ZAKOPANE. Nikt pod Giewontem nie ma złudzeń – bez tras biegowych nie ma co liczyć na poparcie Rady FIS ws. organizacji Mistrzostw Świata w Narciarstwie Klasycznym.
Prędzej czy później radni stolicy Tatr musieli się zastanowić nad przyczynami fatalnego wyniku Zakopanego w czasie kongresu FIS w Korei. Miasto spod Giewontu nie dostało ani jednego głosu poparcia od członków Rady Międzynarodowej Federacji Narciarskiej kandydatury do organizacji mistrzostw w 2017 roku. Tymczasem miasto w ciągu dwóch lat na przygotowanie kandydatury wydało ponad 400 tysięcy złotych.
Członkowie Komisji Sportu Rady Miasta Zakopane o przyczyny porażki pytali Zofię Kiełpińską, szefową komitetu organizacyjnego.
– Nasza prezentacja w Korei była najgorsza – mówił Maciej Wojak, radny Zakopanego. – Pokazaliśmy film reklamowy, zamiast mówić o tym, co zostało zrobione w zakresie infrastruktury sportowej. Nad kolejnym kandydowaniem trzeba się dokładnie zastanowić.
Według Zofii Kiełpińskiej, to, co miasto planuje zrobić, aby infrastruktura była przystosowana do organizacji mistrzostw, to już było powiedziane w prezentacjach pokazanych w poprzednich latach.
– Członkowie Rady FIS doskonale to wszystko wiedzą – mówi.- Co ja miałam nowego pokazać w nowej prezentacji? U nas nawet nie ma takiego ratraku, jakie są w Obersdorfie.
Od lat też mówi się o budowie tras biegowych. Niestety na mówieniu się kończy. Mimo, że wszyscy zdają sobie sprawę z tego, iż bez nich mistrzostw w Zakopanem nie będzie. Stąd inicjatywa radnego Andrzeja Hyca, aby wziąć wreszcie sprawy w swoje ręce.
– Uderzmy się w pierś – mówi. – Podnosiliśmy rękę w czasie głosowania za kandydowaniem wiedząc, że nie mamy z czym się pokazać. Fiasko w Korei to też nasza wina. Dlatego to radni powinni pomóc w tworzeniu tras. To radni powinni rozmawiać z mieszkańcami na temat udostępnienia terenów pod ich budowę.
Jak dodaje, mają już opracowany plan działań i rozmów. O szczegółach jednak nie chce zbyt wiele mówić.