Skrzypek zakochany w dźwiękach – rozmowa z Piotrkiem Szewczykiem

WYWIAD.piotr szewczyk 004 Piotra Szewczyka można było usłyszeć podczas tegorocznego finału WOŚP w Nowym Targu, gdzie na scenie nowotarskiego MOKu wystąpił wraz z grupą Alternatywa. Dlaczego zespół zmienił nazwę? Jakie są plany nowej grupy? Na te i inne pytania odpowiedział Piotr Szewczyk, Skrzypek zakochany w dźwiękach.

Piotrpiotr szewczyk 001piotr szewczyk 002 Szewczykpiotr szewczyk 003piotr szewczyk 004 to szczęściarz, który urodził się 13 lutego, w piątek, 1987 roku. Jest nie tylko utalentowanym skrzypkiem, ale sprawdza się także jako wokalista. Od najmłodszych lat pielęgnuje w sobie góralskie korzenie udzielając się w grupach folkowych; tańczył m.in. w ludźmierskich Podhalanach, nowotarskich Hyrnych i, w najbliższych jego sercu, Pyzowianach, z którymi współpracuje do dziś, gdy tylko znajdzie wolną chwilę. Pomimo dobrego przygotowania muzycznego nie przestaje doskonalić swojego warsztatu artystycznego. Pobiera lekcje muzyki klasycznej u Roberta Pyrka, a u uznanego skrzypka Dominika Bieńczyckiego doskonali technikę jazzową. Słuchacze Radia Zet, Radia Eska i Radia RMF FM na pewno kojarzą jego głos, ponieważ jako Jędrek reklamuje w nich hotele z okolic Podhala. Jego autorskie utwory, Piotr Szewczyk-Longing i Piotr Szewczyk-Etna, można było usłyszeć na antenie popularnego internetowego radia Afterhours.FM; doceniło je również wydawnictwo muzyczne, które zaproponowało artyście współpracę. Od 2010 roku Piotr Szewczyk jest związany z grupą Alternatywa, tworzy także ścieżki dźwiękowe do filmów dokumentalnych i reklam radiowych. Poniżej prezentujemy rozmowę ze skrzypkiem, w której podzielił się z nami m.in. wrażeniami z pierwszego koncertu zespołu w nowym składzie podczas tegorocznego finału WOŚP w Nowym Targu. Zapraszamy do posłuchania utworów grupy Alternatywa: www.facebook.com/alternatywa.zespol

Wokół grupy Allter było zgromadzonych wielu fanów. Dlaczego zdecydowaliście się na zmianę nazwy?

Na zmianę nazwy naszego zespołu wpłynęło kilka czynników. Po pierwsze zmienił się skład kapeli, więc dla nowej grupy chcieliśmy nowej nazwy. Po drugie słowo allter nie było dla wszystkich zrozumiałe; nikt nie kojarzył go z alter ego, a taka była nasza intencja. Nazywamy się Alternatywa, ponieważ nasza grupa stanowi rodzaj alternatywny dla innych zespołów grających na wszelakich przyjęciach, imprezach firmowych czy innych uroczystościach. Wyróżnia nas dobre przygotowanie muzyczne, co przekłada się na to, że nasz warsztat muzyczny jest na wysokim poziomie. Na koncertach jesteśmy żywiołowi i energiczni. Podczas takich imprez gramy głównie utwory popowe, ale staramy się wprowadzać do nich elementy jazzu i innych gatunków, co sprawia, że słuchacze są zainteresowani naszym występem.

Skąd pomysł, żeby w Waszym repertuarze były covery z tak różnych półek muzycznych?

To samo tak wychodzi. W zespole każdy z nas podsuwa jakieś propozycje tego, co moglibyśmy zagrać. Jest między nami chemia, mamy podobne podejście do muzyki, więc potrafimy przygotować niemal każdy utwór. Cała nasza grupa słucha różnych gatunków muzycznych, co pozytywnie wpływa na repertuar Alternatywy. Mieszamy style i zazwyczaj daje to ciekawy efekt, a my lubimy zaskakiwać.

Który cover gracie najchętniej?

Najbardziej lubimy grać rock’n’roll’owe utwory, ponieważ świetnie reaguje na nie publiczność. Dzięki takim kawałkom potrafimy rozkręcić najsztywniejszą imprezę firmową, co sprzyja integracji szefa z pracownikami. Jest w nas mnóstwo energii, jesteśmy bardzo żywiołowi i w takich utworach mamy szansę to pokazać. Publiczność widząc naszą radość na scenie też jest zadowolona i oddaje nam pozytywną energię.

Macie autorskie utwory?

Mamy własne utwory w surowej wersji. Teraz najważniejsze jest dla nas dopracowanie tych kawałków, ponieważ w tym roku planujemy wejść do studia nagrań i wypuścić na rynek pierwszego singla, a później może nawet płytę.

