SANKTUARIUM KRÓLOWEJ PODHALA. Kiedy przyszły Ojciec Święty Jan Paweł II był w Ludźmierzu po raz pierwszy, tego dokładnie nie wiadomo. Jednak Jego bliski związek z sanktuarium Gaździny Podhala sięga przynajmniej początku lat 60. Świadczą o tym liczne fotografie i dokumenty przechowywane w archiwach parafii, te oficjalne i bardziej prywatne. Wszak to dawny proboszcz sanktuarium śp. ks. Leonard Harędziński, poprzednik śp.ks. pr
ałata Tadeusza Juchasa był wyświęcony na księdza wraz z Karolem Wojtyłą, przyszłym biskupem, kardynałem a wreszcie papieżem. O bliskich związkach z Maryjnym sanktuarium przed 10 laty tuż po śmierci papieża rozmawiałam z śp. ks. Tadeuszem Juchasem.
Śp. ksiądz prałat podkreślił wówczas, że Figurę Królowej Podhala, zostając papieżem Święty Jana Paweł II, kazał sobie zapakować w podręczny bagaż. – Odtąd była Ona zawsze z Nim w Jego prywatnych apartamentach – podkreślał. – To do Niej pielgrzymował, jako papież i Jej podarował różaniec z pereł i złota w 1986 roku, a na 40-lecie koronacji z 1963 roku swą piuskę umieszczaną, t
eraz w ołtarzu pod berłem Maryi. To wreszcie tu przekazał cegły z świętych drzwi czterech bazylik rzymskich na znak ich związku z bazyliką ludźmierską, której ten tytuł nadał dekretem Stolicy Apostolskiej 22 lutego 2001 roku.
Śp. ks. Tadeusz podkreślał, że gdy w Polsce w latach 50 szerzył się neostalinizm, a prymas Tysiąclecia Stefan Wyszyński był w więzieniu, w Kościele rozpoczął się czas wielkiej pracy nad zachowaniem wiary i tradycji naszego chrześcijańskiego narodu. – Uwięziony prymas zaproponował, aby przed 1000-leciem chrztu polskiego odbywała się wielka nowenna, nowenna milenium – mówił ks. kustosz sanktuarium prałat Tadeusz Juchas. – Komuniści mówili: mamy już 20 lat PRL, a biskupi: To jest naród o 1000-letniej chrześcijańskiej kultury. To był czas, gdy trzeba było ludziom przypominać o ich historii, którą chciała zniszczyć komuna. To b
yło pokazanie im źródeł jedności, jakimi były sanktuaria Maryjne. Kardynałowie i biskupi wiedzieli o tym, że zwycięstwo przyjdzie tylko przez Maryję. Takie ono rzeczywiście było. Kościół nie dał się „zmieść” totalitaryzmowi mimo, że prymas był więziony.
W tych ciężkich latach, już w trakcie obrad II Soboru Watykańskiego, z początku lat 60 bp krakowski Karol Wojtyła zaproponował, aby wielka koronacja Matki Bożej odbyła się w Ludźmierzu. Przygotowania do niej czynione były już przed II wojną światową. – Wojna zaprzepaściła wówczas te starania, potem był czasy stalinowskie i dopiero wielka nowenna otworzyła drzwi do uznania tego miejsca przez Stolicę Świętą, jako miejsca łaski i szczególnego znaku obecności Boga przez Jego Matkę. Przygotowania do wielkiej uroczystości szły w parze z wielkim dziełem soborowym. W naszym sanktuarium odbywały się czuwania modlitewne, proszono Ducha Świętego, by II Sobór Watykański stał się sposobem na odnowę kościoła. Poszczególne parafie składały tzw. dary soborowe: dobre uczynki wiernych.
Do dziś w przepastnych archiwach Maryjnego Sanktuarium są tomy pełne zapisów owych postanowień. W księdze wyłożonej przed laty w kościele ludźmierskim np. czytamy: „będą chętnie pasła krowy”, albo „przyjmę bez burczenia pielgrzymów”. Archiwa przechowują też nieustanną korespondencję z sanktuarium najpierw biskupa, potem kardynała i w końcu papieża. Z obrad II Soboru Watykańskiego w 1965 roku pisał do ks. Leonarda Harędzińskiego: – (…) Stale polecam się Matce Bożej Królowej Podhala”.(…) – Te pocztówki, które przesyłał z Rzymu do Ludźmierza były podziękowaniem za to, że jest tu wspierana modlitwą praca soboru powszechnego, którego był bardzo aktywnym uczestnikiem – mówi ks kustosz. Pisał i po wyborze na Stolicę Piotrową. – (…) Dziękuję za to, że pamiętacie o mnie i modlicie się w mej intencji w Ludźmierzu przed Matką Boską Ludźmierską, której drewniana replika ofiarowana mi przez żołnierzy AK podhalańskich Pułku Strzelców Podhalańskich znajduje się ze mną w Watykanie” – napisał w lipcu 1979 roku.
Przyszedł rok 1963 i Koronacja Matki Bożej, poprzedzona dekretem papieskim. Na Podhalu ruszyły przygotowania. Wydany został list pasterski zapraszający całą archidiecezję i Polskę. Rozpoczęła się wielka praca duszpasterzy: religijna i patriotyczna. Nie było to łatwe. Wobec tych włączających się czynnie były represje. Władze za wszelką cenę nie chciały dopuścić do koronacji. – Trzeba było stawić czoła totalizmowi. To wówczas, jeszcze jako biskup krakowski, Jan Paweł II podziwiał górali. To, że Podhale było zawsze wierne kościołowi. To przecież od Nowego Targu w naszej archidiecezji rozpoczęła Peregrynacja obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Wiedział, że tu są ludzie twardzi, których nie da się zastraszyć. Górali, którzy w procesji jeździli banderą, ścigała ich milicja, a oni się nie bali. Zresztą kiedyś sam prymas Tysiąclecia Wyszyński powiedział: „Cała Polska patrzy na was, że jesteście wolni, jak te orły, które nie dadzą się zniewolić”. To doświadczenie sprawiło, że na Podhale papież zawsze bardzo liczył.
15 sierpnia 1963 roku w odpust Królowej Podhala i dzień Jej koronacji odwołano wszystkie pociągi z Krakowa do Zakopanego, w Nowym Targu wszyscy taksówkarze mieli wyznaczone obowiązkowe przeglądy techniczne. Znana etnograf Urszula Krzywda – Janicka wspominała, jak na nogach szła do sanktuarium aż z Zawoi. Na mostach stała milicja, blokując przejście. Ludzie jednak szli… przez rzeki, potoki. Mimo tym utrudnień na koronację dotarło aż 200 tysięcy ludzi! Andrzej Skupień – Florek napisał hołd Matce Bożej Ludźmierskiej, za karę wyrzucono go z Stowarzyszenie Twórców Ludowych. – O tym wszystkim biskup Karol Wojtyła dobrze wiedział. Widział naciski, jednak czuł, że naród przez takie spotkania nabiera wielkiej siły, tak rodziła się solidarność. Ludzie patrzyli. Jest nas tyle, dlaczego mamy się bać, być zastraszeni? Koronacji dokonali wspólnie prymas Stefan Wyszyński i biskup Karol Wojtyła w asyście ponad 20 biskupów polskich. To wówczas doszło do opisywanego wielokrotnie wydarzenia. Figurze Matki Bożej w pewnej chwili wypadło z ręki berło. Pochwycił je przyszły papież. Odczytano to, jako przekazanie Mu władzy przez Maryję.
Karol Wojtyła bardzo często bywał w Ludźmierzu, modlił się u stóp Królowej Podhala, to wszak Maryi zawierzył swe życie. – Gdy komuniści wyłączali mu podczas kazania prąd, część mówił go w kościele, części przed nim, tak by dotrzeć do jak największej ilości wiernych – wspomina ks kustosz. – Gdy został papieżem podczas swej pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny zapragnął być w Ludźmierzu. Wszystko nagle stanęło na ostrzu noża: albo Nowy Targ, albo nie będzie pielgrzymki do Polski. Wtedy, zażyczył sobie, aby Matka Boża Gaździna Podhala przyszła na nowotarskie lotnisko z Ludźmierza.
Związków papieża z najstarszym sanktuarium i równocześnie parafią oraz zalążkiem w ogóle chrześcijaństwa na Podhalu jest wiele. To tu stoi Jego pomnik zwrócony w stronę ołtarza na pamiątkę modlitwy różańcowej z 1997 roku, gdy wraz z pielgrzymami modlił się u stóp Gaździny Podhala. Jest Ogród Różańcowy, w którym to miejscu przed prawie ośmiu prawie laty na wspólnej modlitwie różańcowej zgromadziło się ponad 250 tysięcy wiernych. Wówczas papież otrzymał kopię berła, które tak chętnie podczas koronacji oddała mu sama Matka Boża. Kopią tą błogosławił zgromadzane tłumy. Był to rok szczególny obchodzono akurat 100-lecie założenia Żywego Bractwa Różańca Świętego przy sanktuarium. – „A jest to miejsce jak najbardziej godne tego, by dziś stało się Sanktuarium, w którym jednoczą się wierni całego świata wraz z papieżem na modlitwie różańcowej. Już bowiem prawie 600 lat kolejne pokolenia Podhalan i wiernych z całej Polski oddają tu hołd Matce Boga. Ta cześć Maryi nierozerwalnie łączy się z różańcem…” – mówił Jan Paweł II do zgromadzonych 7 czerwca 1997 roku.
Papież widząc jak to miejsce promieniuje na całą Polskę i świat w 2001 roku kościołowi w Ludźmierzu nadał tytuł Bazyliki Mniejszej. Rok później przekazał cztery cegły z bram świętych roku jubileuszowego, jako symboliczną więź bazylik Stolicy Piotrowej z Bazylika Ludźmierską, a w 2003 roku piuskę na 40-lecie koronacji Maryi, której był inicjatorem. – Piuskę zdjął podczas audiencji. Teraz jest ona umieszczona w ołtarzu tuż pod berłem Gaździny Podhala, którą tak bardzo kochał.
BEATA SZKARADZIŃSKA