POWIAT TATRZAŃSKI. W sprawie koni pracujących na drodze do Morskiego Oka drugie spotkanie – już merytoryczne, w szerszym eksperckim gronie – odbędzie się 20 czerwca, po czym zostanie wydany komunikat. Takie ustalenie jest konkluzją „spotkania ostatniej szansy”, jakie odbyło się wczoraj w siedzibie Tatrzańskiego Parku Narodowego, pomiędzy dyrekcją TPN a przedstawicielami pozarządowych organizacji zajmujących się statutowo obroną praw zwierząt.
Ze strony TPN uczestniczyli w nim dyrektor ds. ochrony przyrody dr Zbigniew Krzan i dr inż. Maciej Jackowski – hipolog z Rzeszowa, autor ubiegłorocznej ekspertyzy, na podstawie której została w regulaminie konnych przewozów ustalona dopuszczalna ilość osób na fasiągu. Drugą stronę reprezentowały cztery instytucje: Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, Tatrzańskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, Komitet Pomocy dla Zwierząt oraz Fundacja „Viva!”
Przypomnijmy, że 3 czerwca stowarzyszenia przekazały dyrekcji TPN wezwanie do bezzwłocznego zatrzymania konnych zaprzęgów jeżdżących na trasie do Morskiego Oka. Wcześniej wzywały do odwołania badań weterynaryjnych w dniach 7-9 maja i same już w nich nie uczestniczyły. Oba wezwania nie przyniosły skutku oczekiwanego przez obrońców zwierząt.
Przyczyna tych apeli to stwierdzenie (na podstawie innych, nowych ekspertyz, zarzucających ekspertyzie dr Jackowskiego kardynalne błędy w obliczeniach), że konie ciągnące fasiągi z Palenicy Białczańskiej na Włosienicę są drastycznie przeciążone, skutkiem czego zbyt szybko tracą siły, chorują, w efekcie niepokojąco duża ich część pada lub trafia do rzeźni. Przyzwolenie na taką eksploatację koni jest więc równoznaczne ze znęcaniem się nad zwierzętami.
Dochodzenie w tej sprawie – korzystając również z materiałów Polskiego Związku Hodowców Koni – towarzystwa prowadziły w ubiegłym roku, wyciągając wnioski jak wyżej. Korzystając ze swoich uprawnień, wnioskowały o dane 306 koni, a z tej liczby nie udało się im uzyskać informacji o 49 zwierzętach. Nie zgadzały się bowiem dane w wielu końskich paszportach.
– Nie możemy pozwolić na to, żeby dalej tak się działo – mówi Beta Czerska prezesująca Tatrzańskiemu Towarzystwu Opieki nad Zwierzętami. – Po spotkaniu czuję, że jest dobra wola ze strony dyrektora TPN ds. ochrony przyrody, bo deklarował, że chciałby, aby konie były chronione tak samo jak inne zwierzęta w obszarze TPN i jeżeli nasze wnioski się potwierdzą, to trzeba będzie zweryfikować regulamin. Jeżeli natomiast ma się odbyć dyskusja na ten temat, to będziemy postulowali, aby odbywała się w gronie ekspertów nie powiązanych finansowo z fiakrami, np. przez odpłatne szkolenia.
W spotkaniu planowanym na 20 czerwca oprócz przedstawicieli wymienionych wyżej stowarzyszeń, uczestniczyć mają autorzy nowych ekspertyz: dr inż. Władysław Pewca – były pracownik Instytutu Energetyki w Łodzi oraz mgr Adam Gągol – doktorant na wydziale matematyki i informatyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Grono poszerzy się o dr nauk weterynaryjnych Marka Tischnera z Wydziału Hodowli i Biologii Zwierząt Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. Swojej ekspertyzy zapewne będzie bronił dr Jackowski.
Po pierwszej konfrontacji pani prezes TTOnZ, doceniając dobrą wolę dyrektora Krzana, zarzuca jednak pracownikom TPN „celową dezinformację w interesie fiakrów” w związku z głośną sprawą padnięcia Jordka na trasie do Morskiego Oka.
– Kolka jako przyczyna zgonu to była sugestia weterynarza, a koń został zutylizowany szybciej niż zarządzono sekcję, może też dlatego, że sekcja kosztuje 2,5 tys. zł... – mówi prezes Czerska. – Mam postanowienie o umorzeniu dochodzenia.
Z tych i innych względów spotkanie planowane na 20 czerwca może przyjąć formę ostrej polemiki.