NOWY TARG. Dwie godziny prawie trwało spotkanie z ok. dwudziestoma właścicielami posesji sąsiadujących z dworcem autobusowym i przyszłym rondem, protestującymi przeciwko planowanemu pozbawieniu ich bezpośredniego wjazdu na rondo. Pełnomocnik inwestora przestrzegł, że protesty mogą spowodować, iż Zarząd spółki MK3 Inwest wycofa się z inwestycji, a dworzec pozostanie w takim stanie, w jakim jest.
W zorganizowanym na prośbę inwestora spotkaniu prócz zainteresowanych mieszkańców uczestniczyli burmistrz Marek Fryźlewicz, kilku radnych oraz Wojciech Watycha – zastępca naczelnika wydziału gospodarki nieruchomościami i planowania przestrzennego w nowotarskim Urzędzie Miasta, który przypominał, że rozmowy z inwestorem, tym samym, który wybudował dworzec w Myślenicach, toczyły się już na etapie studium i planu przestrzennego i nie ma obawy, by właściciele posesji przy odcinku Królowej Jadwigi zamkniętym z jednej strony barierami „zakopianki” zostali bez możliwości dojazdu – zarówno na czas inwestycji, jak i później. A co do tego, że komunikacja w rejonie dworca musi być zmodyfikowana – zgadzali się wszyscy.
Inwestor natomiast przysłał do Nowego Targu trzech reprezentantów: pełnomocnika spółki, projektanta i specjalistę z dziedziny drogownictwa.
– Umowa z miastem zabezpiecza interesy mieszkańców, choć my, jako inwestorzy, nie do końca chcieliśmy się na nią zgodzić, bo koszty budowy ronda przerzuca całkowicie na nasze barki i nie udało się nam zbilansować tej inwestycji od strony ekonomicznej – przekonywał pełnomocnik spółki MK3 Inwest, Ryszard Urbański. – Burmistrz nie zgodził się, żeby ruch autobusów przebiegał ulicą Królowej Jadwigi, drogowcy przez długi czas rozpatrywali różne warianty rozwiązań komunikacyjnych i ten, który został zaplanowany, jest rozwiązaniem optymalnym. Wydzieliliśmy z własnej nieruchomości wjazd i zawarliśmy umowę, że po wybudowaniu ta droga zostanie przekazana miastu i stanie się drogą publiczną. A żeby właściciel posesji stał się stroną w postępowaniu o wydanie pozwolenia budowlanego, musi mieć w tym interes prawny. Zgodnie z tym stanem formalnym starostwo przy wydawaniu pozwolenia nie uznało właścicieli posesji za strony. Trzy osoby odwołały się od tego, w jednym przypadku Urząd Wojewódzki uznał, że właściciel jest stroną. Postępowania z Urzędem Wojewódzkim jeszcze nie zakończyliśmy.
– Droga jest pełnoprawna – mówił o zamkniętym z jednej strony barierami „zakopianki” odcinku ul. Królowej Jadwigi jeden wzburzony uczestnik spotkania. – A my zamknięci zostaliśmy całkowicie i to jest naruszenie prawa. Dlatego trzeba lekko przesunąć rondo, wyprostować ten odcinek i wszyscy będą mieli wjazd.
Dodajmy, iż ślepy teraz odcinek ul. Królowej Jadwigi odchyla się od dzisiejszego skrzyżowania, gdyż skrzyżowanie dostosowano kiedyś do potrzeb dworca, a nie do przebiegu ulicy.
– Żaden inżynier, który ma uprawnienia, pod takim rozwiązaniem się nie podpisze – skwitował powyższą propozycję pełnomocnik spółki.
Właściciele posesji obawiali się też o wiele innych rzeczy: że wartość ich nieruchomości spadnie bez możliwości bezpośredniego dojazdu z ronda; że będą narażeni na emisję spalin i hałas, jeśli 10 metrów od ich domów zostanie ulokowany plac-zajezdnia dla autobusów przez pół godziny w zimie rozgrzewających silniki; że dotkną ich wszelkie uciążliwości związane z sąsiedztwem dostawczego transportu i śmietnika; że ci, którzy prowadzą działalność usługową i handlową stracą klientów, bo zniechęci ich skomplikowany dojazd. Nie chcą mieć też koło swoich domów postoju taksówek i postulują jego przeniesienie na środek pasa zieleni oddzielającego ul. Kilińskiego od dworca lub na drugą stronę tej ulicy, przed pawilony handlowe. proponują również, by stanowiska autobusowe zostały oddalone od ich domów i przesunięte ok. 20 metrów na południe.
Inż. Witold Frączek, specjalista od drogownictwa, tłumaczył, że rondo musi mieć odpowiednie parametry i – chcąc przyjąć koncepcję mieszkańców – trzeba by się zgodzić na powstanie łuku, w którym „nie da się wykręcić” oraz usunąć część zabudowy. Uspokajał też, że projekt nie przewiduje żadnej zajezdni dla autobusów, które będą tylko korzystać z dworcowych stanowisk dla zabrania czy wysadzenia pasażerów. A prowadzący działalność gospodarczą zapewne będą mogli liczyć na przychylność miasta w postawieniu tablic reklamowych na widocznym miejscu.
Ryszard Urbański zapewniał, że śmietnik będzie w budynku zamkniętym i często poróżniany, gdyż normy są bardzo rygorystyczne, więc sąsiedztwo nie odczuje uciążliwości. Poza tym pas oddzielający posesje od terenu dworca ma być „maksymalnie zadrzewiony”. Wartość nieruchomości nie zmaleje, a powinna wzrosnąć dzięki bliskości dworca na miarę XXI wieku i nowej galerii.
Burmistrz ze swej strony ujął się za taksówkarzami, którzy „też płacą podatki”, zaznaczając, iż zmiana lokalizacji postoju wymaga opinii wydziału ruchu drogowego.
– Jeżeli oprotestujecie realizację, to tylko i wyłącznie przedłużycie uzyskiwanie pozwolenia, bo tak czy owak je uzyskamy – uprzedził zgromadzonych na spotkaniu właścicieli Ryszard Urbański. – Z mojego punktu widzenia źle by to wpłynęło na inwestycję. Może dojść do tego, że Zarząd spółki podejmie decyzję, iż w ogóle nie będzie jej realizował, a dworzec zostaje w takim stanie, w jakim jest. Uwagi należało wnosić do planu zagospodarowania przestrzennego, wtedy my też zastanowilibyśmy się, jako to skonsumować. W Myślenicach domy są znacznie mniej odległe od dworca i jakoś się dogadaliśmy… Wasze protesty uderzą w nas jako inwestora.
Przedstawiciele zarówno miasta, jak i spółki MK3 podkreślali, że wynegocjowanie budowy ronda i wzięcie na siebie kosztów tej budowy przez inwestora, to prezent dla Nowego Targu – o wartości kilkuset, a nawet miliona zł.
– Mam nadzieję, że uda się porozumieć, bo to inwestycja bardzo ważna – podkreślał burmistrz.
Dobre wrażenie na właścicielach zrobiły przywiezione wizualizacje przyszłego dworca i jego otoczenia. Zmartwiła ich natomiast wiadomość, że przyjęta do realizacja wersja planu zagospodarowania terenu jest ostateczną. Wielu przybyłych skorzystało z obecności przedstawicieli inwestora, by już indywidualnie zadawać pytania i zgłaszać uwagi.
Ryszard Urbański w pewnym momencie musiał wszakże przyznać:
– Spotkanie w tej materii może zostało zorganizowane zbyt późno…