NOWY TARG. Długo oczekiwane były uzgodnienia między inwestorem budowy dworca autobusowego w Nowym Targu – firmą MK3 Marka Koźmińskiego – a miastem, w sprawie budowy ronda na skrzyżowaniu ulic Królowej Jadwigi i Kilińskiego. Teraz ta inwestycja wzbudza protesty właścicieli okolicznych posesji. Wydane przez starostwo pozwolenie na budowę zostało cofnięte do ponownego rozpatrzenia.
Sprawą zajmowała
na swoim poniedziałkowym
posiedzeniu komisja rewizyjna Rady Miasta, analizując umowę między miastem a inwestorem.
– Nie zajęliśmy jednak stanowiska, ponieważ dziś o godz. 15 burmistrz z inwestorem organizują dla mieszkańców spotkanie w sali obrad Urzędu Miasta – mówi członek tejże komisji, jednocześnie sekretarz powiatu, Grzegorz Watycha. – Będzie można wysłuchać uwag, obaw i postulatów właścicieli posesji w pobliżu planowanego ronda.
Korzystającym z nowotarskiego dworca PKS oczekiwanie na rozpoczęcie inwestycji, która wreszcie poprawi warunki dla podróżujących, ale też zmieni estetykę obiektu, po części też jego funkcję (ma bowiem na dworcowym terenie powstać duża galeria handlowa) – od dawna się dłuży. Ale, po podpisaniu umowy z miastem, tyle trwał proces projektowy wraz z uzyskiwaniem pozwoleń budowlanych.
Wiadomo było od początku, że duże natężenie ruchu w rejonie dworca i intensyfikacja tego ruchu spodziewana po uruchomieniu galerii wymagają nowych rozwiązań komunikacyjnych – bezpieczniejszych i bardziej funkcjonalnych niż dotychczasowe skrzyżowanie.
Negocjacje między miastem a inwestorem w sprawie budowy ronda też trwały dość długo. Ale niedługo cieszyła się spółka MK4 wydanym przez starostwo pozwoleniem na budowę.
Właściciele posesji sąsiadujących z rondem – zwłaszcza od strony zachodniej, gdzie znajduje się zaślepiony barierkami „zakopianki” odcinek ul. Królowej Jadwigi, a na nim postój taksówek – zaczęli protestować przeciwko temu, że nie zostali uznani za strony w prowadzonym postępowaniu poprzedzającym wydanie pozwolenia budowlanego i nie mieli formalnej możliwości zgłoszenia swoich uwag. Tymczasem za niekorzystne i uciążliwe uznają oni planowane rozwiązanie, które zablokuje im wyjazd ze ślepego odcinka bezpośrednio na rondo. Inwestor wraz z miastem przewidzieli bowiem dla nich wyjazd prowadzący przez teren dworca i włączanie się do ruchu razem z opuszczającymi dworzec autobusami oraz klientami galerii handlowej.
Przeciwni takiemu „odcięciu” i utrudnieniu skierowali sprawę do Sądu Administracyjnego i do wojewody. Skutkiem tego pozwolenie na budowę ronda zostało cofnięte do ponownego rozpatrzenia.
Wygląda na to, że inwestor, miasto, organ wydający pozwolenie – nawet, jeśli nie miały formalnego obowiązku uznania właścicieli sąsiednich posesji za strony – zaniechały dobrosąsiedzkiej praktyki skonsultowania planowanych zmian komunikacyjnych z bezpośrednio zainteresowanymi właścicielami posesji. Z tego powodu wszyscy stracili kilka miesięcy cennych dla inwestycji, która ma znacznie zmienić obraz miasta w oczach podróżujących.