Katastrofa ekologiczna – stwórzmy wspólnie mapę zagrożenia

DSC03372 KopiowanieTo już prawdziwa katastrofa ekologiczna. Inwazja barszczu Sosnowskiego na Podhalu.

Pierwsze ośrodki hodowli barszczu Sosnowskiego znajdowały się na Podhalu.

Roślina wędruje potokami i rzekami, czepia się podeszew ludzkich butów, kół samochodów. Nasiona mogą ˆzakiełkować nawet po kilku latach! Barszcz Sosnowskiego wciąż zdobywa na Podhalu nowe terytoria. I wciąż jest groźny dla ludzi. Stwórzmy wspólnie mapę jego występowania.

Barszcz (łac. nazwa heracleum Sosnowskyi) jest w tej chwili największą rośliną zielną rosnącąˆw naszym kraju. Ma ok. 3 DSC03373 Kopiowanie– 4 m wysokości, łodyga może mieć nawet 12 cm średnicy, liście mają nawet 2 metry, a średnica baldachów dochodzi do 60 cm. Legendarna jest jej wytrzymałość. Może egzystować przez siedem lat mimo stałego koszenia, wygrywa też konfrontację z większością konwencjonalnych środków zwalczania chwastów. Jedna roślina wydaje nawet 40 tysięcy nasion.

Kto posiał heracleum?DSC03374 Kopiowanie

Dla celów gospodarczych barszcz Sosnowskiego hodowany był na początku lat 60. w Związku Sowieckim. Dzięki dużym liściom, dochodzącym nawet do 2 metrów długości oraz zawartym w roślinie związkom chemicznym, które sprzyjały jej kiszeniu, liczono na rewelacyjne postępy w hodowli karmionych nimi zwierząt.

W Polsce roślinę zasiano w paru ośrodkach eksperymentalnych w latach 70. Przez kilka lat trwały wstępne badania. Po wizycie Edwarda Gierka na sowieckich plantacjach zażądano od polskich naukowców przyspieszenia prac. Partia liczyła na barszcz. Doświadczalne poletka odwiedzali najwyżsi dygnitarze partyjni i państwowi. Wyhodowane tam nasiona rozsyłano do kolejnych ośrodków i niektórych PGR. Propagowano ich uprawę wśród indywidualnych rolników. Na początku wszystko układało się wspaniale. Barszcz wydawał niesamowite plony, dochodzące nawet do 400 ton zielonki z hektara. Wkrótce okazało się, że krowy niechętnie biorą się za heracleum, mleko ma nienaturalny smak, a roślina parzyła pracowników. Nikt jednak nie śmiał przerwać eksperymentów. Kres próbom położył dopiero rok 1980. – Nadal uważam, że to wartościowa roślina – broniła eksperymentu kilka lat temu w prasie prof. Regina Lutyńska, która zajmowała się badaniami nad heracleum w Polsce.

– Nazywaliśmy heracleum polityczną rośliną. Gierek przywiązywał do hodowli heracleum olbrzymią wagę. Pod presją zmuszano dyrektorów PGR do sadzenia nieprzebadanej rośliny. Placówki doświadczalne kilkakrotnie zawyżały plony, by udowodnić przydatność barszczu – twierdził dawny pracownik Ministerstwa Rolnictwa.

Po roku 1980 nakazano plantacje zlikwidować. Roślina nie dała się jednak zniszczyć. Wysiała się na obrzeżach plantacji, rozpoczynając niebezpieczny marsz. Dziś, prawie 40 lat od początku eksperymentu i 30 po likwidacji eksperymentalnych pól, barszcz nadal rośnie wzdłuż brzegów Dunajca i wciąż zajmuje nowe stanowiska.

Skąd barszcz wziął się na Podhalu? Pierwsze ośrodki jego hodowli znajdowały się właśnie u nas – w Zakopanem i Kacwinie.

Inwazja

Około roku 1970 na niewielkim polu doświadczalnym Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin, znajdującym się na stokach zakopiańskiej Gubałówki, posadzono nasiona heracleum. Rośliny imponowały swąˆwielkościąˆi malowniczością. Roślina jednak bujnie się pleniła i nie dała ogrodzić. Nasiona wysiewały się na obrzeżach poletka, trafiały do pobliskiego potoku, a w wilgotnym środowisku rozrastały się do monstrualnych rozmiarów.

Barszcz zdobywał brzegi potoku Zakopianka, a później Dunajca. W pierwszej połowie lat 90. oba brzegi Zakopianki były zarośnięte barszczem od Zakopanego do Szaflar. Poniżej spotykało się pojedyncze, większe lub mniejsze jego skupiska.
Okazało się jednak, że w Zakopanem i okolicach pojawiły się jeszcze inne skupiska heracleum, i to w miejscach, w których roślina nie mogła pojawić się w sposób naturalny.

Okazało się, że jeden z naukowców zajmujących się heracleum na zakopiańskim poletku, zafascynowany urodą rośliny, wysiał ją w ogródku swojego domu. Mieszkająca kilkaset metrów od pola, na którym przeprowadzano eksperyment, pani profesor nie przypuszczała nawet, że barszcz pochłonie nie tylko jej i okoliczne ogrody, ale także rozpocznie inwazję na Zakopane.

Podobna sytuacja była w Szaflarach, gdzie miejscowy gospodarz zasłyszawszy gdzieś o możliwościach paszowych rośliny, posiał ją na swojej działce. Barszcz gwałtownie się rozrósł. Gospodarz wkrótce sprzedał grunt, a nowy właściciel nie może teraz poradzić sobie z intruzem. Członkowie jego rodziny wielokrotnie zostali parzeni.

