NOWY TARG. Strefa Płatnego Parkowania w rejonie centrum miasta nie zostanie wprowadzona. Przynajmniej w tej kadencji. Przeforsowaniem obywatelskiego projektu uchwały (przewagą jednego głosu!) radni przesądzili o przerwaniu procedury wyboru administratora Strefy.
Ośmiu podniosło rękę za odstąpieniem od wprowadzania Strefy, siedmiu było przeciw, a stosunkowo wielu, bo sześciu, wstrzymało się od głosu.
Głosowanie poprzedził jednak burzliwy spór, z sięganiem do zaszłości nawet sprzed dwóch lat i mocnymi słowami.
Zaniechanie wprowadzania Strefy – jak wcześniej pisaliśmy – było inicjatywą grupy mieszkańców posiadających czynne prawo wyborcze i wpisanych do rejestru wyborców. Pod wnioskiem o odstąpienie od wprowadzenia SPP i uchylenie wcześniejszej uchwały o jej tworzeniu podpisało się 1.536 osób. Zlecona przez burmistrza weryfikacja ich danych osobowych ujawniła – co podnosił wiceprzewodniczący Lesław Mikołajski – że w ok.80 procentach podpisani legitymują się zameldowaniem poza obszarem planowanej Strefy.
W imieniu tejże grupy projekt uchwały przedstawiał radny Grzegorz Luberda, jeden z trzech, którzy zawsze byli Strefie przeciwni.
Będą omijać centrum…
W uzasadnieniu stwierdził, że pomysł na SPP, od początku budzący sprzeciwy wielu mieszkańców i przedsiębiorców z centrum bynajmniej nie jest najlepszym sposobem wymuszenia szybszej rotacji parkujących pojazdów i że w proponowanym kształcie Strefa przynosiłaby korzyść jedynie jej administratorowi.
– Uruchomienie Strefy Płatnego Parkowania przy zapowiadanej budowie kolejnych centrów handlowych, doprowadzi do sytuacji, w której mieszkańcy Nowego Targu i goście będą omijać ten obszar, przestaną przyjeżdżać do sklepów i zakładów usługowych w centrum Nowego Targu – przekonywał. – Wybiorą sklepy wielkopowierzchniowe oferujące bezpłatne miejsca na parkingach. Uważamy, że SPP doprowadzi do bankructwa lokalnych przedsiębiorców i pogłębi tylko proces degradacji miasta. Zaproponowany system opłat będzie w rzeczywistości swoistym „parapodatkiem”, sięgającym bardzo głęboko do kieszeni stałych mieszkańców miasta. Występujemy z tą inicjatywą, gdyż nie możemy dopuścić do sytuacji likwidacji placówek handlu i usług o długoletniej tradycji.
O wycofanie się z zadekretowanego styczniową uchwałą Rady wprowadzania Strefy, wnioskował w czerwcu radny Grzegorz Watycha, jednak burmistrz – ze względu na konsekwencje administracyjne – nawet nie brał pod uwagę przerwania procedury przetargowej, mającej wyłonić administratora SPP. Gdy jednak najkorzystniejsza z czterech złożonych ofert potencjalnych administratorów opiewała na zaledwie 20 procent zysku dla miasta – zaczął sie skłaniać, by zdecydowała Rada. Przetarg został unieważniony.
Opinia prawna nie zbiła z tropu
Radzie została jednak przedstawiona pod rozwagę opinia prawna Teresy Ludzi – radcy prawnego Urzędu Miasta, wskazująca, że inicjatywa tworzenia Strefy (według zapisów Ustawy o finansach publicznych) pozostaje przy burmistrzu lub prezydencie. Inne osoby jej nie posiadają. Zatem tylko burmistrz czy prezydent są władni wystąpić z inicjatywą odstąpienia od tworzenia Strefy.
O to, czy w takim razie uchwała o odstąpieniu zostałaby uchwalona przez wojewodę, spytano drugiego radcę prawnego, obecnego na sesji.
– Opinia prawna nie jest wiążąca i dopiero nadzór prawny wojewody decyduje, czy uchwała zostaje uchylona, czy też nie – odpowiedział Wojciech Gliściński.
Ripostą na treść opinii stały się twierdzenia, że skoro Rada podejmowała uchwałę o Strefie, jest też władna ją uchylić, a grupie mieszkańców jak najbardziej przysługuje inicjatywa uchwałodawcza. Tym bardziej, że jest to pierwsza taka inicjatywa i powinna być dla innych zachętą do obywatelskiej aktywności.
Co w zamian za Strefę?
– Chcecie uchylenia uchwały, ale czy macie jakiś inny pomysł na uregulowanie parkowania samochodów? Bo policja i Straż Miejska nie są w stanie opanować tego bałaganu na ulicach... – pytała i uprzedzała radna Ewa Pawlikowska.
– Skoro z radnym Grzegorzem Watychą wyszliście z taką inicjatywą, to powinniście mieć jakieś rozwiązanie – wtórował jej przewodniczący Rady, Paweł Liszka. – I dlaczego inicjatywa została podjęta dopiero teraz, jeśli dyskutowaliśmy nad tym długie miesiące, by nie powiedzieć: lata? Czemu nie przyszliście z tym w grudniu, w listopadzie? Wtedy w styczniu nie podejmowalibyśmy uchwały…
– Na takie wizje jeszcze przyjdzie czas – odpowiadał z mównicy Grzegorz Luberda w kwestii przyszłych rozwiązań. – A dopiero teraz, bo były sprzeciwy mieszkańców, bo po przetargu okazało się, na czym ma polegać Strefa.
– Skierowałem interpelację do burmistrza, bo popełniliśmy gdzieś błąd, bo wprowadzanie Strefy byłoby niekorzystne i ekonomicznie nieopłacalne – pospieszył mu w sukurs radny Grzegorz Watycha. – Założenia rozminęły się z rzeczywistością. A co w zamian? Była dyskusja na posiedzeniu komisji komunalnej, wypowiadał się prezes Kongregacji Kupieckiej. Obwodnica wschodnia i wyznaczanie nowych miejsc pod parkingi odblokuje centrum miasta. Czy to Strefa ma rozwiązać problem złego parkowania, czy mamy to robić z pomocą Straży Miejskiej i policji? Jestem za tym, żeby budować płatne miejsca parkingowe, z rotacją, począwszy od najbliższego sąsiedztwa Urzędu.
Czemu w kierunku uchylenia?
Przewodniczący Rady podjął jeszcze próbę uzyskania odpowiedzi na zasadnicze pytanie: – Czemu idziemy w kierunku uchylenia, a nie poprawek?
– …bo podpisy były zbierane pod wnioskiem o uchylenie – bronił tego trendu radny Watycha.
Wiceprzewodniczący Lesław Mikołajski postanowił wobec tego przypomnieć powód niekorzystnych dla miasta ofert:
– Zdjęliście soboty ze Strefy i to zdyskwalifikowało jej ekonomikę – stwierdził. – Jeśli nie wprowadzimy płatnych sobót, to żaden przetarg nie będzie miał sensu. Sobota to ponad 20 procent dochodów z całego tygodnia, a jest to dzień jarmarku i przyjeżdża do miasta kilka tysięcy Słowaków. Strefę utworzyło już dwadzieścia kilka miejscowości w Małopolsce i chcą to zrobić następne. W Krakowie Strefa stale się poszerza, ustalają ją kolejne dzielnice. Zdecydujcie się na coś. W rynku opłaty służą rotacji i służą kupcom, a już 50 metrów dalej opłaty nie służą mieszkańcom? W innych miastach proszą burmistrzów, by wprowadzono SPP, a wy grozicie jakąś tragedią. Państwo wylewacie dziecko z kąpielą…
– Były wyroki, że Strefę ustala się na dni robocze – oponował radny Watycha. Nie był poza tym przekonany, że soboty zwolnione z opłat strefowych to główna przyczyna niekorzystnych ofert.
– Była wątpliwość dotycząca definicji dni roboczych, była też kwestia ożywienia rynku – tłumaczył radny Andrzej Rajski, przewodniczący komisji komunalnej. – W soboty o godz. 13 rynek zamiera i miał to być sygnał dla kupców, żeby wydłużyli godziny pracy.
– Powinniśmy przystąpić do dopracowania uchwały – koncyliacyjnie zaproponował radny Janusz Tarnowski. – Nie wprowadzajmy czegoś, co jest wadliwe. Tyle lat nie było Strefy, więc jak nie będzie jej jeszcze przez miesiąc, czy dwa to się nic stanie, a my pochylmy się nad dopracowaniem. Myśmy się dali przez pana burmistrza wprowadzić w tę ścieżkę, bo miasto zapłaciło za analizę sporządzaną przez firmę i dokument miał wiele błędów. już przygotowana przez zewnętrzną firmę analiza miała wiele błędów. Do kwestii Strefy i rotacji pojazdów poprzez mechanizm płatnego parkowania będziemy musieli wrócić. Jest dużo sprzecznych opinii, ale inicjatywa mieszkańców powinna być uszanowana. Proponuję uchylić i przystąpić do dopracowania.
– Uważam, że należałoby dać szansę tej uchwale i następnemu przetargowi – oznajmił z kolei radny Janusz Kawka.
Wybory, obrona wjazdów i „następny haracz”
Spór radnych jakoś spontanicznie przerodził się w dygresję na temat bliskich już wyborów.
– Czy to nie oszustwo wobec mieszkańców, że właśnie przed wyborami z taką inicjatywą państwo występujecie? – zagadnął przewodniczący Rady inicjatorów odstąpienia od Strefy.
– Wprowadzenie Strefy umożliwiłoby utrzymanie porządku, bo samochodów przybywa – zwracała uwagę Ewa Pawlikowska. – Bez względu na to, czy zostaniemy wybrani na kolejną kadencje, czy ktoś inny – powinniśmy odważnie podjąć temat.
Odważnie więc Tadeusz Morawa w imieniu Klubu „Niezawisłość” oświadczył, że będzie głosował za odstąpieniem i uchyleniem, bo zarówno on, jak i jego klubowi koledzy od początku byli przeciwni Strefie:
– Wyrażaliśmy sprzeciw przeciwko następnemu haraczowi dla mieszkańców i cieszymy się z „otrzeźwienia radnych”, jak to na komisji powiedział kolega Tadeusz Truty.
Wyrazicielem racji wielu mieszkańców ulic w rejonie centrum stał się natomiast radny Włodzimierz Zapiórkowski. Soczyście opisując potyczkę ze sprzedawcą, który swoim samochodem zablokował mu wjazd do garażu, oznajmił:
– Mieszkańcy Strefy wiedzą, jaką uciążliwością są samochody parkujące na naszych wejściach do domów, na bramach garaży. Jeżeli nie wprowadzimy Strefy to centrum miasta dalej będzie wyglądało jak dotąd: wiadra, kubły, kije, skrzynki po piwie, bo tak się teraz ludzie bronią przed zastawianiem.
Jeden głos przesądził o odstąpieniu do tworzenia Strefy – mimo pieniędzy wydanych na nieudaną analizę i czasu strawionego na dyskusjach. Do jedzenia tej „żaby” zapewne przymierzą się radni następnej kadencji.
Fot. Anna Szopińska