BUKOWINA TATRZAŃSKA. Historię poznawać trzeba, a szczególnie własnego kraju. Pamiętają o tym w bukowiańskiej gminie, w której zorganizowano spotkanie młodzieży z kombatantami Armii Krajowej z dawnej Wschodniej Polski.
W Domu Ludowym młodzi mieszkańcy gminy mogli nie tylko posłuchać o dawnej Polsce, ale i poznać sytuację kombatantów AK, którzy po 1945 wraz z przesunięciem polskiej granicy na wschodzie znaleźli się poza Ojczyzną. Barwie o losach tych żołnierzy opowiedziała kpt. Weronika Sebastinowicz, prezes Stowarzyszenia Żołnierzy Armii Krajowej na Białorusi, w czasie II wojny światowej żołnierz AK, mieszkanka Grodna.
To dzięki nie młodzież poznała dzieje powojennej Polski, dow





iedziała się wiele o jej wschodnich terenach. Już bowiem w 1943 roku w Teheranie, gdy na frontach II wojny światowej dzielnie walczyli Polacy, podczas konferencji wielkiej trójki: prezydenta USA Franklina Delano Roosevelta, premiera Wielkiej Brytanii Winstona Ch


urchilla i przywódcy ZSRR Józefa Stalina, podzielono wstępnie Europę. Polska znalazła się w granicach wpływów Armii Czerwonej. Decyzja ta stała się faktem w lutym 1945 roku, gdy w Jałcie zatwierdzono przebieg granicy Polsko – Radzieckiej ( ZSRR) wzdłuż linii Curzona. To wówczas Polska tą decyzją utraciła Kresy Wschodnie z Lwowem i Wilnem. Włączono zaś do niej Prusy Wschodnie i ziemię opolską.
Tłem dla spotkania była przejmująca wystawa pt. „Wołyń 1943 – wołają z grobów których nie ma”, przygotowana przez Instytut Pamięci Narodowej. To ono upamiętnia cierpienia Polaków na wschodzie. Opowiada o śmierci zadawanej w nieludzki i barbarzyński sposób przed 70 laty przez Ukraińców. Każdy kto zobaczy tę wystawę nie przejdzie obok niej obojętnie. Tak będzie i w przypadku młodego pokolenia z bukowiańskiej gminy.
Tutaj pisaliśmy o wystawie w Rabce-Zdroju.
Tutaj o uroczystościach w Nowym Targu.
Tutaj też o obchodach 70 rocznicy zbrodni.
A tutaj o ludobójstwie nazwanym po imieniu.
Spotkanie było szczególnie ważne w dziesiejszych czasach, gdy historia Polski w szkołach jest mocno okrojona.
fot. Wojciech Kubina