Maciej Żurawski: Jest przyjemność, to są i chęci

PIŁKA NOŻNA. Rozmowa z Maciejem Żurawskim, jednym z najlepszych w historii polskich piłkarzy, byłym zawodnikiem m.in. Wisły Kraków i Celtiku Glasgow, który w sezonie 2014/2015 wciąż będzie reprezentował barwy czwartoligowego Porońca Poronin.

Kiedy w maju zdecydował się {an dołączyć do grającego wówczas w trzeciej lidzie Porońca Poronin, deklarował, że to powrót tylko na cztery mecze. Tymczasem w poniedziałek rozpoczął Pan przygotowania z zespołem do nowego sezonu…

– Przekonałem się, że piłka wciąż sprawia mi bardzo dużo przyjemności, a jak jest przyjemność to są i chęci. Więc na tyle na ile pozwoli mi zdrowie chcę jeszcze troszkę się w pobawić futbol, tyle że już wiadomo na innym poziomie. Tutaj w Poroninie szybko znalazłem wspólny język zarówno z kolegami z zespołu, trenerem i działaczami. To też nie było bez znaczenia.

Trudno sobie wyobrazić aby zawodnik, który ma za sobą tak bogatą w sukcesy karierę, który grał w czołowych polskich i europejskich klubach, który był uczestnikiem Ligi Mistrzów i Mistrzostw Świata, poważnie traktował grę w czwartej lidze…

– A dlaczego nie? Większych różnic nie ma. Gra się tak samo jedenastu na jedenastu i chodzi o to aby zdobyć o jedną bramkę więcej niż przeciwnik. A tak poważnie, to ja na to nie patrzę w ten sposób. Nie spinam się. Bardzo spokojnie do tego podchodzę. Swoje przysłowiowe pięć minut w poważnej piłce już miałem, teraz po prostu chcę jeszcze troszkę poczuć tej radości z uganiania się za futbolówką. I tyle. A jak się uda w jakimś stopniu pomóc drużynie w realizacji celu jakim jest powrót do trzeciej ligi, to tym większą będę miał satysfakcję. Myślę, że swoim doświadczeniem, obyciem na boisku będę w stanie jeszcze coś wnieść do zespołu.

W podjęciu decyzji pomogły te dwa gole jakie Pan zdobył w barwach Porońca w ubiegłym sezonie? 

– Na pewno w jakimś stopniu tak. Bez względu na poziom rozgrywkowy to gdy nowy zawodnik wchodzi do zespołu to są w stosunku do niego pewne oczekiwania. Od napastnika wymaga się przede wszystkim bramek. Im szybciej zacznie je zdobywać, tym lepiej będzie się czuł w drużynie. Nie powiem, że te gole nie sprawiły mi satysfakcji. Wręcz przeciwnie. Pomyślałem sobie włąsnie wtedy: „kurcze skoro mogę to dlaczego nie mam bawić się w to dalej”.

Będzie pan uczestniczył w całym okresie przygotowawczym?

– Nie jest to raczej możliwie, bo jednak ta przerwa była dosyć długa i dlatego muszę bardzo stopniowo i uważnie wchodzić w trening. Mięśnie nie są przygotowane na obciążenia i łatwo o kontuzje. Zresztą nie mam już dwudziestu paru lat. Do sezonu jest jeszcze jednak sporo czasu i myślę, że zdążę się odpowiednio do niego przygotować. Ale czy będę w stanie wytrzymywać trudy 90 minut, to okaże się w sezonie.

Grę w Porońcu będzie pan dalej łączył z pracą w Wiśle?

– Tak. W dalszym ciągu będę pełnił rolę skauta. Jedno, drugiego nie wyklucza. Mam „zielone” światło od działączy „Białej Gwiazdy”

Rozmawiał Maciej Zubek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *