106 kruk był wierną kopią prawdziwego samolotu, ze wszystkimi detalami i wyposażeniem kabiny. PZK 104 wilga zwracał uwagę aluminiowym pokryciem, co upodabniało go do dużej maszyny. Eurofighter Józefa Mikołajczyka z Niemiec wszystko miał takie, jak oryginał, włącznie z odpowiednio pomniejszonym silnikiem odrzutowca. Taka zminiaturyzowana maszyna jest w stanie rozwinąć prędkość 340 – 380 kilometrów na godzinę, choć podczas air show z różnych względów latała jednak z nie większą niż 160 – 180 km/h.

Wśród przywiezionych modeli były i egzemplarze na sprzedaż. Cena takiego do nauki latania waha się od 600 do 1.000 zł, natomiast duży model kosztuje i kilka tysięcy zł.

Podczas nowotarskiego air show od czterech lat odbywają się freestylowe loty akrobacyjne modeli w rytm muzyki wybranej przez pilotów. Tego roku do pokazu zgłosiło się 7 chętnych. Efektowny taniec w powietrzu był oczywiście poprzedzony wieloma godzinami codziennych prób.

Jak i w normalnym pilotażu – modelom też zdarzają się wypadki. W jednym samolocie zgasł silnik, a był akurat tak nisko nad ziemią, że pilot nie zdołał już go wyprowadzić. Nie obyło się bez uszkodzenia. Podczas próby holu zahaczyły się linki szybowców i jeden wpadł na drugiego. Te modele też nie wyszły bez szwanku.


W tegorocznej, 7. edycji, I miejsce zajął Wiesław Piotrowski z Warszawy, II – Dariusz Czekaj – również ze stolicy, III – Tomasz Nowak z Łodzi, IV – Tomasz Sobotka z Gdyni, V – Dariusz Sobaszek z Kraśnika, VI – Bartosz Cierzniak z Chodzieży, VII – Mirosław Jancewicz z Gdyni.

Najstarszym pilotem latającym był w Nowym Targu ponad 70-letni Edward Czopek z Bielska-Białej, który wykonywał pokaz, sterując elektroszybowcem kobuz, a potem lot na holu szybowcem Diana.

– Piknik jest robiony nie tylko z myślą o pilotach, ale też o widzach, żeby jeszcze bardziej spopularyzować modelarstwo, zaszczepić bakcyla nowym pasjonatom – mówi Robert Szal, który organizuje nowotarskie air show wraz z Grzegorzem Baraniakiem, przy zaangażowaniu wszystkich członków sekcji modelarskiej Aeroklubu Nowy Targ. – Przez wakacje takie imprezy odbywają się praktycznie co tydzień, w różnych miejscowościach. Dwa tygodnie temu modelarze byli na górze Żar koło Żywca, tydzień wcześniej w Wilczych Lasach na północy Polski. Tydzień po nowotarskim air show piloci spotkają się w Kraśniku. Są to oczywiście wszystko znaczące ośrodki modelarstwa.

W sobotę udało się organizatorom załadować cukierki na samolot piper i zrzucić je nad pasem. Kto z dzieci znalazł cukierka – dostawał nagrodę. W niedzielę tej samej operacji nie udało się już powtórzyć – nagrody były wśród dzieci losowane.

W sobotę wieczór natomiast, ok. godz. 22, odbył się nie mniej widowiskowy konkurs lotów nocnych – night show – z udziałem oświetlonych modeli samolotów, szybowców, helikopterów. Fantastyczny pokaz akrobacji wykonał wtedy Adam Delingos z Bytomia.

Air Show w Nowym Targu, jak widać, z roku na rok wzbogaca swój program, ciesząc się popularnością zarówno wśród pilotów, jak i widzów. Zasługa w tym również prężnej sekcji modelarskiej. Aura była wyjątkowo sprzyjająca, a modele-giganty latają nisko nad ziemią, blisko publiczności, co robi jeszcze większe wrażenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *