NOWY TARG/KATOWICE. Nie żyje prof. Henryk Buszko, światowej sławy architekt SARP, urodzony we Lwowie, wychowany w Nowym Targu, wykształcony w Krakowie, a z wyboru Ślązak, jak często sam mówił o sobie. Spocznie na cmentarzu w Zakopanem, to tu do stolicy Tatr przed II wojną światową z Stanisławowa przenieśli się jego teściowie z przyszłą żoną. On sam także tuż przed II wojną światową wraz z mamą i rodzeństwem z Lwowa przyjechał do Nowego Targu stolicy Podhala. Z Podhalem i jego stolicą był związany emocjonalnie. To tu spędził najważniejsze lata swego młodego życia.
– W czasie okupacji mieliśmy okazję stworzyć własne środowisko intelektualne młodzieży złożone zarówno z tej uczęszczającej przed wojną do gimnazjum w Nowym Targu, jak i tej, która do nas się przyłączyła – wyjaśniał mi podczas jednego z licznych spotkań pan Henryk Buszko, jeden z bohaterów mojej książki pt. „Nowotarskie wspomnienia zatrzymane w kadrze”.
– W Nowym Targu w czasie drugiej wojny światowej była grupa ludzi na znakomitym poziomie intelekt
ualnym. Przyjechali z Poznańskiego, z Lwowa, Wilna, Katowic. Pracowali z młodzieżą. Uczyli nas. Chodząc z nami na wycieczki nie bawili się, a prowadzili bardzo poważne rozmowy. – To im zawdzięczamy nieprzerwaną edukację i wpojone ideały, które potrafiliśmy obronić… – wspominał Henryk Bus
zko.
Pogrzeb jest w czwartek. Najpierw o godzinie 14 w kaplicy na cmentarzu zostanie odprawiona msza święta. Tuż po trumna prof. Henryka Buszko zostanie odprowadzona na miejsce wiecznego spoczynku. Światowej sławy architekt spocznie obok swej żony i teściów, którzy już w okresie międzywojennym przyjechali do Zakopanego z Stanisławowa. Tu przed II wojną światową prowadzili zakład sztukatorsko – tapicerski. Dzień wcześniej w środę o godzinie 18 zostanie odprawiona msza święta pogrzebowa w Katowicach. – To dla tych, którzy z względu na wiek, czy stan zdrowia nie dadzą rady przyjechać na pogrzeb taty na Podhale – mówi Marta Buszko – Kamińska, córka zmarłego profesora.
Henryk Buszko urodził się w 1924 roku we Lwowie, 3 września tego roku skończyłby 91 lat. W ubiegłym roku w Bibliotece Śląskiej był benefis związany z jego pracą twórczą i ogromnym dorobkiem, towarzyszyła temu ciekawa wystawa. Profesor pragnął, aby została ona pokazana w Nowym Targu z którym czuł się sentymentalnie związany. Niestety ni e dane mu było dożyć tej chwili. Zmarł po dwumiesięcznej chorobie 31 lipca w Katowicach.
Na Podhale młody kilkunastoletni Henryk dojechał z Lwowa wraz z rodziną po śmierci ojca, który był komendantem na terenie Hrubieszowa. Wraz z młodo owdowiałą mamą i rodzeństwem mały Henryk osiadł w Nowym Targu. Na Podhale ściągnęła młodą wdowę z 2 dzieci i wychowanką jej siostra, która była nauczycielką. To tu miał przyjaciół i to tu uczył się w nowotarskim gimnazjum im. Seweryna Goszczyńskiego. Przyjaźnie przetrwały aż do samej śmierci. Jako 15 latek z Nowego Targu ruszył na II wojnę światową oszukując, że ma lat 18…. Został szybko ranny bagnetem w potyczce z Rosjanami i wtedy prawda wyszła na jaw. Został odesłany do domu…
W stolicy Podhala spędził okupację. Uczęszczał wraz z innymi młodymi Polakami na tajne nauczanie. Po latach podkreślał, że w Nowym Targu uczyli młodych patriotyzmu i tak wspominał, co zostało opublikowane w książce pt. „Nowotarskie wspomnienia zatrzymane w kadrze”.
– Jako jeden z tych, którzy zawdzięczają swoją nieprzerwaną edukację tajnemu nauczaniu, pozwalam sobie wyrazić moje najgłębsze uznanie tym, którzy nie bacząc na grożące im niebezpieczeństwo, tak wspaniale spełnili swoją powinność – mówił Henryk Buszko. – Nie sposób wymienić wszystkich imion naszych „darczyńców”. Byli to: Pius Jabłoński, Leon Koczur, Daria Kopystiańska, Stanisław Zawiła i wielu innych, których też zachowamy na zawsze w swej wdzięcznej pamięci. To oni swą postawą i determinacją uczyli nas patriotyzmu. To dzięki nim w naszym środowisku, byłych uczniów „naszej budy”, czyli Gimnazjum i Liceum im. Seweryna Goszczyńskiego w Nowym Targu budził się coraz większy opór i chęć do aktywnego udziału w walce zbrojnej z okupantem. Wielu z nas poniosło duże konsekwencje swej postawy, włącznie ze śmiercią… O tym nie wolno nam zapomnieć.
Wspominał i czas wybuchu II wojny światowej w książce pt. „Nowotarskie wspomnienia zatrzymane w kadrze”. – Klęska wrześniowa wywołała ogólnonarodową rozpacz. Okupant natychmiast po przejściu frontu bitewnego podjął działania, których celem była eksterminacja Polaków jako narodu – mówił Henryk Buszko. Wyjaśnia, że działania te były prowadzone dwunurtowo. Pierwszy z natychmiastowym skutkiem to wyniszczenie fizyczne: zabójstwa, rozstrzelania i obozy rozbudowane na nieznaną w dziejach ludzkości skalę. Drugim, szczególnie groźnym dla przyszłości narodu, miał być powszechny półanalfabetyzm. – Główną intencją tego działania było zachowanie słowiańskiego plemienia dla zapewnienia siły roboczej obsługującej naród panów, kontynuatorów tradycji germańskich. Pan Henryk podkreślał, że, choć Polska poniosła klęskę, to jednak niemal natychmiast po likwidacji przez okupanta placówek edukacyjnych począwszy od szkół średnich do uniwersytetów niezliczone jednostki kadry pedagogicznej przystąpiły do działania. Wyjaśniał, że początkowo było to nauczanie pojedynczych dzieci i młodzieży znajomych, potem akcja rozrosła się większą skalę, pomimo zakazu okupanta i surowej kary za owo „nieposłuszeństwo” w postaci obozu koncentracyjnego…
Dlaczego pomimo tych represji narodziło się tajne nauczanie? Dlaczego pomimo groźby utraty życia nauczyciele, dzieci i młodzież spotykali się na tajnych kompletach, uczyli zakazanych przedmiotów m.in. historii i literatury? Pan Henryk, jako uczestnik ówczesnych wydarzeń, nie ma wątpliwości, że sprawiła to II Rzeczpospolita, ten krótki etap 20 lat w państwowości naszego narodu. – W krótkim czasie zregenerowała nasz naród spajając ze sobą trzy zabory, społeczeństwa. Ujednolicono prawo, mądrze zorganizowano edukację – podkreśla. Dodaje, że bardzo duża była w tym czasie rola wychowawcza wojska i organizacji społecznych. To właśnie to wszystko sprawiło, że rozpacz, wywołana klęską militarną, bardzo szybko została zastąpiona wiarą w zwycięstwo! – Początkowa apatia i bierne poddanie losowi zmieniło się w aktywność, tak powstał fenomen Polskiego Państwa Podziemnego! Jej przejawem było nie tylko utworzenie podziemnej armii żołnierzy, ale i wielkiej armii nauczycieli różnego szczebla szkół tajnego nauczania od szkół podstawowych, poprzez średnie, aż do wyższych uczelni: politechnik i uniwersytetów! Powstawały też ośrodki badawczo – projektowe takie jak np.: pracownia urbanistyczno – architektoniczna w Warszawie.
Pan Henryk wspominał, że młodzież tuż po klęsce wrześniowej znalazła się w bardzo trudnej i niebezpiecznej sytuacji. Została pozbawiona możliwości uczęszczania do wybranych przez siebie placówek edukacyjnych. Bo choć okupant zgodził się na otwarcie pewnej ilości szkół podstawowych i niewielkiej średnich, to jednak przeważnie technicznych związanych bądź z rolnictwem, bądź z obsługą infrastruktury technicznej i komunalnej o znacznie uproszczonym i ograniczonym programie nauczania. W takiej sytuacji młodzież nie miała szansy na zdobycie satysfakcjonującego ją poziomu wiedzy.
– Nie należy jednak zapomnieć, że nasi nauczyciele często wzbogacali ten „oficjalny” program o istotne tematy, szczególnie z zakresu historii i literatury, bardzo przy tym ryzykując. Polskie tajne nauczanie zrodziło się właśnie z potrzeby ratowania młodego pokolenia Polaków przed niewiedzą o naszej historii i kulturze, z potrzeby przygotowania następców do odbudowy państwowości polskiej! Wypada mi też przypomnieć, że spotykałem nauczycieli wiejskich, którzy prowadząc już jawne kształcenie z entuzjazmem podejmowali pracę na rzecz sąsiednich ośrodków do tej pory nieobjętych ideą tajnego nauczania. Dzisiaj z perspektywy minionego czasu, możemy z całą odpowiedzialnością stwierdzić: okres tajnego nauczania podczas hitlerowskiej okupacji przywracał wiarę we własny naród. Przygotował nasze społeczeństwo do przetrwania późniejszego zniewolenia przez Rosję Sowiecką. Ten okres nie doczekał się jeszcze oceny i rozliczenia… Nieumiejętność widzenia spraw związanych z egzystencją narodu i państwa przez tych, którzy po upadku komunizmu przejęli władzę, doprowadziło jedynie do ocen powierzchownych, budowanych przeważnie na osobistych niechęciach i niegodnym zacietrzewieniu… Dlatego nadal warto domagać się dokonania rzetelnej oceny okresu PRL-u, ale koniecznie z tłem go poprzedzającym, czyli niemieckiej okupacji. Taka ocena może rzucić inne światło na obraz naszego narodu – wspominał w książce.
Grupa przyjaciół spotykała się przez lata od 1969 roku. Po raz pierwszy po pogrzebie kolegi Edmunda Szeligiewicza w Szaflarach. Zjazdy były początkowo raz na rok, potem od 1996 roku raz na pół roku. Inicjatorka ich była prof. Władysława Fudalewicz – Niemczyk. . Od czerwca 1998 roku bazą stał się Czorsztyn, gdzie mieszkają byli studenci pani Władysławy. Do grupy przyjaciół należeli n im. prócz Henryka Buszko i Władysławy Fudalewicz-Niemczyk i Alicja Pustówka „za swego zmarłego męża” i jej koleżanka ze szkoły Teresa Nawrocka, a także Stefania Kotlarczyk z domu Koczur, szwagierka Mieczysława Kotlarczyka, ze słynnego Teatru Rapsodycznego, Eleonora Osińska, rodowita nowotarżanka, Adam Leśniak, były żołnierz AK, Irena Jaskier z domu Bąkowska, lekarz pediatra, Mieczysław Nenko, architekt, Danuta i Aleksander Frantowie.