Czego można spodziewać się po tej płycie? Spodoba się fanom, którzy znają Wasz coverowy repertuar?

Na pewno będzie to płyta z różnorodnymi utworami. Nie ograniczamy się do jednego stylu czy gatunku. Mam nadzieję, że zostanie dobrze przyjęta przez ludzi, którzy nas słuchali do tej pory oraz pozwoli zyskać nowych fanów.

Nie boisz się, że przypną Wam łatkę zespołu weselnego?

Zawsze są pewne obawy, dlatego powoli wycofujemy się z grania na tego typu uroczystościach. Takie imprezy pozwalają nam zarobić, ale kolidują z naszymi artystycznymi planami. W tym roku liczba wesel, na których mamy zagrać, jest dużo mniejsza niż w latach poprzednich. We wcześniejszych latach wszystkie ważne uroczystości spędzaliśmy w pracy, nie mieliśmy czasu dla najbliższych, dlatego postanowiliśmy to zmienić. Chcemy teraz przede wszystkim skupić się na muzyce, a trasy zarobkowe w tym przeszkadzają.W 2014 roku planujemy głównie spełniać nasze muzyczne marzenia. Nie oznacza to jednek, że zupełnie zrezygnujemy z grania na przyjęciach, ponieważ jesteśmy tam naprawdę dobrze odbierani.

W jakim okresie najintensywniej koncertujecie?

Zdecydowanie latem. Wtedy jest mnóstwo koncertów plenerowych. Gramy nie tylko w Polsce, ale zdarzają nam się wyjazdy zagraniczne, które na długo pozostają w pamięci. Dołączyłem do grupy Allter/Alternatywa w związku z jednym takim zagranicznym wyjazdem na Korsykę. Zespół zaprosiła tam znajoma, Agnieszka Tomasini, która jest rodowitą Zakopianką, by wziął udział w targach turystycznych. Potrzebowali do składu skrzypka i tak zaczęła się moja przygoda z grupą. Mieliśmy okazję zagrać tam nie tylko na tych targach, ale wystąpiliśmy także w kościele korsykańskim i w ogrodzie oliwnym, u sióstr zakonnych, dla tamtejszej polonii. Spędziliśmy na Korsyce cały tydzień w otoczeniu niezwykle życzliwych ludzi. Mam wrażenie, że Polacy, którzy tam mieszkają, przejęli styl życia mieszkańców Korsyki; są bardzo wyluzowani i pozytywnie nastawieni do życia.

Znalazłeś tam jakąś inspirację muzyczną?

Niezwykle podobały mi się występy tradycyjnych chórów męskich. Prezentowali oni śpiew polifoniczny, czyli wielogłosowy, co zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Nam taki rodzaj śpiewania kojarzy się głównie z muzyką sakralną, a oni wykorzystują go nawet w muzyce rozrywkowej. Zwróciłem uwagę również na język, którym posługują się na Korsyce. Przypominał mi łacinę, ma bardzo ciekawe brzmienie. Zachwyciła mnie także tamtejsza architektura, a w szczególności piękne kościoły w stylu romańskim.

Utrzymujecie się z muzyki, czy macie inne zawody?

Większość z nas utrzymuje się z muzyki. By się jej całkowicie poświęcić musiałem zrezygnować z pracy zawodowej w pełnym wymiarze godzin. Nadal zajmuję się promocją Podhalańskiej Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej, współorganizuję nowotarskie juwenalia oraz Bieg o Puchar Rektor PPWSZ, ale jest to już tylko połowa etatu. W nowym składzie zespołu mamy też dwóch licealistów – gitarzystę i perkusistę, więc oni nadal się uczą. Nasza wokalistka doskonali umiejętność śpiewania w Krakowskiej Szkole Jazzu i Muzyki Rozrywkowej, a pozostali członkowie grupy szkolą się u profesjonalnych muzyków.

Co byś powiedział organizatorowi festiwalu, żeby przekonać go, że to Was powinien zaprosić do udziału w występie? Co Was wyróżnia na tle innych grup grających covery?

Mimo że nie gramy typowo góralskiej muzyki, mamy góralską charyzmę. W naszych kawałkach jest coś 'śwarnego’. Mamy już swój rozpoznawalny styl. Gdy robimy jakiś cover, wiadomo, że jest to nasza interpretacja piosenki.

Jak Wam się grało podczas tegorocznego finału WOŚP w Nowym Targu?

Ten koncert to była szansa, by sprawdzić się na scenie z nowym składem. Mieliśmy wcześniej tylko kilka wspólnych prób, więc było to dla nas wyzwanie. Jesteśmy jednak zadowoleni z tego występu. Żałujemy tylko, że nie mogliśmy zagrać dłużej, ale rozumiem, że organizacja takiej imprezy jest dużym wydarzeniem i nie zawsze każdej kapeli uda się zagrać o ustalonej porze. My graliśmy przed puszczeniem światełka do nieba, więc nie było możliwości, by nasz występ przedłużyć.

Co sądzisz o programach talent show?

Uważam, że każdy artysta ma prawo sam decydować o tym, czy weźmie udział w takim programie, czy nie. Nie mam nic przeciwko zespołom, które próbują w nich swoich sił. Nasza grupa mocno kibicowała zespołowi Inoros, który uczestniczył w konkursie Must Be The Music. Dzisiaj artyści mają wiele możliwości, by wypromować zespół – wystarczy wrzucić utwór na youtube. To od muzyków zależy, w jaki sposób zaistnieją na scenie muzycznej.

Jak nawiązaliście współpracę z firmą Sound Project?

Znamy się z Kamilem, więc wiedziałem, że ma firmę zajmującą się nagłośnieniem. Jesteśmy profesjonalistami, więc dbamy o każdy szczegół naszego występu. Niezwykle ważne jest brzmienie, więc korzystanie z porządnego nagłośnienia wpływa na renomę zespołu. W trakcie dużych koncertów towarzyszy nam osoba, która zajmuje się nagłośnieniem; zdarza się, że pomaga nam sam Kamil.

Zdarzyło Ci się zagrać z Kamilem Cudzichem?

Tak, zdarza się, że razem gramy. Pewnego razu Kamil zaprosił mnie nawet do współpracy z formacją, która została stworzona na potrzebę zastąpienia zespołu New Life’em na jednym z występów. To było niezwykłe wydarzenia, ponieważ mieliśmy szansę zastąpić rewelacyjnych muzyków – w New Life’em udzielały się takie gwiazdy jak Mietek Szcześniak czy Natalia Niemen. To był świetny występ. Zagrałem u boku braci Cudzichów, Agnieszki Cudzich, Agnieszki Musiał oraz Jana Budziaszka, perkusisty Skaldów. Zaprezentowaliśmy wtedy muzykę chrześcijańską i folkowe utwory. Mieliśmy okazję zwiedzić południową część Niemiec, ponieważ tam były nasze występy.

Czy któryś z naszych regionalnych muzyków stanowi dla Ciebie inspirację?

Bardzo cenię twórczość Leszka Szewczyka. Jestem zachwycony jego płytą, którą nagrał z grupą A Wiśta, Festiwal Karpat. Kolegujemy się, Leszek udzieliła mi czasami lekcji gry karpackich czardaszy. To niezwykła postać, pełna pasji, którą zaraża innych. Leszek Szewczyk prowadzi m.in zajęcia muzyczne dla dzieci ze Spiszu.

A tradycja podhalańska jest dla Ciebie ważna?

Jest dla mnie bardzo ważna. Nie mam już tak często okazji, by grać typowo góralską muzykę, ponieważ przerzuciłem się na skrzypce elektryczne, ale w tej mojej grze na pewno tkwi coś góralskiego. Uwielbiam też śpiew góralski. Podoba mi się strój góralski, więc gdy tylko mam okazję, to zakładam góralskie ubranie.

Z którą polską gwiazdą chciałbyś nagrać płytę?

Rzadko słucham polskiej muzyki. Chciałbym tworzyć przede wszystkim z prawdziwymi artystami, czyli ludźmi, którzy są w stu procentach skupieni na muzyce. Cenię muzyków, którzy są pokorni, nie obnoszą się specjalnie ze swoim talentem; takich, którzy nawet nie zdają sobie sprawy ze swojej wielkości. Zależy mi na graniu z ludźmi, którzy mają pasję i są całkowicie oddani temu, co robią. Nie chciałbym grać z kimś kogo rozprasza sława, komu bardziej niż na dobrym koncercie zależy na zaistnieniu w mediach.

Skąd pomysł, żeby zrobić remix utworu Risk Risk Mariki?

Ten remix to odpowiedź na konkurs, w którym wzięło udział wielu DJ-ów. Lubię bawić się muzyką, więc pomyślałem, że warto spróbować. Podoba mi się także nowa płyta Mariki, jest na niej naprawdę kilka dobrych kawałków. Kiedyś interesowała mnie muzyka elektroniczna, później od niej odszedłem, a teraz znowu wróciłem. Nagrałem ścieżkę dźwiękową do filmu dokumentalnego, ścieżki do reklam dla Radia Eska czy muzykę na czekanie do hoteli.

O jakim filmie mówisz?

Chodzi o film dokumentalny o Wadowicach. Do współpracy przy tym projekcie zaprosiło mnie Studio Filmowe Tokksa.

Jakie Twoje muzyczne marzenie czeka na spełnienie?

Chciałbym grać jak najwięcej koncertów i realizować własne projekty. Nie mam parcia na szkło, ale mam ogromne parcie na scenę.

Dziękuję za rozmowę. Renata Ryś.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *