NOWY TARG. Dwa deszczowe tygodnie – a zwłaszcza dni z ulewami – nie sprzyjały owczarzom, lecz gdy tylko błysnęło słońce – ruch się zrobił przy bacówkach.
Stada zaczęły
się przemieszczać na kolejne pastwiska, bo też z mokrej ziemi trawa wybujała soczysta, a popyt na owcze produkty jest duży.
O ile w rejonie lotniska owce pojone w Dunajcu i przechodzące przez płyciznę to widok częsty, tak w centrum miasta spotkać je trudno. A jednak… Gdy stado z dwoma juhasami maszerowało koło Hali Lodowej, psy pasterskie szybko znalazły wejście do ogródka przy pubie, natomiast owce – dogodne zejście do wodopoju. Woda w obu Dunajcach na terenie Nowego Targu co prawda nie jest zdatna nawet do kąpieli, ale owcze pragnienie zaspokoi i oscypki pewnie też nie będą toksyczne… Na Ibisorze czekały już rozległe łąki do jedzenia.