WAKSMUND. Członkowie Stowarzyszenia Obóz Narodowo-Radykalny Podhale wraz z Grupą Rekonstrukcji Historycznej „Ogniowcy” upamiętnili 69. rocznicę pacyfikacji Waksmunda.
Podczas tragicznych wydarzeń, jakie rozegrały się 4 lipca 1943 r., naziści rozstrzelali pięć osób, trzydzieści trzy wywieźli do więzień, a potem do obozów; spalili albo zniszczyli cztery domy rozstrzelanych. Był to odwet za zabicie granatowych policjantów. Śmierć ponieśli wtedy Józef Kuraś, ojciec słynnego dowódcy partyzantów Józefa Kurasia (przed tym dniem jeszcze „Orła”), jego żona Elżbieta i syn Zbigniew. Krwawa pacyfikacja niepokornej wsi była powodem, dla którego Józef Kuraś zmienił pseudonim na „Ogień”.
Obchody organizowane przez narodowych radykałów dla upamiętnienia ofiar rozpoczęły się gestem wymownym: rozwieszeniem przez narodowych radykałów dużej biało-czerwonej flagi na budynku starej szkoły, która „jest dla ludzi z Waksmundu tym, czym „Palace” dla zakopiańczyków”. Był to protest przeciwko gminnym planom rozebrania tego waksmundzkiego miejsca kaźni, gdzie krew górali wsiąkała w deski drewnianej podłogi.
U bram cmentarza do grupy ONR Podhale podszedł sędziwy już Józef Sral, syn Jana Srala pseudonim „Cichy”. Ze łzami w oczach dziękował za przybycie i za pamięć o ofiarach. W jego asyście zapalono znicze przed dawną szkołą. Moment był wzruszający.