NOWY TARG. Decyzja unieważnieniu „przetargu nieograniczonego na wdrożenie i administrowanie Strefą Płatnego parkowania na drogach publicznych miasta Nowy Targ” zapadła. Podjął ją burmistrz na podstawie opinii komisji.
Powodem są niekorzystne finansowo dla miasta oferty potencjalnych administratorów. Oferty, jak wcześniej informowaliśmy, były cztery. Złożyły je firmy z Grudziądza, Poznania, Limanowej oraz – co ciekawe – jeden podmiot… krakowsko-bolechowicko-madrycki.
Gdy jednak miasto dopuszczało podzielenie się z administratorem zyskiem w proporcji 550 zł dla administratora, a 450 dla miasta od każdego pozyskanego 1.000 zł, tak „najlepsza” z ofert opiewała na 780 zł brutto, czyli 78-procentowy zysk dla zrządzającego. To była propozycja firmy z Grudziądza. Firma limanowska życzyła sobie 790,06 zł, firma poznańska – równo 1.000 zł (co nie pozostawiłoby żadnego zysku dla miasta), a konglomerat madrycki oczekiwał 1.291,50 zł brutto od każdego 1000,00 zł netto, co stanowiłoby 105 procent uzyskanych wpływów.
Najniższa oferta znacznie przekraczająca zakładaną przez miasto kwotę „na sfinansowanie zamówienia” była wystarczającym powodem do unieważnienia przetargu.
Co dalej? Na sesji Rady Miasta 23 czerwca grupa radnych złoży obywatelski projekt uchwały o odstąpieniu od ustanawiania Strefy Płatnego Parkowania w Nowym Targu, legitymując sie 1.536 podpisami uprawionych do głosowania mieszkańców miasta. Ponieważ projekt został złożony już po ustaleniu porządku obrad – można go wprowadzić albo przez głosowanie, albo wolą przewodniczącego Rady. Wynik głosowania nad projektem uchwały mógłby przesądzić o losie Strefy wykuwanej w burzliwych dyskusjach przez prawie dwa lata.
Burmistrz Marek Fryźlewicz, przezornie mówi: – Na razie jakiś czas zajmie nam weryfikowanie danych personalnych podpisanych osób. A zobaczymy, jak zdecyduje Rada.
Przeciwnicy Strefy natomiast cieszą się, że sprawy przybrały oczelkiwany przez nich obrót.
Nie od dziś wiadomo, że mieszkańcy Starego Miasta w większości są za Strefą, która powinna zlikwidować problem zastawionych wjazdów i zatłoczonych ulic, mimo iż sami zameldowani w tym rejonie musieliby ponosić koszty w kwocie 20 zł miesięcznie. Natomiast większość mieszkańców osiedli blokowych – zwłaszcza bardziej oddalonych od centrum – jest przeciwko SPP, gdyż załatwiając różne sprawy w centrum lub pracując w tym rejonie, chętnie zostawia samochody na poboczach lub nawet na chodnikach. Nieraz wybuchają też kłótnie z powodu zastawiani wjazdów właścicielom posesji, którzy skądinąd oczekują ustanowienia podmiotu odpowiedzialnego za sprzątanie ulic i wywożenie śniegu w obrębie Strefy.
W tym momencie jednak wygląda, że nic się nikomu nie opłaca – ani oferentom prowadzenie, ani miastu ustanawianie Strefy.
Fot. Anna Szopińska