LUDŹMIERZ. Ponad 200 kapłanów, a także 5 biskupów i 3 infułatów wzięło udział w dzisiejszej pierwszej części pogrzebu, czyli wprowadzenia do bazyliki mniejszej śp. ks. prałata Tadeusza Juchasa, kustosza sanktuarium Matki Bożej Królowej Podhala. Uroczystą mszę święta koncelebrował ks. arcybiskup Wacław Depo, metropolita częstochowski. Kazanie zaś wygłosił przyjaciel śp. ks. Tadeusza Juchasa ks. bp. Jan Szkodoń.
Słowo wstępne wygłosił główny koncelebrans ks. arcybiskup Wacław Depo podkreślając, że nabożeństwo odbywa się w godzinę Miłosierdzia Bożego, co ma szczególne znaczenie. – Chcemy na świętym Janem Pawłem II potwierdzić, że przemijanie ma sens, Tylko w Chrystusie ks. Tadeuszu przemijanie i śmierć ma sens. Niech Matka Boga Miłosiernego wyprosi ci oglądanie Boga – mówił ks. arcybiskup Wacław Depo.
Nabożeństwo było niezwykłe. Na środku stała trumna z śp. ks. Tadeuszem, a z ołtarza głównego patrzył na wszystkich z fotografii uśmiechnięty ks. Tadeusz, tak jakby współuczestniczył w mszy świętej.
– Odszedł w 65 roku życia, 42 roku kapłaństwa, jego choroba była poważna, ale po każdym leczeniu włączał się w życie sanktuarium – mówił ks. bp. Jan Szkodoń, przypominając, że dla śp. ks. Tadeusza bardzo ważna była 50-rocznica koronacji Matki Bożej Ludźmierskiej. Podkreślił wielki kult dla Maryi ze strony śp. ks. Tadeusza. – Odszedł w maju w sobotę – mówił. – Ty księże Tadeuszu byłeś kapłanem z ludzi wziętym i dla ludzi ustanowionym.
Przypomniał też życie zmarłego kustosza. – Urodził się w Starem Bystrem, gdy miał 3 lata zginęła Jego matka. Mówił, że tuż po LO w Jabłonce odczytał słowa Chrystusa „Pójdź za mną”, wstąpił do seminarium. W 1972 roku przyjął święcenia. Na obrazku prymicyjnym umiesił słowa „Cóż w tym wielkiego, że idę Ci służyć, przecież każde stworzenie powinno to czynić…”. Potem były kolejne parafie, a przez ostatnie 29 lat ta ludźmierska.
Ks. bp. Jan Szkodoń podkreślił, że przez całe życie śp. ks. Tadeusz wielkim kultem darzył ludźmierską Maryję. Troszczył się, aby Jej Figura była nie tylko w Polsce, ale i w Stanach Zjednoczonych w Kanadzie, Betlejem. Wspominał o wielkich dziełach śp. ks. Tadeusza powstaniu w Ludźmierzu Bazyliki Mniejszej Ogrodu Różańcowego, kościoła w Długopolu, kaplicy cmentarnej, wspieraniu Akcji Katolickiej, Związku Podhalan, Rycerzy Kolumba oraz o takich dziełach jak sursum corda, święta bacowskie, msze św. dla maturzystów – Dbał o tradycje góralskie, podhalańskie, łączył tę troskę z wiarą liturgią, szukał współpracowników i miał ich wielu…
Ks. Biskup mówił, że sanktuarium bardzo się za niego zmieniło, coraz więcej ma pielgrzymów, to tu ludzie szukają pocieszenia, umocnienia, spowiadają się, przyjmują komunię świętą, postanawiają poprawę, ślubują, to tu decydują się zmienić swoje życie.
– Dziś można by powtórzyć słowa z obrazka prymicyjnego „Cóż w tym wielkiego, że idę Ci służyć, przecież każde stworzenie powinno to czynić… „ i powtórzyć myśl „Cóż wielkiego w tym, że odchodzę”. Wszyscy odchodzimy, ale ufamy, że spotkamy się w niebie.
Osobistymi wspomnieniami o swym młodszym bracie Tadeuszu podzielił się ks. Franciszek Juchas, teraz ks. emeryt w Stasikówce. – 15 sierpnia 1963 roku podczas koronacji Figury Matki Bożej Ludźmierskiej byliśmy tu razem. Ja byłem na 5 roku teologii, Tadeusz miał już kilkanaście lat – wspominał. – Gdy spotkaliśmy się w domu rodzinnym dyskutowaliśmy. Tadeusz zauważył, że wypadło Matce Bożej berło. Potem mówił do mnie. „Biskup Wojtyła miał wielki spryt”. Myślę, że już wtedy był przeniknięty tą wielką miłością do Matki Bożej.
Galeria – zdjęcia Beata Szkaradzińska
Galeria -zdjęcia Jan Ciepliński
Tutaj pisaliśmy wspomnienie o śp. ks. prałacie Tadeuszu Juchasie