Inne doświadczalne poletko Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin znajdowało się w Kacwinie, 2 km od granicy ze Słowacją. Stąd także zaczęła się inwazja barszczu. Po fiasku hodowli poletko zostało zaorane, ale nasiona również wysiały się na jego obrzeżach i trafiły do pobliskiego rowu melioracyjnego, a stąd do niewielkiego potoku Niedziczanka. W połowie lat 90., w okresie największej inwazji, gigantyczne okazy heracleum porastały granice eksperymentalnej hodowli, brzegi potoku aż do wsi Niedzica. Rośliny posiały się na poszczególnych posesjach, a krzaki liczyły ponad 3 metry wysokości przy średnicy łodyg do 10 cm. Mimo, że dochodziło do licznych poparzeń, nikt oficjalnie nie zawracał sobie głowy niebezpieczną rośliną.

Alarm

W połowie lat 90 kąpiąca się w Niedziczance turystka, po wyjściu z wody wychłostała się liściem barszczu. Następnego dnia poważnie poparzona trafiła do szpitala. O incydencie napisała prasa. Barszcz stał się najbardziej gorącym tematem letnich doniesień prasowych. Wtedy swoją wiedzę i długoletnie badania nad heracleum zaprezentował zmarły niedawno pracownik Instytutu Biologii Polskiej Akademii Nauk, Janusz Guzik. To on, niczym detektyw, szukał każdego śladu pojawienia się barszczu, lokalizował kolejne stanowiska, ostrzegał przed niebezpieczeństwem. Jego raport, podparty dokładnymi informacjami o rozprzestrzenianiu się rośliny i jej zagrożeniach dla ludzi i środowiska, sprawił, że heracleum uznane zostało w Polsce za roślinę niebezpieczną i wymagającą zwalczania.

Od wielu lat władze Zakopanego, Łapsz Niżnych (na terenie których leży Kacwin), prowadzą regularną walkę z heracleum. Jest ona wykaszana trzy razy w roku, spryskuje się ją chemikaliami o największym stężeniu. Teraz jednak za 1,3 mln euro powstał wielki plan zwalczania barszczu.

Nadal groźna

Mimo intensywnej walki, heracleum się nie poddaje. Zaobserwować można nawet jego inwazję. Brzegi Dunajca od Zakopanego do Jeziora Czorsztyńskiego usiane są już nie pojedynczymi roślinami, ale całymi ich skupiskami. Rośliny są wyjątkowo wielkie. Prawdopodobnie sprzyja im tegoroczna wilgoć.

Nadal jest niebezpieczna, zwłaszcza podczas tak gorącego lata jak w tym roku. Może boleśnie poparzyć. Ale barszcz jest niebezpieczny nie tylko dla ludzi, jego olbrzymie liście i rozwinięty system korzeniowy łatwo wypiera inne rośliny, powodując ich obumieranie.
Teraz roślina przekwita i wkrótce wysiewać będzie nasiona. To najlepszy czas do jej likwidacji, czyli zebrania nasion przed wysianiem.
– Nie tylko barszcz dokonuje inwazji. W Polsce sąˆ dziesiątki roślin, które rozprzestrzeniająˆsię w podobny sposób, ale nie sąˆtak groźne dla człowieka jak heracleum. Po raz pierwszy dzieje się to na naszych oczach. Na dwa i pół tysiąca rodzajów polskiej flory, sześćset to intruzi – przypominał mgr Janusz Guzik.

Apel do naszych Czytelników

* Stwórzmy wspólnie mapę występowania barszczu Sosnowskiego.
* Mailujcie i dzwońcie z informacjami, w którym miejscu występują skupiska i pojedyncze rośliny.
* Podawajcie dokładne lokalizacje.
* Czekamy.
mk

Niebezpieczeństwo

* Barszcz groźny jest tylko przy wysokiej temperaturze, w okresach długotrwałych upałów.
* Nie należy się do niego zbliżać i dotykać go.
* Barszcz zawiera związki furokumarynowe, które przy zetknięciu z ludzką skórą powodują poparzenie. W skrajnych wypadkach nawet III stopnia. Pierwsze objawy pojawiają się na drugi dzień po zetknięciu obnażonego ciała z rośliną.
* W zależności od indywidualnej odporności organizmu oraz stężenia szkodliwej substancji, na skórze pojawiają się albo zaczerwienienia, albo wypełnione przezroczystym płynem pęcherze. Rany trudno się goją, powodując trwałe blizny i odbarwienia skóry.

Co to jest barszcz?

Barszcz Sosnowskiego (łacińska nazwa heracleum Sosnowskyi) jest dalekim krewnym popularnego u nas i bardzo pożytecznego barszczu zwyczajnego (występującego na południu Polski) i syberyjskiego (spotkanego na północy kraju).
Barszcz jest w tej chwili największą rośliną zielną rosnącą w naszym kraju. Ma ok. 3 – 4 m wysokości, a jej rozpiętość dochodzi do 60 cm.
Posiada grube, puste w środku łodygi (8-9 cm średnicy), olbrzymie liście (dochodzące do 1,5 m) i duże, białe baldachy.
Może egzystować nawet przez 7 lat mimo stałego koszenia.

Zdjęcia Beata Szkaradzińska, Pomiędzy Bańską Niżną, a Białym Dunajcem są lasy barszczu…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *