Rozmowa z Ryszardem Czerwcem 28 krotnym reprezentantem Polski, w przeszłości zawodnikiem m.in. Wisły Kraków oraz Widzewa Łódź, obecnie występującym w barwach Porońca Poronin.
To Pana pierwszy sezon w Porońcu. Jak to się stało, że trafił Pan do tego klubu?
Świetnie znam się z Tomkiem Rogalą, trenerem Porońca. Razem graliśmy w Szczakowiance Jaworzno. Zapytał się mnie czy rozważyłbym grę w jego drużynie. A, że wciąż mimo 42 lat na karku czuję się na siłach aby uganiać się za futbolówką i wciąż sprawia mi to dużą frajdę to przystałem na tą propozycję.
Jak się Pan odnajduje w tak małym klubie po tylu latach gry w najlepszych polskich zespołach, z którymi odnosił Pan wielkie sukcesy zarówno na arenie krajowej jak i europejskiej…
Nie było z tym problemu. To normalna kolei rzeczy. Historia zatoczyła koło. Ja przecież zaczynałem
w małym klubie w Jaworznie. Pamiętam jako młody chłopak szczytem marzeń było załapanie się do pierwszej drużyny, która wówczas grała w IV lidze. Konsekwencją i pracą udało mi się to osiągnąć. To był taki mój pierwszy mały sukces. Potem z Jaworzna przeniosłem się do I ligi do Sosnowca, następnie był Widzew i wreszcie Wisła. Mam dużo ciepłych wspomnień, których nikt mi nie odbierze. Czasu człowiek jednak nie zatrzyma. Teraz już piłka to bardziej zabawa.
W dużym stopniu przyczynił się Pan do awansu Porońca do IV ligi…
Fajnie, że udało się awansować. Łatwo jednak nie było, bo rywale mocno się spinali na mecze przeciwko nam i starali się nam przeszkodzić w osiągnięciu celu. Mimo to z większości tych pojedynków wychodziliśmy zwycięsko. Nie udało się nam jedynie znaleźć sposobu na Zakopane, z którym dwukrotnie przegraliśmy. Liczę, jednak, że zrewanżujemy się im na w IV lidze.
Czyli to oznacza, że w nowym sezonie w dalszym ciągu będzie Pan występował w drużynie z Poronina?
Jeszcze tak do końca nie wiem. Rozgrywki dopiero co się skończyły i nie było okazji jeszcze do tego aby z władzami klubu porozmawiać o nowym sezonie. Na pewno za kilka dni siądziemy przy stole i będziemy rozmawiać. Nie wykluczam możliwości pozostania w Porońcu. IV liga to już jednak wyższa półka i na pewno chcąc walczyć o wyższe cele potrzebne są wzmocnienia.
Mało kto wie, ale Pan jest rodowitym góralem…
Zgadza się. Urodziłem się w Nowym Targu a pochodzę z Jabłonki. Mając 4 lata przenieśliśmy się
z rodzicami do Jaworzna, gdzie z przerwami mieszkam do dziś.